niedziela, 28 grudnia 2014

(320) Bogini oceanu

Tytuł: Bogini oceanu
Autor: P.C. Cast
Wydawnictwo Książnica
Stron 408

"Bogini oceanu" P.C. Cast to książka wobec której mam bardzo mieszane uczucia! Z jednej strony mamy tu odrobinę mitologii, można by jednak powiedzieć, że to typowy romans paranormalny... a z drugiej strony miałam momentami wrażenie, że ta historia jest absurdalna. Nie zrozumcie mnie źle... Bardziej absurdalna niż normalnie w romansach paranormalnych. Seks kobiety (człowieka) z trytonem? To chyba lekka przesada, która w dodatku mnie zgorszyła... No, ale chwila! Nie mogę się w końcu skupiać tylko na minusach. Plusy w końcu też są... Oryginalna fabuła (oj, bardzo), przyjazna bohaterka, która nie jest przeładowaną hormonami nastolatką, przystojny tryton no i ta mitologia... Tylko czy aby na pewno takie połączenie jest połączeniem stu procentowo dobrym? A może po prostu autorka nie wykorzystała w pełni pomysłu i swoich umiejętności? Czegoś zabrakło? Czegoś było za dużo? 

Christine Canady (dla przyjaciół CC) w dniu swoich dwudziestych piątych urodzin wypowiedziała pewne oryginalne życzenie... zażyczyła sobie, żeby w jej bezbarwnym życiu singielki pojawiła się magia. Jednak chyba nie dokładnie o to jej chodziło. Życzenie zostaje spełnione w sposób dość... hm... niekonwencjonalny, a przy tym wszystkim w taki jakiego CC się nie spodziewała. Podczas jej służbowego lotu samolot rozbija się, a ona sama staje się mityczną syreną Undine. W wodach oceanu jednak oprócz magii czai się także zło. Bogini Gaja postanawia się jednak zlitować nad śmiertelniczką, która tak ufnie (co prawda podczas upojenia alkoholowego, ale to zawsze coś) złożyła swoje życie na jej ręce rzucając zaklęcie pewna magii drzemiącej w każdej kobiecie. Oglądając żal Christine postanawia ponownie zamienić ją w kobietę, jednak żeby dziewczyna utrzymała swoją postać musi w sobie rozkochać człowieka. Na szczęście przystojny wybawiciel się zjawia, a więc marzenie Christine się spełnia. Wtedy jednak wracają wspomnienia związane z seksownym trytonem, który skradł jej serce i tęsknota za oceanem...

CC to bez wątpienia kobieta, którą czytelniczka może polubić od razu. A jej historia jest w większości oryginalna. Potem jedynie pojawiają się aspekty oklepane i powszechnie znane. Kiedy zaczynałam swoją przygodę z "Bogini oceanu" byłam nią zauroczona i miałam nadzieję, że nie będzie to banalna, głupia historia. I nie była... Tylko, że mam wrażenie, że autorka zaczęła świetnie, a wraz z rozwojem akcji zaczęła się chylić ku upadkowi, żeby potem zakończyć ją w świetnym stylu. Barwni bohaterowie, a wśród nich Gaja, Lir (król mórz), trytony i syreny to zdecydowany plus tej książki dla osób, które szukają przyjemnych elementów fantastycznych. Ale czy bohaterowie mogą zrekompensować momentami sztuczne dialogi i infantylne sceny, które bardziej nadają się do bajek niż dla książki dla dorosłej kobiety?

Tempo akcji nie jest zawrotne... i mamy kolejny minus. Jednak pomimo tych minusów "Bogini oceanu" to naprawdę przyjemna książka z nietuzinkową fabułą i bohaterami. Język autorki jest lekki, choć dialogi momentami sztuczne i naciągane. Na szczęście nie miałam do czynienia z takim sytuacją przez cały czas. Wydarzenia przedstawione w książce rozgrywają się na ziemi i w wodzie, a ja na skutek tego zastanawiam się o ile przyjemniej byłoby gdyby autorka "nasz kontakt" z lądem ograniczyła do samego wstępu, a potem skupiła się na wydarzeniach dziejących się w wodzie. Takie przechodzenie z lądu do oceanu było dosyć niekomfortowe. Były minusy to teraz wymagałoby  się w końcu skupić na plusach, a te także są. Pierwszy to już wspomniani bohaterowie. Drugi o którym też już wspominałam to pomysł na fabułę. Bardzo spodobał mi się udział magii biorący udział i wpływający na wydarzenia. Autorka pięknie wplotła podmorskie życie w dawne szare życie Catherine. Zrobiła to naprawdę bardzo zgrabnie. Potem niestety mam wrażenie, że zaczęła się troszkę mniej przykładać do tej powieści.. Ale koniec był zaskakujący!

No i jest jeszcze ta miłość, która z pewnością romantyczkom się spodoba. Silny tryton i biedna dziewczyna/syrena. Wątek tej miłości "mimo wszystko" jest wątkiem głównym to on przewija się na większości stron i to on chyba scala tę książkę w przyjemną całość. W końcu reszta, cała otoczka już taka przyjemna nie jest... Nie mniej wykreowany przez autorkę świat jest bardzo przyjemny tak samo jak aspekt miłości. Tylko ten seks moim zdaniem tu niepotrzebny. Choć nie zdziwię się jeśli niektóre dziewczyny, które przeczytały "Boginię oceanu" zaczną marzyć o spotkaniu na swej drodze trytona, który pokocha je bez reszty.

"Bogini oceanu" to książka z jednej strony świetna, a z drugiej strony... już nie taka świetna. Z jednej strony mamy świetnych bohaterów, fabułę, wykreowany przez autorkę świat. A z drugiej to wszystko moim zdaniem jest po prostu niedopracowane. Pomimo tego czas spędzony z tą książką był czasem miłym. Jest w niej coś co oczarowuje. Myślę, że to za sprawą tego pełnego magii oceanu i przyjaznej, mądrej bohaterki. Książce P.C. Cast moim zdaniem do miana wybitnej czy genialne, a już na pewno arcydzieła droga daleka, ale jest to z pewnością książka, która niejedną z Was zachwyci. Nie jest to książka bez wad, ale nie jest to także powieść bez zalet. Mogę ze spokojem ją polecić fankom troszkę oryginalniejszych powieści paranormal romance. Dla mnie jednak pozostanie ona w głowie przyjemnym czytadłem, którego autorka potencjału nie wykorzystała w pełni. Jednak nie był to czas stracony, bo uśmiech kilka razy na mojej twarzy się pojawił ;) Czytadłem w dodatku lepszym niż dobre...

Moja ocena: 7-/10 Bardzo dobra z minusem!

Za możliwość zapoznania się z "Boginią oceanu" serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej 
Publicat!

10 komentarzy:

  1. Seks z trytonem mnie strasznie rozbawił :D Absurd! Podziękuję za taką historię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W sam raz dla relaksu, a takich lektur nigdy nie za dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po lekturze cyklu Dom nocy niestety muszę podziękować autorce - jej miałkie postacie i niezbyt wyrafinowana akcja, powtarzalność i tendencyjność - zniechęcają nawet wytrwałych czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  4. Seks kobiety (człowieka) z trytonem? To mnie zaciekawiło :) Ogólnie jestem zainteresowana twórczością tej autorki, więc dam szansę recenzowanej przez ciebie pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam już dość dawno temu, ale pamiętam jeszcze, jakie miałam wrażenia po tej lekturze ;) Jeśli potraktuje się to jako fantastykę osadzoną w świecie mitologii - to tak troszkę jak bohaterowie Klątwy Tygrysa przenoszą się do przeróżnych dziwnych wymiarów. Fakt, że sceny erotyczne są troszkę udziwnione, ale to troszkę jak taki dziwny sen chyba należy traktować - choć pamiętam, że sam finał tej książki mnie troszkę jednak zaskoczył ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam tę książkę już sporo czasu temu, lecz mi się ona bardzo podobała. Te dziwności, absurdalności raczej mnie bawiły niż gorszyły.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie książka urzekła, choć też czasem miałam wrażenie, że autorkę ponosi wyobraźnia. Coś w ogóle wiadomo na temat kolejnych części? Miały zostać wydane, ale chyba nie wyszło...

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna recenzja, chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...