poniedziałek, 30 kwietnia 2018

(693) Całe miasto o tym mówi

Tytuł: Całe miasto o tym mówi
Autor: Fannie Flagg
Wydawnictwo Literackie
Stron 462

Opis wydawcy:

Rodzina to skarb, życie jest darem, a miłość nigdy nie umiera... Proste życiowe mądrości Fannie Flagg są jak balsam dla duszy.

1889, Missouri. Dziesięć lat wcześniej szwedzki imigrant Lordor Nordstrom kupił kawałek żyznej ziemi. Wkrótce potem dołączyli do niego inni osadnicy i tak powstało Elmwood Springs. Niedawno za namową sąsiadów zamieścił w gazecie ogłoszenie matrymonialne...

1889, Chicago. Katrina Olsen od pięciu lat jest służącą w dużej posiadłości. Jej uwagę właśnie przykuł prasowy anons: 37-letni Szwed pozna Szwedkę
w celu matrymonialnym.
Mam dom i krowy.
Lordor Nordstrom
Swede Town, Missouri

... I tak zaczęła się ta historia. Poznajcie dowcipną i pełną ciepła opowieść o losach mieszkańców amerykańskiego miasteczka i nadstawcie dobrze ucha, by usłyszeć, o czym plotkuje się na Spokojnych Łąkach. Spokojne Łąki, hmmm, nie są może najlepszym miejscem do plotek, a jednak gwarno tam i radośnie jak na targowisku.

Moja opinia: 
Fannie Flagg to autorka bestsellerowych "Smażonych zielonych pomidorów". Film na ich podstawie obejrzałam kilka lat temu... i pozostał w mojej pamięci do dnia dzisiejszego. To wzruszająca ekranizacja, która pokazuje, że optymizmem nie napawają jedynie historie ze szczęśliwym zakończeniem. Niezwykle ciepły film... na podstawie - z tego co słyszałam - równie ciepłej książki. Sięgając po "Całe miasto o tym mówi" miałam dosyć duże (ale niewygórowane) oczekiwania. W swoich oczekiwaniach skupiłam się jednak na języku jakim ta powieść zostanie napisana i na kreacji bohaterów. Fabuła? To miało dla mnie drugorzędne znaczenie - do tego stopnia, że sięgając po "Całe miasto..." kompletnie nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Jaką historię autorkę ma do przekazania? Okazuje się, że Flagg w "Całe miasto..." opisuje przeszło sto trzydzieści lat z życia małej, choć ciągle powiększającej się społeczności. Opisuje jej wzloty i upadki, opowiada wiele ludzkich historii i niejednokrotnie wzrusza. W tej powieści nie roi się od szczęśliwych zakończeń - słodycz zostaje przez Flagg zawsze zrównoważona goryczą, a jednak to naprawdę pokrzepiająca lektura. 

"Całe miasto o tym mówi" to powieść podzielona na wiele krótkich rozdziałów - to właśnie po części dzięki temu... połykałam rozdział za rozdziałem... i nim się spostrzegłam doszłam do ostatniej strony. To była naprawdę ciekawa, bardzo ciepła historia. Mnogość bohaterów, wątków, przedział czasowy obecny w tej powieści - to czynniki, które sprawiają, że każdy znajdzie w tej powieści wątek dla siebie interesujący. Autorka opisuje zmiany w małej społeczności, z której mieszkańcami za sprawą dziwnego cmentarza...  czytelnik przez całą tę historię się nie rozstaje. Przedstawia ich reakcje na zmiany zachodzące w świecie - nowe odkrycia naukowe, wydarzenia polityczne, wojny, tragedie. Mimo tego... miasto Elmwood Springs przez większość powieści pozostaje zamkniętą społecznością, czymś na znak szklanej kuli. Wielkie wydarzenia historyczne - wieść o nich, dociera do mieszkańców, niejednokrotnie budzi ich zdziwienie, jednak w gruncie rzeczy... najczęśniej nie wywiera na nich wielkiego wpływu. Natomiast kiedy już do zderzenia tych dwóch światów dochodzi... nawet wtedy Elmwood Springs liczy się bardziej. Wydarzenia opisane w powieści Fannie Flagg rozgrywają się od 1889 roku do 2021 - to daje czytelnikowi możliwość dostrzeżenia zmian zachodzących w świecie (na uwagę zasługuje szczególnie aspekt walki kobiet o prawa wyborcze). 

Fannie Flagg stworzyła powieść świetną w swej prostocie, braku przekombinowania... i choć w powieści pojawia się nierealny wątek, który bardzo mnie zaskoczył - to jednak dominująca jest w niej prostota, brak udziwnienia. To powieść angażująca czytelnika, choć mnie interesowała szczególnie na początku.... potem, gdzieś po drodze poczułam się już lekko znużona historiami przeżywanymi w Elmwood Springs. Ze sceny delikatnie usuwali się bohaterowie, których tak bardzo polubiłam na pierwszych stronach powieści, a Elmwood Springs wraz z rozrastaniem się traciło swoją sielankowość i małomiasteczkowy urok. To właśnie te pierwsza lata historii Elmwood Springs, urokliwa nieśmiałość Lordora, jego niesamowita zaradność sprawiła, że tak tę powieść polubiłam. 

"Całe miasto o tym mówi" to urokliwa opowieść o najważniejszych wartościach w życiu: rodzinie, przyjaźni, miłości, odpowiedzialności. To obraz ludzkiego życia - naznaczonego zarówno sukcesami jak i porażkami. Bohaterowie tej powieści to postacie, które muszą mierzyć się z trudnościami, wielopokoleniowe rodziny, które próbują ułożyć sobie jak najlepiej życie - znaleźć odpowiednie dla siebie miejsce, pomysł na siebie, sens życia. Powieść Fannie Flagg nie jest idealną pozycją - autorka bardzo dobrze poradziła sobie z konstruowaniem fabuły, kreacją bohaterów, jednak czasami bardzo brakowało mi w niej dynamizmu. Ten spokój, brak pędu obecny w tej powieści... poczatkowo stanowił spokojną przystań, potem jednak zaczął mnie odrobinę nużyć. Jednak... myślę, że to taki urok (a niekiedy zmora) prozy Flagg - oderwanie od pędu współczesności, chęć ściągnięcia czytelnika do świata przez siebie stworzonego - klimatu, bohaterów i ich problemów. W prozie Flagg tkwi jakaś magia, która sprawia, że choć to nie było do końca udane spotkanie... będę powracała do jej prozy.

Moja ocena: 7.5/10 

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

(692) Cykl Slammed (dawniej: Pułapka uczuć)

Tytuł: Slammed (Pułapka uczuć) / Point of retreat (Nieprzekraczalna granica) / This girl (Ta dziewczyna)
Autor: Colleen Hoover
Grupa Wydawnicza Foksal
Stron 290 / 304 / 346

Opis pierwszego tomu (nie podaję kolejnych, aby nie spoilerować treści):

Layken skończyła właśnie osiemnaście lat. Kilka miesięcy wcześniej niespodziewanie straciła ojca. Wraz z kochającą matką i młodszym bratem postanawiają zostawić za sobą przeszłość w Teksasie, by móc rozpocząć nowe życie w Michigan.

Sprzedają dom, pakują rodzinne pamiątki i wyruszają na północ. Każde z nich z innymi obawami i planami na przyszłość. Zarówno Layken, jak i Kel nie chcą porzucać szkoły, przyjaciół, ulubionych miejsc. Nie wiedzą, co ich czeka tysiące kilometrów od domu. Prawdziwego domu.

Julia, choć się martwi, stara się dodać otuchy swoim dzieciom i wesprzeć ich w najtrudniejszych chwilach. Po przyjeździe na miejsce okazuje się, że już pierwszy kontakt z sąsiedztwem z naprzeciwka zwiastuje poważne zmiany w rodzinnych relacjach.

A to dopiero początek niezwykle emocjonalnej, chwilami przezabawnej historii rodziny Cohen i Cooperów, w której nikt nie zdaje sobie sprawy, jak ich członkowie staną się sobie bliscy w obliczu śmiertelnej choroby i codziennych problemów.

Moja opinia: 
Colleen Hoover to jedna z najpopularniejszych (jeśli nie najpopularniejsza) autorka z nurtu new adult. Na polskim rynku pojawiła się jednak dopiero w momencie, gdy ja już miałam po dziurki w nosie literatury dla młodzieży i... książek dla młodych dorosłych, czy też osób dopiero wchodzących w dorosłe życie. Naczytałam się jej mnóstwo jako jedenasto - dwunasto - trzynasto...latka..., a potem poczułam przesyt i zaczęłam sięgać po literature dojrzalszą, lepszą i skierowaną do starszych czytelników. Jednak natłok codziennych obowiązków, nacisk życia i dorosłości sprawił, że zapragnęłam sięgnąć po lekką, lecz niegłupią, a przy tym romantyczną historię. Mój wybór padł na "Slammed" ("Pułapka uczuć") i momentalnie przepadłam... Czytałam ją z wypiekami na twarzy, śmiałam się i płakałam wraz z bohaterami. Rozchwianie emocjonalne czy umiejętności pisarskie Hoover? "Slammed" to naprawdę kawał dobrej, lekkiej literatury, która nie pozostaje czytelnikowi obojętna. 

Colleen Hoover w tej książce wykracza poza "typowe" nastoletnie problemy, a choć całość zaczyna się dość banalnie i przyznam szczerze, że tak roczarowująco, że miałam ochotę tę pozycję szybko odłożyć z powrotem na półkę... równie szybko wszystko zmienia się o 360 stopni i okazuje się, że tak naprawdę to był jedynie zabieg autorki przed ostatecznym podkręceniem akcji i niesamowitym rozwinięciem fabuły w coś... o czym opis na okładce nie pozwala nam nawet myśleć. Każda z części tej serii jest inna, każda na swój sposób dobra, jednak najwięcej emocji wywołała we mnie właśnie ta pierwsza. To bez wątpienia najbardziej emocjonalny tom, który czyta się z wypiekami na twarzy.

W "Slammed" nie chodzi jednak jedynie o wątek miłosny między Layken i Will. Ich życiowe historie i relacja jest o wiele bardziej skomplikowana niż mogłoby się to z początku wydawać czytelnikowi. To piękna pozycja o relacjach w rodzinie, przyjaźni, cierpliwości, zaufaniu, poświęceniu... i dojrzałości, umięjętności wartościowania. W takich historiach, gdzie mamy do czynienia z dwójką młodych bohaterów zawsze w jakiś sposób porusza mnie i rozczula wątek ich młodszego rodzeństwa - tu jest on wyjątkowo ważny i bez wątpienia to właśnie bracia Layken i Willa niejednokratnie podkręcają akcję, rozładowują napięcie. 

Myślę, że ta seria spodobała mi się tak bardzo, ponieważ mamy w niej do czynienia z młodymi, ale dojrzałymi bohaterami. Will jest dojrzalszy od Layken, jednak ona sama cały czas tą dojrzałość nabywa... i choć przez pierwsze strony może jawić się jako naburmuszona z powodu zmiany zamieszkania nastolatka, to jednak z czasem to wrażenie mija. Jakoś brak jest w "Slammed" scen, które w jakiś sposób by mnie zirytowały, wydały się nieprawdopodobne czy po prostu głupie... Colleen Hoover ukazała zmienność ludzkiego losu, problemy z którymi musi zmierzyć się niekiedy człowiek. Stworzyła niesamowicie ciepłą i podnoszącą na duchu serię, której "Slammed" jest rewelacyjnych początkiem.

Kolejne dwie książki z tej serii to swego rodzaju kontynuacje "Slammed" - nie chcę zdradzać Wam za dużo, więc napiszę tylko, że w "Nieprzekraczalnej granicy" bohaterowie znajdują się w nowej dla siebie sytuacji i muszą zmagać się z kolejnymi przeciwnościami losu. Pojawia się dziewczyna z przeszłości... i niepokój u mnie związany z tym, że będę musiała czytać o trójkącie miłosnym - do którego na szczęście nie doszło. W drugiej częście serii zostają rozszerzone wątki rodzinne. Mam wrażenie, że miałam taką chwilę, w której zachowanie Layken budziło  moją irytację, ale z drugiej strony... wiem, że było prawdziwe, uzasadnione, nieprzerysowane... i takie ludzkie. Nie mam także do tej części większych zastrzeżeń - to było bardzo dobre i emocjonalne rozwinięcie pierwszej części. Znowu było zaskakująco, bardzo przejmująco - "Nieprzekraczalna granica" opowiedziana w przeciwieństwie do pierwszej części z perspektywy Willa naprawdę chwyciła mnie za serce.

Trzecia część ("This girl" - "Ta dziewczyna") to powieść stanowiąca nie tylko ostatni tom historii Willa i Lake, ale przede wszystkim kropkę nad "i". To kolejna część, w której historię poznajemy z perspektywy Willa. Jednak w tym tomie... oprócz delikatnych dodatków z "teraźniejszości" poznajemy także pierwszy tom tej historii widziany właśnie z jego perspektywy. Dzięki temu mamy szansę wraz z Layken dowiedzieć się o sprawach kluczowych dla pierwszego tomu, poznać sceny, wydarzenia i rozmowy, o których istnieniu nie wiedzieliśmy. Wraz z Layken przeżywamy więc niejednokrotnie szok. Poznajemy także lepiej Willa, jego sposób postrzegania Layken, świata, obawy z pierwszego tomu, motywacje, które wcześniej mogły być dla nas niezrozumiałe. 

Cykl "Slammed" to bardzo udana seria, w której poszczególne tomy tworzą spójną całość, dopełniają się i tworzą jedność. Historia, którą miałam szansę przeżyć wraz z Willem i Layken bardzo mnie zaangażowała, porwała... i sprawiła, że z niecierpliwością czekałam na chwilę, kiedy będę mogła do niej powrócić. Bohaterowie pokonali naprawdę długą drogę między wydarzeniami z pierwszych stron pierwszego tomu, a tym do czego doszło w epilogu ostatniego tomu. Podczas lektury tego cyklu nie zabrakło zarówno wzruszeń jak i śmiechu. Najlepszym tomem był ten pierwszy, ale pozostałe choć inne... jeśli chodzi o jakość - nie odstawały od niego wiele. Podoba mi się sposób w jaki autorka zamknęła tę historię. Wzbogacenie całej serii o poezję, która ściśle wiązała się z historiami bohaterów i wywoływała wzruszenie... będąc ważnym ogniwem akcji - było świetnym pomysłem, który wyróżnia tę serię na tle innych. Krótko mówiąc: bardzo polecam romantycznym duszom, które potrzebują pozytywnego kopniaka... młodym kobietom, które lubią dojrzałe, ciepłe i mądre historie.

Moja ogólna ocena serii: 9-/10

wtorek, 27 marca 2018

(691) Dziewczęta z Auschwitz

Tytuł: Dziewczęta z Auschwitz
Autor: Sylwia Winnik
Wydawnictwo Muza
Stron 304

Opis wydawcy:
Przejmujące wspomnienia dwunastu kobiet, które przeżyły piekło niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Książka jest efektem rozmów autorki z każdą z bohaterek.

Leokadia Rowińska do obozu trafiła w trzecim miesiącu ciąży. Wspomina, jak okrutnie traktowane były kobiety oczekujące potomstwa. Ireneusz, bo takie imię nadała swojemu synkowi, stał się najmłodszą ofiarą Marszu Śmierci. Pochowała go w pudełku po makaronie.

Zofia Wareluk urodziła się w Auschwitz. Swoją smutną historię opowiada na podstawie wspomnień matki. Poród Zosi odbierała Stanisława Leszczyńska.

Urszula Koperska do obozu trafiła jako 8-letnie dziecko. Opowiada o głodzie, tęsknocie i strachu. Jej wspomnienia to historia każdego dziecka w Auschwitz. W baraku, w którym się znajdowała, więzień artysta, rysował dzieciom na ścianie obrazki, które przetrwały do dziś.

Wiesława Gołąbek w obozie przebywała prawie trzy lata. W tym samym baraku co ona znalazła się Seweryna Szmaglewska. Pisarka wspomina 16-letnią Wiesię w swojej książce Dymy nad Birkenau.

Walentyna Nikodem była w Auschwitz świadkiem wielu bestialskich poczynań esesmanek. To ona pod koniec wojny spotkała jedną z najokrutniejszych morderczyń i doprowadziła do jej egzekucji.

To tylko niektóre z historii, ale każda z nich zasługuje na pamięć.

Moja opinia: 
"Dziewczęta z Auschwitz" to pierwsza od dawna książka zawierająca wspomnienia z obozów śmierci, którą miałam okazję przeczytać. Minęły gimnazjalne lata, a wraz z nimi okres "fascynacji" tym tematem - powrotu do niego unikałam od lat. "Dziewczęta z Auschwitz" przyciągnęły mnie jednak do siebie oprawą graficzną, twardą oprawą, nawet papierem na którym zostały wydane. A może czułam potrzebę, żeby zanurzyć się w tych wspomnieniach pełnych bólu? Wspomnienia zebrane przez Sylwię Winnik to porcja trudnej literatury - literatury zapadającej w pamięć i poruszającej - pokazującej, że wojna niesie za sobą jedynie zło, a człowiek w sytuacjach ekstremalnych może zatracić swoje człowieczeństwo, jednak kiedy do tego dojdzie... nie należy go jednoznacznie potępiać. Obozy koncentracyjne, to co ludzie tam przeżyli... to coś czego my dzisiaj, (nikt kto tego nie przeżył) nie może pojąć. 

Sylwia Winnik zebrała wspomnienia dwunastu kobiet, których życie zostało związane z Auschwitz. W przypadku ich historii można mówić o pewnej dozie szczęścia... przeżyły ten koszmar, jednak po drodze przeżyły wiele tragedii i ciosów od życia. Spotkały się z niesprawiedliwością i krzywdą drugiego człowieka. Na to co widziały reagowały różnie... czasami kradły, aby przeżyć... czasami pomagały, by drugi człowiek mógł przeżyć. Ich historie zostały przedstawione w tej pozycji w sposób bardzo skondensowany - ze zwróceniem uwagi na ich życie "przed", "w trakcie" pobytu w obozie, a także "po". Wzbogacenie ich wspomnień o fotografie z różnych okresów ich życia sprawia, że nie są jedynie jednym z wielu obozowych numerów... a ich wspomnienia zapadają w pamięć, ponieważ możemy łączyć je z konkretnymi kobietami. 

Wspaniałe w tych opowieściach jest to, że losy kobiet w pewien sposób się ze sobą splatają... niejednokrotnie czytelnik ma możliwość poznania przebiegu tych samych wydarzeń - z różnych perspektyw. Bohaterki tego tomu to cudowne, odważne kobiety, które choć nigdy w obozie się nie poznały... uczestniczyły w tych samych wydarzeń, często natykały się na tych samych esesmanów, kapo, "lekarzy", którzy przeprowadzali na więźniach eksperymenty - one same bywały często obiektami ich "doświadczeń". "Dziewczęta z Auschwitz" stanowią swoisty zbiór skrawków wspomnień... trudno mówić o tak trudnej pozycji, że jest wspaniała, intrygująca, porywająca. Czy czytanie o złu, krzywdzie innych może być porywające? "Dziewczęta z Auschwitz" to jednak nie tylko zapis opowieści o bólu, stracie i cierpieniu, ale przede wszystkim o tym jak ważne jest zachowanie człowieczeństwa, nadziei, miłości. To poruszający reportaż obok którego nie można przejść obojętnie - świadectwo kobiet, które zdecydowały się opowiedzieć swoje losy, choć... wolałyby zapomnieć o obozowych doświadczeniach. Przedstawione w "Dziewczętach z Auschwitz" historie stanowią jednolitą całość - w dodatku rewelacyjnie napisaną. Moim szczególnym zainteresowaniem cieszyły się fragmenty dotyczące obozowej literatury... Krystyna Żywulska, Seweryna Szmaglewska... dziś uznawane za wielkie pisarki i poetki - kiedyś były jednymi z wielu krzywdzonych i uciskanym w Auschwitz dziewcząt. Sylwia Winnik stworzyła wraz z bohaterkami swojej książki przejmujące dzieło o przebłyskach dobra i światła... zanurzonego w ogromnym cierpieniu i ciemności. 

Moja ocena: 8+/10

wtorek, 13 marca 2018

(690) Mózg rządzi

Tytuł: Mózg rządzi
Autor: Kaja Nordengen
Wydawnictwo Marginesy
Stron 240
Opis wydawcy:
Czy mózg można wytrenować? Czy naprawdę używamy tylko 10% jego możliwości? Gdzie jest osobowość? A może dusza? Jak on właściwie działa? Mózg sprawia, że jesteś tym, kim jesteś. Umożliwia komunikację – od prostej wymiany zdań do rozumienia ironii i podtekstów. Dzięki niemu mamy uczucia. Niczego nie zapomina, uczy się, zakochuje i przetwarza skomplikowane wzory. I ten sam mózg nagradza uzależnienie i może namówić cię do podjęcia złych decyzji.

Moja opinia: 
Mózg to zdecydowanie najbardziej intrygująca część ludzkiego organizmu. "Sen Alicji" profesora Vetulaniego to książka, która bardzo rozbudziła moją ciekawość w tym kierunku... Wiedziałam, że chcę dalej poznawać ten niezwykły organ jakim jest mózg. "Mózg rządzi" to publikacja, która w Norwegii cieszy się ogromną popularnością - do mnie trafiła w najlepszym możliwym momencie. Połknęłam ją w jeden w wieczór... pozaznaczałam dziesiątki cytatów, poznałam dziesiątki ciekawostek... i uświadomiłam sobie, że człowiek wobec natury i prawom nią rządzącym jest niczym. Nie ma tak naprawdę wpływu na to jak potoczy się jego życie - większość zależy od jego mózgu. Kaja Nordengen to lekarka z pasją, a jej książka to fascynująca historia. 

"Mózg rządzi" to pozycja pełna ciekawostek i medycznych danych. Norweska autorka posłużyła się wieloma badaniami, które były przeprowadzane na całym świecie, aby zobrazować sposób funkcjonowania mózgu i jego wpływu na ludzkie zachowanie. Bibliografia, która towarzyszyła jej podczas pisania tej książki jest naprawdę imponująca. W "Mózg rządzi" autorka przekazuje nam sporą dawkę informacji dotyczących mózgu, jego sposobu działania, składu i funkcji jego poszczególnych elementów - to wszystko robi jednak w sposób tak lekki i obrazowy, że czytelnikowi jest bardzo łatwo przyswoić sobie te wszystkie informacje. 

Nordengen funkcjonowanie mózgu przyrównuje do scen z życia wziętych - obrazowość użytych przez nią przykładów i wyjaśnień sprawia, że "Mózg rządzi" to pozycja, którą wręcz się pochłania. Wystarczy posiadać w sobie choć maleńką iskrą zaciekawienia biologią, neurobiologią, psychologią, mózgiem, aby w tej pozycji się zakochać. Oczywiście - nie da się na 240 stronach w sposób wyczerpujący opisać złożoności funkcjonowania ludzkiego mózgu, jednak książka stworzona przez Kaję Nordengen to świetny początek, start w rozwijaniu swojej wiedzy o mózgu, a co za tym idzie... jego samego. 

Po lekturze tej książki mózg jawi mi się jako niezwykle ważny organ, który przechowuje nasza osobowość, w dużej mierze stanowi odbicie tego jacy jesteśmy i tego co przeżyliśmy. Przytoczone przez autorkę badania dotyczące np. tego, że zauważono, że taksówkarze posiadają o wiele większy hipokamp od zwykłych kierowców.... pokazują, że mózg możemy cały czas rozwijać i chronić przed demencją, amnezją. Kaja Nordengen w swojej książce porusza tematy najbliższe człowiekowi, a więc sposób odbierania przez mózg zakochania, aspekt zapamiętywania, uzależnień, popełniania zbrodni, chorób psychicznych i wiele innych. To bardzo życiowa i ogromnie ciekawa pozycja - polecam szczególnie humanistom zainteresowanym choć odrobinkę biologią i psychologią. Dla czytelników bardziej biegłych w naukach ścisłych... może to być pozycja mniej zaskakująca ;) Laikom w oko z pewnością wpadną bardzo proste i obrazowe ilustracje. 

Moja ocena: 8,5/10

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...