niedziela, 25 listopada 2012

(218) Finale

Tytuł: Finale 
Seria: Szeptem (#4)
Autor: Becca Fitzpatrick
Wydawnictwo Otwarte
Stron 424 
Opis Wydawnictwa: 

Zapierające dech w piersiach zwieńczenie kultowej sagi „Szeptem” Becki Fitzpatrick

Nora jeszcze nigdy nie była tak pewna swej miłości do Patcha. Upadły czy nie, to on jest tym jedynym. I choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ta dwójka stanowi dla siebie śmiertelne zagrożenie, dziewczyna nie ma zamiaru rezygnować z ukochanego. Teraz muszą połączyć siły, by stoczyć ostateczną walkę o życie.

Starzy wrogowie powrócą, pojawią się nowi, a ktoś zaufany okaże się zdrajcą. I choć role zostały rozdzielone, Nora i Patch nie wiedzą, po której stronie przyjdzie im walczyć.

Czy istnieją takie przeszkody, których nawet miłość nie pokona?

Moja recenzja: 
Seria "Szeptem" to bez wątpienia jedna z moich ulubionych serii. "Finale" to ostatnia część serii o miłości upadłego anioła i dziewczyny. Wydawałoby się, że taka miłość nie ma prawa istnieć, a jednak nie! Bo miłość jest silniejsza niż strach i wszystko inne. Miłość może pokonać wszystkie trudności, jeśli obie strony tego chcą. A główni bohaterowie Patch i Nora pragną tego jak niczego innego. Ale czy uda im się pokonać wszystko przeciwności losu, które ciągle stają na ich drodze? 

Pierwsza część była wyśmienita, a potem w moim odczuciu zaczęła się powoli staczać. Obawiałam się więc tej części, ale z drugiej strony wiedziałam, że muszę ją przeczytać i dowiedzieć się jak się potoczą dalej losy Nory i Patcha. Spotkała mnie wielkie pozytywne zaskoczenie i ta seria znowu wkradła się w pełnej okazałości w moje łaski. Część czwarta utrzymuje świetność pierwszej części. Brawo!

Nora musi stanąć na czele armii i jakoś poukładać sobie życie z Patchem. Każdego dnia musi walczyć o swoje życie i swoich poddanych. Jednak nie ma ich wsparcia. Znajduje się w bardzo trudnej sytuacji, tym bardziej, że jej wróg wprowadza się do jej własnego domu. Dziewczyna pomimo tego walczy do upadłego. 

W Norze zaszła zmiana i nie chodzi tu tylko o jej charakter, ale także o jej postępowanie oraz ciało. Jednak jedno się nie zmieniło... cały czas jest na zabój zakochana w Patchu, a on ... w niej. Ich miłość jest wielka, pomimo tego, że cały czas jest wystawiana na próby. Nora odkąd poznała Patcha ma bardzo trudne i skomplikowane życie, więc nie spodziewa się, że może się ono skomplikować jeszcze bardzie, a jednak... Dziewczyna ma praktycznie wszędzie wrogów i nie wie komu na ufać. Nawet Patchowi nie ufa w stu procentach, a to źle, bo w końcu jeśli nie ma się oparcia w ukochanym to w kim je można znaleźć? W wypadku bohaterki praktycznie w nikim. 

Patch jest upadłym aniołem i z dnia na dzień staje się coraz lepszy i z dnia na dzień coraz bardziej kocha Norę. Dziewczyna jest dla niego całym  światem i chciałby z nią spędzić resztę życia. Ale czy będzie im to dane? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że czeka ich wiele niebezpiecznych przygód, podczas których będą musieli pokazać, że ufają sobie nawzajem. Bowiem szczerość jest najważniejsza. Chłopak nie ma łatwego życia, ale jest gotowy zrobić wszystko dla dziewczyny, którą kocha jak wariat. 

A do tego wszystkiego dochodzi wiele innych pokręconych bohaterów... 
Postać Nory w tej części wyjątkowo mi się spodobała, dziewczyna pokazała na co ją stać i nie poddawała się do samego końca. Była silną, a w chwilach kiedy już nie wytrzymywała nerwowo nie pokazywała tego tak jawnie jak w poprzednich częściach. Zachowała się bardzo odpowiedzialnie i nie uciekała od powierzonego jej zadania. Miała własne zdanie. 

Patch jest cały czas zakochany w Norze. Autorka zaskoczyła mnie tym, że nie wprowadzała za dużo kłótni między zakochanymi. Pokazała, że ich miłość jest naprawdę silna. Bardzo mi się to spodobało, ponieważ nie lubię gdy bohaterowie się ciągle kłócą, a potem godzą. Nie jestem chyba jedyną taką osobą. Pani Becca określiła cechy swoich bohaterów. Odniosłam wrażenie, że wcześniej próbowała jak się przyjmą z innymi cechami. Teraz zapanowała równowaga. 

Koniec książki jest bardzo fajny i spodobał mi się, autorka jakby odcięła się w nim od reszty książki. Był to bardzo dobry "zabieg".

"Finale" to bardzo dobra książka, którą przyjemnie się czyta. Autorka świetnie rozpoczęła tą serię i świetnie ją zakończyła. Wątek miłosny jest świetny! Czytałam ją z zapartym tchem, ciekawa co się wydarzy na następnej stronie. Styl autorki jest lekki i bardzo mi się spodobał. Całą serię uważam za świetną, na pewno przeczytam ją jeszcze raz.
Serdecznie polecam tą książkę i całą serię!


Moja ocena: 10/10 Arcydzieło!

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte! 

sobota, 17 listopada 2012

(217) Mój najlepszy nauczyciel

Tytuł: Mój najlepszy nauczyciel
Seria: Magia życia
Autorzy Dr Wayne W.Dyer i Lynn Lauber
Wydawnictwo Studio Astropsychologii
Stron 104
Opis Wydawnictwa:

Zdarza się, że najcenniejsze lekcje otrzymujemy z najmniej spodziewanego źródła. Tak stało się w przypadku nauczyciela akademickiego, którego historia została opisana w tej książce. Ryan Kilgore, bo o nim mowa, zawsze czuł głęboki uraz do ojca, który go porzucił tuż po narodzinach. Gdy negatywne emocje zaczynają oddziaływać na jego życie rodzinne i relacje z własnym synem, uświadamia sobie, że musi przełamać wewnętrzne opory i uleczyć niezagojone rany. Niczym bohater znakomitego obrazu Davida Lyncha „Prosta historia”, Ryan wyrusza na poszukiwanie członka rodziny, z którym nie utrzymywał od lat kontaktu. Podczas tej podróży zmianie ulegnie nie tylko jego nastawienie, ale również podejście do mężczyzny, którego tak długo nienawidził. 

Dr Wayne W. Dyer przekazał kwintesencję swoich nauk w poruszającej duszę powieści. Ten znany na całym świecie autor książek i wykładowca zajmujący się tematyką samorozwoju w swojej najnowszej publikacji ukazuje potęgę płynącą z oczyszczenia duszy z dawnych krzywd. Pomaga mu w tym współautorka – Lynn Lauber – która miała okazję współpracować już z pisarzami takimi, jak Gregg Braden czy Louise L. Hay. Wspólnie ukazują, jak możesz zmienić ból i cierpienie w przebaczenie i miłość, a także – jakie nauki możesz czerpać z najtrudniejszych wyzwań. Przed Tobą najważniejsza lekcja.

Moja recenzja:
Często mówi się o tym, że nasze dzieciństwo i wydarzenia  z niego kształtują nas i pozostawiają po sobie ślad w naszej psychice. Przemoc  w domu jest także tłumaczona wydarzeniami z dzieciństwa, ale ile my możemy zrobić dla siebie, dla swojej  rodziny i swojego życia? Bardzo dużo. To tak naprawdę od nas zależy jakimi jesteśmy ludźmi. Jednak muszę przyznać, że zgadzam się z tym, że wydarzenia z dzieciństwa odciskają swoje piętno nad naszym późniejszym życiem. Ale my powinnyśmy się z tym uporać albo chociaż próbować ... dla swojej rodziny, otoczenia, a przede wszystkim dla siebie.

Profesor akademicki Ryan Kilgore jest pisarzem i ma rodzinę. Pomimo tego nie jest szczęśliwy. Nie wie jak ma się zachować w stosunku do dorastającego syna. Jego ojciec odszedł od jego rodziny, kiedy się urodził. Nie wie, więc jak ma się zachować w danej sytuacji i okazać ciepło, a już w ogóle jak być ojcem. Nigdy nie miał ojca, więc nie wie jak ma nim być. Ma także problem z byciem przykładnym mężem, ponieważ nie dostał przykładu od swojego ojca.

Świat Ryana przez przeszłość, która ciąży mu na sercu zaczyna się powoli rozpadać. Nie dogaduje się z synem, a nawet dochodzi do momentu kiedy jego syn się go boi. Nie dogaduje się z żoną, która go kocha, a on sam stawia pracę ponad rodzinę. Nie wie co jest dobre, a co jest złe oraz co jest najważniejsze w życiu. A odpowiedź jest taka prosta... najważniejsza jest rodzina i bliskie nam osoby. Synowie są zawsze wpatrzeni w ojców, ale Ryan nie miał ojca ... tak naprawdę nawet nie wie dlaczego. Postanawia odkryć co za tym stoi.

Ryan postanawia odnaleźć ojca i wyjaśnić dlaczego ich zostawił. Poszukiwania okazują się bardzo żmudne i trudne. I chociaż mężczyzna nie wie czy kiedykolwiek wyjaśni sprawę z ojcem, poszukiwania przynoszą mu jednak inne korzyści. Ale czy wydarzenia do których dojdzie w czasie poszukiwań odmienią na lepsze życie Ryana? Jeśli przeczytacie tą książkę to się o tym dowiecie na własnej skórze.

Postać głównego bohatera momentami bardzo mnie irytowała swoją postawą i uporem. Autorzy skupili się tylko na nim i jego myśleniu. Reszta bohaterów nie wnosi nic istotnego do tej książki.
"Mój najlepszy nauczyciel" to opowieść o odnajdywaniu sensu życia i radzeniu sobie z przeszłością. Główny bohater uczy nas, że to jakimi jesteśmy ludźmi zależy w największej mierze od nas samych. Nie powinnyśmy zwalać na innych winy za nasze postępowanie.

Oczekiwałam po tej książce czegoś więcej. Momentami jej czytanie bardzo mnie męczyło, ale pomimo tego wniosła coś ważnego do mojego życia. Język autorów jest prosty i to zdecydowany plus. Jednak nie jest to zdecydowanie książka dla wszystkich. Może się wielu osobom nie spodobać. Ogólnie uważam ją za bardzo dobrą książkę, ale wymagającą skupienia i uwagi. Polecam ją osobom, które lubią zająć myśli ludzką psychiką i problemami.

Moja ocena: 7/10 Bardzo dobra!

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Astropsychologii!

poniedziałek, 5 listopada 2012

(216) Recenzje filmowe #1 (Jane Eyre)

gatunek: Kostiumowy Melodramat
produkcja: USA Wielka Brytania
premiera: 14 października 2011 (Polska) 11 marca 2011 (świat)
reżyseria: Cary Fukunaga
scenariusz: Moira Buffini
Opis dystrybutora kinowego: 

Żadna miłość nie jest prosta, ale - jak narkotyk - odurza tylko pierwsza. "Jane Eyre" to opowieść, która wychował miliony nie zawsze rozważnych romantyczek na całym świecie. Współczesna ekranizacja to porywająca i zapierająca dech w piersiach historia o alchemii uczuć. 

Jane (Mia Wasikowska) nie była dziewczyną, która szukała niezobowiązującego romansu. Choć rozum podpowiadał jej, że fascynującemu Panu Rochersterowi (Michael Fassbender) nie można ufać, oddała mu swoje serce bez reszty.  

Moc tego filmu utkana jest z marzeń kobiet o odnalezieniu miłości, która jest im przeznaczona na całe życie. "Jane Eyre" wpisuje się w najmodniejszy obecnie nurt filmowy. Trwa wielki powrót filmów kostiumowych na pierwsze pozycje światowych box office’ów. "Sherlock Holmes", "Piraci z Karaibów" czy "Księżna" podobnie jak "Jane Eyre" przenoszą widzów w świat, który istnieje tylko dzięki genialnej wyobraźni filmowych twórców.

Moja opinia:
W moim życiu zdarzają się chwile w których pragnę obejrzeć lekki film o pięknej miłości. O filmie "Jane Eyre" słyszałam już bardzo dużo, a opis był bardzo intrygujący. Uwielbiam historie o zakazanej, niedorzecznej, ale pięknej miłości, więc oczywiście musiałam obejrzeć ten film. Uczyniłam to i nie żałuję. Jednak nie okazał się on lekkim filmem, ale za to filmem przy którym uroniłam kilka łez. No dobrze, będę szczera ... nawet więcej niż kilka :)

Mówi się, że pierwsza miłość najbardziej odurza. Dlaczego? Bo w momencie kiedy jesteśmy zakochani po raz pierwszy widzimy tylko tą miłość, nie myślimy o niczym innym. Kiedy jesteśmy zakochani po raz drugi jesteśmy ostrożniejsi, a ten nasz zapał jest ostudzony. Boimy się pójść krok dalej. Przy pierwszej miłości nie boimy się niczego i jesteśmy odważni, przez co czasem nawet nierozsądni.

Jane Eyre zakochała się właśnie po raz pierwszy. Wybrankiem jej serca jest Pan Rochester. Pomimo tego, że jest od niej starszy jest gotowa zrobić dla niego wszystko. Po prostu kocha go z całego serca. Ale ile może dać jej surowy człowiek? A może otworzy przed delikatną Jane swoje serce? Jane jest guwernantką i tak naprawdę nie ma nic. Pan Rochester jest bogatym człowiekiem i ma wszystko. Wszystko oprócz miłości. Czy dwa tak różne światy mogą się zetknąć i zjednoczyć?

Ten film jest piękny... po prostu brak mi słów. Gra autorów jest świetna, czułam, że wczuli się w swoje role. Nie każdy film potrafi przyprawić mnie o płacz. Jak dotąd udało się to przedtem jeszcze tylko jednemu filmowi, ale o nim kiedy indziej. Ten film z jednej strony jest niewinny, cichy, spokojny, a z drugiej przekazuje tyle emocji, że głowa boli. Pokazana w nim miłość jest piękna, a całe tło jest świetnie skonstruowane. Autorzy dali z siebie wszystko.

Na pewno jeszcze niejeden raz obejrzę ten film. Naprawdę serdecznie Wam go polecam. To piękna historia o różnicach i o tym, że mogą się one przyciągać i tworzyć jedną jedność. Koniec filmu jest bardzo smutny, ale z drugiej strony piękny. "Jane Eyre" wywołała na mnie wielkie wrażenie. Teraz wystarczy mi tylko przeczytać książkę o tym samym tytule.

Polecam ten film osobom, które lubię piękne historie miłosne, które różnią się od innych. To nie jest błaha historyjka, ale cudowna opowieść o miłości, która nie zna granic. Jestem prawie pewna, że Wam się spodoba. To film, który długo pozostaje w myślach odbiorcy.

Moja ocena:10/10 Arcydzieło! 
                                                                    

Jak widzicie pojawiło się coś nowego. Postanowiłam trochę ożywić tego bloga i dodać kilka ulepszeń. Mój plan działania planuje rozszerzyć horyzonty tego bloga o : 
1.Recenzje filmowe. 
2.Wywiady z pisarzami.
3.Wywiady z osobami, które zajmują się promocją książek, wydawaniem i nie tylko. 
4.Relacje ze spotkań z pisarzami.
5.Relacje z wydarzeń kulturalnych (teatr, wydarzenia związane z książkami i nie tylko...)
6.Zapowiedzi i nadchodzące premiery książkowe. 

Wszystko będę powoli wdrążała :) 
Co wy na to?


niedziela, 4 listopada 2012

(215) Co to znaczy... ; Powrót Bartusia czyli co to znaczy ... po raz drugi

Tytuł: Co to znaczy... ; Powrót Bartusia czyli co to znaczy ... po raz drugi
Seria: Co to znaczy... (#1 ; #2)
Autor: Grzegorz Kasdepke
Wydawnictwo Literatura
Stron 102 ; 126
Opis Wydawnictwa: 

Króciutkie i zabawne opowiadania, które składają się na tę książkę, znają już zapewne wszyscy czytelnicy piątkowego dodatku dla dzieci "Gazety Wyborczej" – "Komiksowo". 

Do wydania tej książki zachęciły nas liczne głosy nauczycieli i rodziców, którzy odczuwali brak tego typu publikacji na polskim rynku. 

Grzegorz Kasdepke – w sposób lekki i pogodny tłumaczy najpopularniejsze związki frazeologiczne, z jakimi na co dzień spotykają się dzieci. Jak zwykle u tego pisarza, dydaktyzm jest przesłonięty poczuciem humoru, dzięki czemu jego opowiadania bawią w równym stopniu najmłodszych czytelników, jak i osoby dorosłe.

Opis drugiej książki: 
Nie każdą książkę łatwo zarekomendować, tym jednak razem wystarczy siedem słów – oto kolejna część znakomitej Co to znaczy...! Wielu osobom lepszej zachęty do sięgnięcia po ten tytuł nie trzeba. 

Pierwsza książka o Bartusiu doczekała się siedmiu wydań i wszystko wskazuje na to, że doczeka się siedmiu następnych. Na jej punkcie oszalały zarówno dzieci, jak i nauczyciele, co nie jest zbyt częstym zjawiskiem. Otrzymała nagrodę EDUKACJA XXI – najważniejszą nagrodę przyznawaną podczas Targów Książki Edukacyjnej! 

Ta książka, podobnie jak i poprzednia, tłumaczy znaczenie różnorodnych powiedzeń, które my, dorośli, nazywamy związkami frazeologicznymi. 

Nie jest to jednak żaden nudny podręcznik – na pewno świetnie się ubawicie czytając o perypetiach Bartusia.

Moja recenzja: 
Związki frazeologiczne towarzyszą nam w naszym życiu od małego dziecka. Wypada znać chociaż te najpopularniejsze, aby nie popełnić gafy. Znajomość frazeologizmów ułatwia nam porozumiewanie się. Niektóre osoby potrafią władować do każdego zdania jakiś związek frazeologiczny, więc gdybyśmy wszystko brali na poważnie to mogłoby być naprawdę śmiesznie, a potem głupio. Na rynku książkowym jest dużo słowników frazeologicznych. Jednak nie oszukujmy się, który siedmiolatek lub starsze dziecko sięgnie po słownik, który jest zapisany malutkim druczkiem i znajduje się tam dużo wyrażeń, których nie zrozumie? Żadne. 

Właśnie z myślą o tych najmłodszych czytelnikach, którzy nie sięgną po słownik frazeologiczny powstały te obie książeczki. Ich autorem jest Grzegorz Kasdepke, znany ze swych powieści dla dzieci. Udowodnił, że nauka wcale nie musi być męcząca i nudna. W książeczkach "Co to znaczy..." i "... co to znaczy ... po raz drugi" w zabawny sposób przybliżył czytelnikom znaczenie najpopularniejszych związków frazeologicznych, które znajdują się w stałym obiegu. 

Po raz pierwszy te książeczki wpadły w moje ręce, kiedy byłam w drugiej klasie szkoły podstawowej. Już wtedy bardzo mi się spodobały. Przez lata  (teraz jestem w pierwszej klasie gimnazjum) towarzyszyły mi w kształceniu mojego zasobu słów i w poznawania związków frazeologicznych. W mojej szkole ostatnio odbył się konkurs frazeologiczny. Aby się do niego przygotować sięgnęłam po te książeczki. Takie przygotowanie wystarczyło. Była to także dla mnie dawka humoru i rozluźnienia. 

Każda z książeczek składa się z ok. stu zabawnych historyjek, których głównym bohaterem jest Bartuś. Autor na początku książki poinformował czytelników, że Bartuś jest w naszym wieku, więc podejrzewam, że ma ok. ośmiu lat. Bardzo spodobało mi się, że na wstępie znajdują się króciutkie charakterystyki głównych bohaterów. Jest to zdecydowany plus, ponieważ wiemy o kim czytamy. Wszyscy bohaterowie różnią się od siebie,  a postać Bartusia po prostu mnie ujęła. Autor stworzył ciekawy model rodziny. 

Historyjki są krótkie, ale za to bardzo treściwe. Pan Kasdepke w bardzo jawny sposób przekazuje znaczenie związków frazeologicznych. Osoba, która czyta te książeczki nie musi się tego znaczenia domyślać. "Co to znaczy... " jest książką, która jest już nieprzerwanie wznawiania od dziesięciu lat, ale pomimo tego dzieci nadal sięgają po nią z radością. Myślę, że te książki jeszcze długo nie wyjdą z obiegu. Spodobają się nawet łobuzom, którzy będą z przyjemnością czytać o wpadkach Bartusia. Wszystko jest napisane bardzo humorystycznie przez co nie sposób się nie śmiać przy czytaniu tej książki, więc radzę tego nie robić w miejscu publicznym. 

Osobiście na pewno jeszcze nie jeden raz sięgnę po te książeczki. Pomimo tego, że w domu mam kilka słowników frazeologicznych, to po te książki sięgam z nieukrywaną przyjemnością. Jedynym minusem może być to, że w momencie kiedy z kimś rozmawiam, a mój rozmówca wplecie w swoją wypowiedź związek frazeologiczny, który jest opisany w humorystyczny sposób w którejś z tych książeczek, mam ochotę wybuchnąć śmiechem. Ale można to jakoś przezwyciężyć. 

"Co to znaczy..." i "Powrót Bartusia czyli co to znaczy... po raz drugi" to bardzo udane dzieła polskiego pisarza. Planuję także zapoznać się z innymi książkami tego autora, aby się pośmiać. Żałuję, że przegapiłam moment, kiedy w Księgarni z Bajki  odbywało się spotkanie z nim, ale kto wie może jeszcze kiedyś tam zawita. Perypetie Bartusia rozbawią osobę w każdym wieku. Pamiętam jak moja mama płakała ze śmiechu kilka lat temu, kiedy czytałam jej na głos najśmieszniejsze historyjki. Mi te książeczki pomogły spełnić swoje marzenie.

Książki Grzegorza Kasdepke to wspaniały pomysł na prezent dla brzdąca. Mnie jako dziecko urzekły, ale także jako osobę trochę starszą niż te osiem lat. Tyle mówi się o tym, że rodzice powinni czytać dzieciom. Te pozycje nadają się do tego idealnie. Będzie to dla Was jak i dla brzdąca wspaniała zabawa. Kiedy szaro za oknem warto sięgnąć po książki, które rozświetlą Wam dzień. Książeczki, które Wam dzisiaj przedstawiłam właśnie są takimi pozycjami. Polecam!

Oprawa graficzna jest bardzo ładna, a przy każdej historyjce znajduje się mały rysuneczek obrazujący związek frazeologiczny o którym mówi. 

Moja ocena: 10/10 Arcydzieło!

sobota, 3 listopada 2012

(214) Żelazny król

Tytuł: Żelazny król
Autor: Julie Kagawa
Seria Żelazny dwór (#1)
Wydawnictwo Amber
Stron 352
Opis Wydawnictwa:

Żelazo i lód.
I zgubna miłość żądająca niemożliwego wyboru...
Nazywam się Meghan Chase.
Za niecałe dwadzieścia cztery godziny skończę szesnaście lat.
Słodka szesnastka. Napisano mnóstwo opowieści, piosenek i wierszy o tym wspaniałym wieku, kiedy dziewczyna znajduje prawdziwą miłość, cały świat ma u stóp, a przystojny książę porywa ją w stronę zachodzącego słońca.
Nie sądzę, żeby ze mną miało tak być tak samo...

Bo Meghan Chase jest pisane pójść za głosem przeznaczenia i głosem serca na dwór króla elfów – pięknych i przerażających…

Moja recenzja: 
"Żelazny król" zainteresował mnie już kiedy pojawił się w zapowiedziach, a było to prawie dwa lata temu. Niestety w moje ręce trafił dopiero teraz. Przez te niespełna dwa lata naczytałam się mnóstwo recenzji tej książki. Jedni się zachwycali, a drudzy nie byli do końca przekonani co do tej książki. Ja... wiem jedno, że odkąd tylko ujrzałam tą książkę zakochałam się w okładce i niejeden raz się w nią wpatrywałam z tęsknym spojrzeniem. Myślałam, że uznam tą książkę za arcydzieło, ale tak się niestety nie stało. Pomimo tego była to bardzo przyjemna lektura...

"Twoja lojalność to twój słaby punkt, a twoi wrogowie na pewno ją przeciw tobie wykorzystają."*

Meghan Chase - główną bohaterkę poznajemy dzień przed jej szesnastymi urodzinami. Dziewczyna mieszka na wsi razem z mamą, ojczymem i przybranym bratem, Ethanem. Życie dziewczyny jest spokojne, a jej najlepszym przyjacielem jest Robbie. Chłopak skrywa tajemnicę, którą postanawia wyjawić dziewczynie w dzień jej urodzin. W momencie kiedy dziewczyna poznaje prawdę otwierają się przed nią wrota do krainy Nigdynigdy. Krainy pełnej magii, czarów, elfów, ale także podstępów i intryg. Czy dziewczyna poradzi sobie w świecie tak różnym od jej? A może tak łudząco podobnym? 

"[...] zdecydowanie łatwiej oddać wspomnienie niż głos czy pierworodne dziecko."** 

Czy nie marzyliście nigdy o tym, żeby być bohaterem baśni, pięknych bajek? Pewno część z Was odpowiedziałaby na to pytanie "tak". Czytając baśnie przenosimy się do innego świata. Oddajemy się w pełni wydarzeniom, które mają miejsce w utworze. Dla dzieci czytających baśnie i bajki o księżniczkach najważniejsze jest piękne, szczęśliwe zakończenie. Ale nie myślą o tym ile bohater musiał przejść przed tym szczęśliwym zakończeniem. W wyobrażeniu Meghan elfy zawsze były dobrymi i szlachetnymi stworzeniami, ale jak się okazuje wcale takie nie są. Są podstępne i mściwe. Jednak trafiają się też w większości dobre. 

"Utrata wspomnień to jak utrata części duszy"***

Ethan, młodszy brat Meghan zawsze miał bujną wyobraźnię. Tak się przynajmniej wydawało Meghan, ale on po prostu miał otwarty umysł. Widział przez to rzeczy, których nie mogli dostrzec inni. Został porwany przez złe elfy z krainy Nigdynigdy. Dziewczyna jest gotowa zrobić wszystko, aby jej młodszy braciszek mógł wrócić szczęśliwie do domu. Będzie musiała poświęcić bardzo wiele i nie jeden raz zaryzykować własnym życiem. Ma wielkie serce i jest gotowa zrobić wszystko, aby uratować swoich bliskich. Jest gotowa poświęcić wszystko, nawet swoją wolność. 

"Za to śmiertelnicy! [...] Tak łatwo nimi sterować. Są tak oddani swoim komputerom i technologii, że byli ich niewolnikami [...]."****

Meghan poznaje w krainie Nigdynigdy mroźnego księcia Asha. Chłopak trzyma ją od siebie z daleka tak bardzo jak się tylko da. Dziewczyna nie próbuje tego zmieniać, ale czasami jest to silniejsze od niej. Ash jest nieziemsko przystojny i powinien być jej największym wrogiem, a jednak tak nie jest. Książę mroźnego królestwa powinien ją zabić, a jednak tego nie robi. Nie chce żeby dziewczynie coś się stało. Powoli zaczyna się między nimi rodzić uczucie. Ale czy pozwolą jemu rozkwitnąć? 

"-A czego boi się Kłapcio? -Pana w szafie. " *****

Julie Kagawa próbowała stworzyć niesamowity, magiczny świat pełen elfów i innych magicznych stworzeń oraz nadprzyrodzonych zjawisk. Niektórych kraina stworzona przez autorkę zachwyciła, a mnie tylko ... zniesmaczyła. Choć muszę przyznać, że momentami byłam nią zachwycona. Jednak w większości momentów była mi zupełnie obojętna. Wydaje mi się, że autorka trochę przedobrzyła. Za dużo faktów i informacji wpakowała do jednej książki z serii. 

Plusem książki jest to, że tematyka książki jest na czasie. Teraz w księgarniach królują elfy i wróżki, a w innych sklepach elektryczność. Autorka w bardzo ciekawy sposób, a zarazem sprawnie pokazała jaką ważną rolę w życiu dzisiejszego człowieka odgrywa technologia. Czasami zupełnie niepotrzebnie. Technologia może być bowiem naszym sprzymierzeńcem, ale także w niektórych sytuacjach wrogiem. Czasami przestajemy widzieć świat, który nie pochodzi z komputera. Autorka opisała wszystko z humorem, a  zabawne dialogi tylko umilają czytanie. 

Bohaterowie są ciekawi. Główna bohaterka denerwowała mnie momentami tym, że najważniejsze było dla niej uratowanie brata. Była gotowa poświęcić wielu innych ludzi i stworzeń, żeby go uratować. Rozumiem, że go kochała, ale to już była przesada... W końcu życie każdego człowieka jest tak samo ważne i nikt nie ma prawa wybierać kto ma przeżyć, a kto ma umrzeć. Moim ulubionym bohaterem był kot Grimalkin, który choć był wyrafinowany, zadzierał nosa i za prawie wszystko chciał jakąś zapłatę to zawsze był wtedy, kiedy był potrzebny, żeby pomóc. Nigdy nie opuszczał bohaterów w potrzebie, chociaż chodził własnymi ścieżkami. 

Podsumowując książka ma swoje plusy i minusy. Minusem może być także to, że akcja pomimo tego, że jest szybka czasami bardzo mnie nudziła. Autorka trochę przedobrzyła ze swoją wizją świata fantastycznego, ale za to stworzyła bardzo umiejętnie nową "rasę" elfów. Wątek romantyczny wyszedł jej trochę niezgrabny, ale myślę, że jeszcze nad nim popracuje.Temat jest bardzo na czasie. Julie Kagawa pokazując złośliwe, podstępne zachowanie elfów tak naprawdę pokazuje prawdziwe oblicze ludzi. Ujęła mnie tym. Dzięki temu oraz językowi autorki z wielką chęcią sięgnę po następną część tej serii. Czuję, że będzie jeszcze lepsza, choć ściśle powiązana z tą częścią. 

Polecam tą książkę fanom powieści fantastycznych z nutką romansu w tle. Powieśc "Żelazny król" to książka warta przeczytania ze względu na swój przekaz. Warto docenić to, że mało powieści fantastycznych przekazuje coś wartościowego czytelnikowi. Tu przekaz jest prosty "Technologia nie jest najważniejsza, a liczą się ludzie i naturalne środowisko". Myślę, że spędzicie z tą książką kilka miłych chwil. Naprawdę warto dać jej szanse. Pamiętajcie, że to moja opinia, a Wy możecie odebrać tą książkę zupełnie inaczej!

Okładka jest cudowna! Dziewczyna na okładce jest bardzo ładna, a te pnącza dodają okładce klimatu. 

Moja ocena: 7+/10 Bardzo dobry z plusem!

Za możliwość poznania niezwykłej historii Meghan serdecznie dziękuję Księgarni Gandalf!


       * cytat - str. 226
      ** cytat - str. 253
     *** cytat - str. 253
    **** cytat - str. 259
***** cytat - str. 14

piątek, 2 listopada 2012

(213) Księga przeznaczenia Następca tronu Ahina Solulu

Tytuł: Księga przeznaczenia Następca tronu Ahina Sohulu
Seria: Księga przeznaczenia (#1)
Autor: Elisa Rosso
Wydawnictwo Olesiejuk
Stron 500
Opis Wydawcy:
W krainie Nadesh - federacji czterech królestw: Taredu, Vahls, Radenu i Nemis - toczy się walka o władzę. Przebudziły się siły zła, a armia amorfów i goblinów uderza na miasto Ahina Sohul, stolicę Nadeshu, aby zdobyć dla Władcy Mgieł Malbreka Księgę Przeznaczenia. W Księdze tej została zapisana przyszłość, a wiedza o niej daje władzę nad światem. Król Ahina Sohulu - Galwan, w obawie, aby Księga nie wpadła w ręce Malbreka, rozrywa ją, a stronice rozrzuca na wszystkie strony świata. Kto je pozbiera?




Moja recenzja: 
Kiedy wzięłam ta książkę do ręki wystraszyłam się. A co mnie tak wystraszyło? Otóż fakt, że kiedy ta książka została wydana autorka miała jedynie 15 lat. Choć opis był intrygujący to miałam pewne obawy co do tej książki. Bałam się, że będzie to 500 stron nudy. Pomyliłam się i to bardzo! To pięćset stron niezwykłej, przemyślanej przygody! Elisa Rosso pomimo swojego młodego wieku ma ogromny talent i stworzyła zaskakująco udane dzieło :)

"Przeznaczenie zostało zapisane i niczego nie można już zmienić"*

Pewnego dnia Władca Mgieł zniszczył piękną stolicę krainy Nadesh, miasto Ahina Sohul. Podbił miasto i zdobył nad nim władzę. Zasiadł na tronie zmarłego króla Pseudosa. Piętnaście lat później dzielny Galdwin, który był opiekunem wyruszył na poszukiwania Bedwyr. Bedwyr był prawowitym następcą tronu Ahina Sohulu. Był jedynym ocalałym członkiem rodziny królewskiej. Opiekun znalazł go w Batilanie, tam także poznał niezwykłą dziewczynę Ejnis. 

Ejnis, Bedwyr i jego kolega Rooth postanowili wyruszyć w wyprawę z Galdwinem, aby chłopcy mogli  zacząć szkolenie. Dziewczyna miała im towarzyszyć, aby poznać swoje prawdziwe pochodzenie i umiejętności. Dołączają do pięciu wolnych ras: krasnoludów, ludzi, elfów, wilków i smoków. Wyruszają w podróż pełną niebezpieczeństw, aby znaleźć zaginione stronnice Księgi Przeznaczenia w której jest spisany los krainy Nadesh.

"[...] opowieści o wspaniałych miejscach, gdzie ludzie żyli długo w szczęściu i mądrości wydawały się jedynie fantazją."**

Ejnis ma 14 lat i pomimo swojego młodego wieku ma wielkie serce i umiejętności. Włada bronią lepiej niż niejeden chłopiec. Ma zadziorny charakter i jest pewna siebie. Wie do czego dąży i o co walczy. Nie zamierza się poddać. Jest silna i fizycznie, i psychicznie. Jest gotowa zrobić wszystko dla przyjaciół i dla dobra swojej krainy oraz bliskich. 

Bedwyr ma szesnaście lat i bardzo zależy mu na Ejnis, ale ta tego nie zauważa. Uważa się za zwykłego chłopaka i boi się, że nie sprosta zadaniom, które stawiają mu przed nim inne osoby. To potocznie zwane "ciepłe kluchy". Mało by brakowało, a bałby się własnego cienia. Niby główny bohater, ale nie jest tak jak wszyscy odważny i waleczny. Liczy się najbardziej dla niego jego własne bezpieczeństwo. 

"[...] prawda może czasem bardzo boleć"***

Galdwin ma ponad 30 lat i jego zadaniem jest przygotowanie Bedwyra do objęcia tronu. Będzie to bardzo żmudna, ciężka praca. Czuje się odpowiedzialny za wszystkich ludzi i swoich podopiecznych. Jest ciepłym, uśmiechniętym człowiekiem, ale wie kiedy powinien być poważny i krzyknąć. To on jest dowódcą tej wyprawy i jak najbardziej się do tego nadaje.

Przez książkę przewija się dużo bohaterów. Jednak ta trójka jest najważniejsza. Moją ulubioną bohaterką została Ejnis i Galdwin. Bedwyr... po prostu mnie irytował. Jego postawa była godna pożałowania. Przyzwyczaiłam, ze bohaterowie takich książek są zawsze odważni i waleczni, a tu spotkała mnie zaskoczenie. Elisa Rosso złamała tą zasadę. Czy wyszło jej to na dobre? Myślę, że tak. Przyjemnie było obserwować jak Bedwyr dorośleje i staje się coraz odważniejszy i rozsądniejszy. Bardzo spodobało mi się to, że Ejnis była od niego mądrzejsza. Jak widać kobiety nie są słabą płcią.

"[...] atakując przede wszystkim to, co dla elfów najważniejsze, dzieci."****

Jestem zachwycona tą książką. Dlaczego? Jest wiele powodów... jej klimat przypomina mi klimat powieści "Szmaragdowy Atlas". Akcja jest wartka i szybka, a język, którym posługuje się autorka spowodował, że czytałam ją jednym tchem. I podczas jej czytania zrobiłam sobie jedynie trzy przerwy. Czytałam ją do późnej nocy, ale było warto. To książka, która długo pozostawia po sobie ślad w psychice człowieka. To niezwykłe, że napisała ją tak młoda osoba!

Zawsze kiedy sięgam po książkę, której akcja rozgrywa się w świecie wymyślonym przez autora dopadają mnie pewne wątpliwości. Obawiam się, że autor przedobrzy tak bardzo, że wszystko będzie się wydawało niemożliwe i głupie. Jednak Elisa Rosso stworzyła świat fantastyczny, który jest ciekawy. Wszystko dobrze wyważyła przez co czytanie tej książki mnie nie zmęczyło, a wręcz przeciwnie. 

"Gdyby przed tobą stał mężczyzna, nie mówiłbyś w ten sposób"*****

Bohaterowie są ciekawi i bardzo kontrastowi. Autorka eksperymentowała bardzo z postaciami i wyszło jej to na dobre. Stworzyła niepowtarzalne postacie przez co nie można ich skopiować. Zachowania tych postaci, zawsze będą mi się z nimi kojarzyć. Akcja jest szybka, ale autorka nie miesza na szczęście wielu wątków na raz. Wszystko poskładała w jedną składną całość. Bardzo cieszy mnie, że autorka przez całą długą książkę nie spuściła z tempa. Utrzymała się na tym samym poziomie. "Księga przeznaczenia..." to wspaniała książka pokazująca, że warto walczyć o to czego się pragnie i o to co uważa się za słuszne. 

"Księga przeznaczenia..." to niezwykła, wyróżniająca się z tłumu książka. Jej autorką jest uczennica liceum Elisa Rosso. Pomimo swojego młodego wieku ma niezwykły talent. Wykorzystała go w pełni w tej książce. Jeśli jesteście osobami, które lubią połączenie fantastyki z przygodą to książka idealna dla Was. Pokazuje prawdziwą przyjaźń, mądrość, odwagę i poświęcenie. Naprawdę warto ją przeczytać. 

Okładka jest prześliczna. Nie mogłam się na nią napatrzeć :)

Moja ocena: 9+/10 Wybitna z plusem!

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Olesiejuk!

 

        * cytat pochodzi z książki str.   34

      ** cytat pochodzi z książki str. 494
    *** cytat pochodzi z książki str.   52
  **** cytat pochodzi z książki str.  283
***** cytat pochodzi z książki str.   38

czwartek, 1 listopada 2012

(212) Drugie życie Bree Tanner

Tytuł: Drugie życie Bree Tanner
Wydawnictwo Dolnośląskie
Stron 200
Opis Wydawcy:
Drugie życie Bree Tanner to porywająca opowieść na motywach trzeciej części sagi ZMIERZCH. Doskonale łączy tajemnicę, suspens i romantyczną intrygę. Wielbicieli Stephenie Meyer z pewnością zafascynują niezwykłe losy tytułowej bohaterki. Bree stawia pierwsze kroki w złowrogim świecie nowo narodzonych wampirów. Jej zmysły są wyostrzone, ma nadludzkie zdolności, nieograniczoną siłę fizyczną i dręczy ją nieustające pragnienie ludzkiej krwi. Wcielona do przerażającej armii nowo narodzonych przygotowuje się do decydującej walki. Wynik starcia może być tylko jeden...

Moja recenzja: 
Jestem fanką "Zmierzchu" i mi ta seria bardzo się podobała, chociaż wiem, że ma wielu wrogów. Jednak ja należę do fanów i nie wstydzę się swojego zdania, ponieważ każdy ma prawo do własnej opinii. Ostatnio sięgnęłam po dodatek do trzeciej części pt.: Zaćmienie. "Drugie życie Bree Tanner" zostało napisane pod wpływem niedosytu, który czuła autorka po napisaniu "Zaćmienia". W "Zaćmieniu" Bree brała udział w wydarzeniach przez kilka minut. Stephenie Meyer chciała nam przybliżyć bardziej postać Bree i zachowania nowo narodzonych wampirów, ale czy jej się to udało? Niestety, niezupełnie.

Bree Tanner była nowo narodzonym wampirem. Przebywała już w swej nowej postaci od trzech miesięcy, więc można powiedzieć, że posiadała już pewne doświadczenie. Riley - dowódca zgromadzenia wampirów przygotowywał ich do czegoś "dużego", lecz żaden wampir tak naprawdę nie wiedział o co dokładnie chodzi. Bree była bardzo młoda, więc bała się wtrącać w nie swoje sprawy. Chciała być najlepiej niewidzialna, więc próbowała nie rzucać się w oczy.

Dziewczyna miała bardzo okrojone spojrzenie na świat. Wierzyła w to co jej się powiedziało i nie próbowała sama odkrywać prawdy. Była krucha i bała się zrobić coś po swojemu. Jej postępowanie uległo zmianie kiedy poznała, a raczej zaczęła rozmawiać z Diegiem. Dieg był starszy od Bree i także był wampirem i przyjacielem Riley'a, ale nie był wpatrzony w niego jak w obrazek. Chciał dowiedzieć się o co tak naprawdę toczy się ta gra. Po wspólnie spędzonym czasie między tą dwójkę zaczęła się pojawiać nić porozumienia, a może nawet coś więcej?

Osoby, które czytały "Zaćmienie" będą wiedziały jakie będzie zakończenie historii Bree. Sięgając po tą książkę chciałam dowiedzieć się co wydarzyło się wcześniej. I dowiedziałam się. Jednak nie dokładnie tak jak chciałam. Stephenie Meyer nie rozwinęła w pełni swojego talentu pisarskiego w tej powieści. Czytając sagę "Zmierzch" czułam, że autorka pisała ją całą sobą. Ta książka jest trochę wymęczona, a historia Bree jest opisana bardzo ogólnikowo, a jednak... spodobała mi się.

Książka "Drugie życie Bree Tanner" to książka, którą przeczytałam w zaledwie kilka godzinek. Przybliża nam postać wampirów stworzonych przez panią Meyer, lecz tych, którzy żywią się ludzką krwią, a nie zwierzęcą. W tej książce znalazłam odpowiedzi na niektóre pytania, które pozostawiła po sobie saga. Jednak te odpowiedzi były bardzo, krótkie, nierozwinięte tak samo jak cała książka. Bo choć czyta ją się przyjemnie,a cała książka zostaje ściśle zamknięta to zostawia pewien niedosyt.


Autorka odpowiedziała mi przez tą książkę na pytania, które pojawiły się w mojej głowie po przeczytaniu trzeciej części tej sagi, ale wydaje mi się, że niepotrzebnie porozpoczynała pewne wątki w wampirzym życiu Bree. Bardzo żałuję, że w "Zaćmieniu" nie rozwinęła bardziej jej postaci. Mogłoby to być ciekawe urozmaicenie, na które autorka jednak się nie zdecydowała. Postać Bree bowiem jest bardzo ciekawa, choć nie dowiadujemy się o niej za dużo.

Książka jest napisana lekkim piórem z którego słynie autorka. Postacie są ciekawe i czytałam tą książkę z przyjemnością. Tempo akcji jest dosyć spokojne przez co wszystko można ze spokojem przeanalizować. Przeszkadzało mi to, że autorka wszystko opisała bardzo ogólnie, choć pod koniec książki to się poprawiło. Autorka bardzo ciekawie wplotła w fabułę wątek romantyczny.

Tą książkę warto przeczytać, żeby się odprężyć. Jest to niezobowiązująca lektura na jeden wieczór. To zdecydowania obowiązkowa pozycja dla fanów serii, ale nie nawet oni nie powinni się spodziewać cudów. Muszę przyznać, że oczekiwałam czegoś gorszego, więc zostałam bardzo mile zaskoczona przez autorkę.

Wszystkie okładki są śliczne!

Moja ocena: 7-/10 Bardzo dobry z minusem!

UWAGA! UWAGA! Niedługo pojawi się coś co chyba zachwyci wszystkim fanów serii :)
A mianowicie "Przewodnik po sadze Zmierzch".

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...