sobota, 22 lutego 2014

(286) Córka Czarownic

Tytuł: Córka Czarownic
Autor: Dorota Terakowska
Wydawnictwo Literackie
Stron 360

"Dojrzewasz, doroślejesz, a cechą dorosłości jest umiejętność przyznawania się do błędu. Inaczej mając nawet pięćdziesiąt lat, nadal będziesz dzieckiem."

Och to dorastanie... Dotyka każdego człowieka, a i każdy człowiek przeżywa je inaczej. Jest to czas kiedy powoli kształtuje się nasz charakter, przekonania, poznajemy siebie, swoją przeszłość, korzenie. Pamiętacie jeszcze pytania, które zadawaliście jako dzieci? Z pewnością było ich baaaardzo wiele. Jak każdy z Was pewno pamięta to bardzo trudny czas w życiu dziecka, potem już młodzieży. Najpierw tysiąc pytań: "Dlaczego? Jak? Po co? Ale dlaczego?", a potem zaczynają się problemy miłosne, kłótnie, ciągłe niezadowolenie - po prostu dorastanie, a wtedy to już jest cały czas pod górkę... 

Wielkie Królestwo - kraina kiedyś bardzo szczęśliwa, teraz bardzo nieszczęśliwa... Na jej terytorium po prosu pewnego dnia pojawili się barbarzyńcy, którzy zburzyli szczęście, poczucie bezpieczeństwa, które od wieków rządziło w Wielkim Królestwie. W tym magicznym, niezwykłym królestwie w głębi lasu, z dala od ludzi dorasta niesamowita dziewczynka - Luelle. Dziecko pochłania wiedzę z magicznych ksiąg, uczy się rozmawiać i czytać z gwiazd. Niestety nie wie ku czemu zmierzają pobierane od Czarownic nauki. Nie zna swojej przeszłości ani przyszłości. Jej wychowaniem po kolei zajmują się Czarownice - pierwsza zajmuje się nią kiedy jest Dzieckiem, potem nadchodzą kolejne etapy... Dziewczynka, Panienka, Dziewczyna, aż do chodzimy do kulminacyjnego momentu, piątego etapu... Podróżuje, poznaje swój kraj w towarzystwie tajemniczej Pieśni Jedynej, które głosi, że na tron po ponad siedmiuset siedemdziesięciu latach na tron w końcu zasiądzie sprawiedliwy władca. Na swej drodze spotyka odważnego Ajoka, który także odegra ważną rolę w tym "przedstawieniu"... Czy Luelle stanie się na tyle dojrzała by sprostać swemu przeznaczeniu?

"Skoro kochamy wszystkich, nas nie kocha nikt. Ludzie pragną mieć czyjąś miłość na własność, wyłączność i tylko wówczas ją odwzajemniają."

Dorota Terakowska... Kto nie słyszał o tej polskiej, wybitnej pisarce? Chyba nikt. Jej książki od wielu lat cieszą się dużym uznaniem. Z żalem przyznaję, że "Córka Czarownic" jest moim pierwszym spotkaniem z autorką. Może to ze względu na oprawę graficzną? Jej książki zawsze kojarzyły mi się ze smutkiem... No ale, ponieważ zawsze jest jakieś "ale" u mnie też takowe się pojawiło, a był nim konkurs polonistyczny na, który pierwszy etap było trzeba przeczytać tą książkę. I to był cudowny zbieg okoliczności! Dzięki niemu poznałam twórczość pisarki przed którą uciekałam i, której twórczość omijałam szerokim łukiem - niestety! Na szczęście (co prawda z opóźnieniem, ale ważne, że w ogóle) naprawiłam swój błąd.

"Córka czarownic" to po prostu przepiękna baśń! Dla osoby w każdej wieku, bowiem osobę w każdym wieku może nauczyć czegoś ważnego. Dorota Terakowska za pomocą baśni postanowiła pokazać co to jest tak naprawdę przyjaźń, miłość, odwaga, zaufanie... Na "Córkę Czarownic" można patrzeć jako wybitnie napisaną baśń, ale także jako baśń, która ma drugie dno, na baśń, która przed uważnym czytelnikiem odkryje na nowo najważniejsza wartości. Wartości, które powinny przyświecać ludziom każdego dnia. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy - nasze życie nie jest usłane tylko pozytywnymi uczuciami, dobrymi wydarzeniami. Życie nie jest tylko piękną bajką, życie jest także trudną do przebicia drogą. A ta książka w idealny sposób to obrazuje!

"Ludzie są dobrzy i źli, odważni i tchórzliwi, szlachetni i godni pogardy. [...] A najdziwniejsze jest to, że najczęściej wszystkie te cechy naraz goszczą w jednym tylko człowieku. I dopiero wówczas jest on całością. Całością zarazem silną i słabą, godną szacunku i godną współczucia. Taki właśnie jest człowiek. Wielki i mały jednocześnie."

Dorota Terakowska nadała swojej powieści niepowtarzalny nastrój - melancholijny, tajemniczy, nawet trudno mi go opisać. "Córka czarownic" jest trochę mroczna, niepokojąca... Czytając ją czułam się jak mała dziewczynka, a jednak bardzo mnie wciągnęła. Jestem pewna, że osoby, który czytały jakąś książkę p.Terakowskiej będą doskonale wiedziały co mam na myśli pisząc o tym tajemniczym nastroju. Przez to wszystko w tej książce jest coś magicznego. A jeszcze oczywiście muszę wspomnieć o bohaterach, którzy też są melancholijni i bardzo ciekawi! A akcja jest szybka, wartka i interesująca!

Dzieło Doroty Terakowskiej to zaskakująca swą mądrością książka. Mogłoby się wydawać, że to kolejna książka fantasy, ale nic z tego! Nie można tu mówić o "kolejnej" - ta książka po prostu wybija się w szeregu przed inne. Jest źródłem mądrości, pokazuje czym jest prawdziwa dobroć, dojrzałość i miłość. "Córka czarownic" choć z początku troszkę mnie nużyła, potem po prostu mnie oczarowała, zaskoczyła i zagościła na stałe w moim sercu. Wpisana na Światową Listę CH. H. Andersena została nie bez powodu. Zasłużyła na to w stu procentach! Ta powieść to arcydzieło literatury. Ta książka pokazuje, że Polak też potrafi napisać niezwykłą, wartką powieść, która w dodatku dzięki swej sile przebicia pozostanie na długo w pamięci...

Moja ocena: 10/10 Arcydzieło!

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackie!

sobota, 15 lutego 2014

(285) Magia krwi

Tytuł: Magia krwi
Seria: Magia krwi (#1)
Autor: Tessa Gratton
Wydawnictwo Dolnośląskie
Stron 392

Która z dziewczynek nie marzyła nigdy o tym, żeby zostać czarodziejką? Przypuszczam, że kilka się znajdzie... Osobiście miałam moment kiedy byłam zafascynowana czarodziejkami, a jednak nie było to moje marzenie. Tessa Gratton chciała zostać czarodziejką i jej marzenie rzuciło cień na jej dorosłe życie. Nie została czarodziejką, a jednak napisała mroczną książkę pełną tajemnic, magii i niebezpieczeństw... Tylko czy aby w dobrym stylu spełniła po części to swoje dziecięce marzenie? 

Drusilla Kennicot po tragicznej śmierci rodziców dostaje tajemniczą przesyłkę z księgą z... zaklęciami i listem od nieznanego jej Diakona. Autor listu sugeruje, że zaklęcia zawarte w książce spisał dla niej tata. Trudno jej jednak w to uwierzyć po tym wszystkim co się wydarzyło. Dziewczyna postanawia podzielić się zdobytą wiedzą ze swoim bratem i Rees'em oraz nowo poznanym przyjacielem Nick'iem, który szybko zajmuje w jej sercu ważne miejsce. Okazuje się jednak, że nie tylko oni wiedzą o magii. Josephine chce mieć dostęp do grobu ich taty. Czy tym młodym ludziom uda się obronić jego grób? A wreszcie czy uda im się uratować? Kto stoi za śmiercią ich rodziców? Czy Silla i Nick będą razem pomimo problemów? 

Od czasu do czasu jestem skłonna skusić się na przeczytanie książki, gdzie świat realny miesza się ze światem magii. Tym razem padło na książkę w sumie w Polsce jeszcze mało znaną, ale za to interesującą, posiadającą intrygującą okładkę. Więc jak mogłam się nie skusić? Miałam ochotę przeczytać coś lekkiego, co wciągnie mnie na kilka godzin. Trafiłam na właściwą książkę - ciekawą, porywającą, lekką, a jednak nie zachwycającą... 

Pomysł bardzo ciekawy. Ta książka ma klimat i to jej trzeba oddać. Jest napisana tak z dwóch perspektyw. Jedna część to to co dzieje się tu i teraz. Druga część to pamiętnik pisany na początku dwudziestego wieku. I muszę z przykrością przyznać, że ta druga część jest napisana o wiele lepiej. Jest jej niestety o wiele mniej. Pierwsza jest po prostu momentami dziwna, sztuczna... 

Tessa Gratton wprowadziła do swojej książki wątek romantyczny. I po co?! Bez sensu. Ta książka jest świetna - naprawdę. Świetna do momentu kiedy autorka zaczyna się bawić w miłostki. Autorka nadała tej książce mroczny klimat, ale niestety dopiero pod koniec nauczyła się panować nad związkiem głównych bohaterów. Ich kłótnie były bezsensowne, głupie, drętwe, sztuczne, a wreszcie dziwne... Nick i Drusilla byli momentami strasznie dziecinni, a już chwilę później byli zadziwiająco dojrzali. Te zmiany były zupełnie niepotrzebne. A ich sprzeczki były nie na miejscu. W tej książce obiekt uczuć głównej bohaterki nie jest szarmancki, dojrzały itd... Może to jest zaleta tej książki? Zwykli bohaterowie, ludzkie słabości, a jednak trochę magii? Już sama nie wiem co mam o tym myśleć. Ta książka wywołuje wielki zamęt i tyle. 

Jak już wspomniałam wcześniej klimat jest niesamowity, mroczny, tajemniczy. Bohaterowie jednak czasami to psują swoją sztucznością. Autorka powinna ich jeszcze trochę dopracować. Bo jak dotychczas niestety budzą momentami jedynie moje rozdrażnienie. Nie lubię sztuczności. Chcę żeby książka porwała mnie do swojego świata, a jeśli wydaje mi się on dziwny - sztuczny to przecież mnie nie porwie, prawda? Ale przecież ta książka ma także plusy! Ciekawa fabuła, szybka akcja, ciągłość przyczynowo skutkowa, a trafiają się przecież także ciekawe, intrygujące postacie jak np. Josephine i macocha Nicka. A nawet postacie godne uznania jak np. Drusilla, która swoją dojrzałością, pewnością i wytrwałością budzi prawdziwe uznanie i dumę. 

"Magia krwi" to debiut literacki Tessy Gratton - japonki z pochodzenia. Kobiety, która chciała być paleontologiem lub czarodziejką, a została pisarką z pożytkiem dla 21 krajów, w których została przetłumaczona jej powieść. Tak! Z pożytkiem! Pomimo wpadek z tymczasową sztucznością w książce autorce udało się stworzyć naprawdę ciekawą, wciągającą książkę. Pojawiają się niestety niedoróbki. Ale w końcu nic nie jest idealne... Dzieło stworzone przez p.Gratton to książka pełna tajemnic, mroczna, z nutą romantyczności - małą, a jednak... Jednak przy tym wszystkim jest to także książka momentami bardzo smutna i pokazująca, że warto walczyć o szczęście do ostatniej chwili... dawać z siebie wszystko! Mam cichą nadzieję, że następna część będzie bardziej dopracowana pod względem dialogów, a jednak tak samo ciekawa...

Moja ocena: 7/10 Bardzo dobra!

Za książkę serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!

poniedziałek, 10 lutego 2014

(284) Alchemik

Tytuł: Alchemik
Autor: Paulo Coelho
Wydawnictwo Drzewo Babel
Stron 192

"Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu."

Jedni go kochają, drudzy nienawidzą... a mam tu na myśli brazylijskiego pisarza Paulo Coelho. Moja czytelnicza przygoda z jego książkami zaczęła się od powieści "Walkirie" - jednej z najbardziej osobistych książek autora. "Walkirie" bardzo mi się spodobały, więc stwierdziłam, że koniecznie muszę przeczytać najpopularniejszą książkę tego autora. Niestety w tym wypadku nie było już tak dobrze... 

"Alchemik" opowiada historię Santiago - pasterza z Andaluzji, który przemierza świat wraz ze swoimi owcami. Pewnego dnia udaje się do cyganki, aby ta wyjaśniła mu sen o skarbie ukrytym w piramidach.  Chłopiec po raz kolejny porzuca swój sposób na życie, wcześniej porzuconym pomysłem była chęć zostania księdzem. Na swej drodze spotyka wiele inspirujących osób, dzięki którym odkrywa prawdziwy sens życia, poznaje samego siebie, odkrywa skarb drzemiący w samym sobie i uczy się podążać za głosem swego serca, podążać na swoimi najskrytszymi marzeniami. 

"Pamiętaj, abyś zawsze wiedział jasno czego pragniesz." 

"Walkirie" urzekły mnie swoją mądrością, jakąś taką melancholią, spokojem, powodem do zatrzymania się... Wielu nie lubi Coelho za jego filozoficzne wywody, które nie zawsze udaje mu się sprawnie wpleść do powieści. Moim zdaniem w "Walkiriach" mu się to udało, jednak już w "Alchemiku" poszło mu z tym troszkę gorzej. Ta filozofia była momentami bardzo męcząca. I dlatego ta książka ma fanów i przeciwników, ja znajduję się jednak gdzieś po środku. Troszkę się zawiodłam, ale jednak są w tej książce też pewne plusy o których oczywiście także muszę wspomnieć. 

Podróż Santiago jest pełna mądrości, filozofii, młodych sentencji... Nie jeden raz przy czytaniu musiałam się zatrzymać, zastanowić, przemyśleć - tej książki nie da się przeczytać ot tak, od deski do deski. Takie czytanie w tym wypadku nie ma sensu. Nie chodzi tu w końcu o samą fabułę, ale także, a nawet przede wszystkim o tym czego uczy nas historia Santiago. Ta książka chce nas zmusić do zajrzenia wgłąb siebie, do ujrzenia i obejrzenia ze wszystkich stron jeszcze raz naszych najskrytszych pragnień, a przede wszystkim chce nas zachęcić do podążania za tymi marzeniami, nawet najbardziej szalonymi... 

„To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.”

Santiago jest według mnie niezwykłą postacią, odważną, zdecydowaną, gotową podjąć ryzyko. Pewnego dnia po prostu zostawia wszystko, zostawia swoje owce - jedyne co ma i wyrusza w podróż w nieznane. Nie zawsze jest łatwo, zazwyczaj nie jest łatwo, a jednak on się nie poddaje. Na swej drodze spotyka ludzi, którzy zachęcają go do podążania ku marzeniom - człowieka, który nazywa się królem, alchemika... Pasterz na ich przykładzie i nie tylko zaczyna dostrzegać wartość marzeń, a co najważniejsze jest gotowy podjąć ryzyko. Prosty pasterz, prosta historia, a jednak przesłanie bardzo trudne - taka jest właśnie ta książka. Niepozorna, a jednak... 

Mam strasznie mieszane uczucia względem tej książki - jest bardzo ciekawa, a jednak trudna... Przyjemna, a jednak czasami bardzo męcząca. Autorowi nie zawsze udało się w odpowiednim miejscu wstawić tą swoją "mądrość", momentami jest jej moim zdaniem za dużo, a kiedy indziej nie ma jej w ogóle. Jak sami widzicie trudno ją ocenić. "Alchemik" to wybitna książka, która zasługuje na uwagę, jednak nie jest to książka dla każdego. Jest to po prosu książka, którą trzeba chcieć przeczytać inaczej nie da się przez nią przebrnąć. Jest to książka pełna mądrości, które jednak trzeba zrozumieć. 

„Jestem starym zabobonnym Arabem i wierzę w porzekadła ludowe. Jedno z nich mówi, że wszystko, co zdarza się raz, może już nie przydarzyć nigdy więcej, ale to co zdarza się dwa razy, zdarzy się na pewno i trzeci.”

"Alchemik" to książka, która jest przyczyną kompletnego chaosu w mojej głowie. Na początku było ciężko, ale potem historia Santiago mnie wciągnęła i chciałam potem więcej, więcej, jeszcze więcej! Trzeba dać się wciągnąć i trzeba przyzwyczaić się do stylu autora, do tematyki, do mądrości, do braku błahych rzeczy. Tak! To nie jest książka o błahostkach tylko o rzeczach i zachowaniach ludzkich, które mają wpływ na całe nasze życie. I po tej książce, choć gorszej niż "Walkirie" Paulo Coelho jest jednym z moich ulubionych. To po prostu książka dla osób, które poszukują ambitnej, trudnej książki, która każe im się na chwilę zatrzymać... pokazująca jak ważne jest podążanie za własnymi pragnieniami. Historia Santiago nauczyła mnie bardzo dużo, może w Was też przeczytanie tej książki wyda owoc? 

Moja ocena: 7-/10 Bardzo dobra z minusikiem!

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Drzewo Babel!

środa, 5 lutego 2014

(283) Dom Tajemnic

Tytuł: Dom Tajemnic
Seria: Dom Tajemnic (#1)
Autor: Chris Columbus & Ned Vizzini
Wydawnictwo Znak
Stron 506

Biegacie? Uprawiacie jakiś sport? Może przy wykonywaniu rutynowych czynności przychodzą Wam do głowy zaskakujące pomysły? Chris Columbus wpadł na pomysł fabuły książki "Dom Tajemnic" piętnaście lat temu, biegając... Wyobraził sobie wtedy dom, który tonie w oceanie i jest atakowany przez piratów. Wyobraźnia zadziałała, a ciekawy pomysł był gotowy - co z tego wynikło? Przekonajmy się sami otwierając drzwi (a raczej stronnice) Domu Tajemnic...

Rodzina Walkerów po niefortunnym wypadku poszukuje domu w którym mogliby zamieszkać i poukładać sobie życie od nowa. Nie przypuszczali jednak, że będzie aż tak trudno... Doktor Walker i pani Walker mają trójkę dzieci - Eleanor, Kordelię i Brendana. Poszukiwania domu okazują się bardzo trudne, a jednak trafiają na ten (rzekomo) wymarzony dom... Rezolutna Kordelia jest jednak po rozmowie z agentką nieruchomości nastawiona dość sceptycznie. Już niejeden raz oglądali "wspaniały" dom, który potem okazywał się zwykłą ruderą. Jednak ten dom okazał się spełnieniem ich wszystkich marzeń, a do tego cena nie jest wygórowana... Co jest dość dziwne przy jego bogatym wnętrzu. Wydaje im się to podejrzane, a jednak Walker'owie bez wahania decydują się na jego zakup. Sielanka kończy się gdy zaczyna ich nachodzić córka sławnego pisarza Denvera Kristoffa - początkowego właściciela tego domu... Nowe miejsce zamieszkania szybko okazuje się Domem Tajemnic, przygód, niebezpieczeństw... Olbrzymy, piraci, Wichrowa Wiedźma, Król Burz to tylko niektóre postacie z którymi będą musieli się zmierzyć. A co jeśli trafią do... książki? Zapowiada się dużo przygód, niebezpieczeństw i wartkiej akcji oraz oczywiście tajemnic!

Wiem, wiem... nie powinno się oceniać książki po okładce. Ale przecież jak każdy mól książkowy wie, czasami trudno się oprzeć sile przyciągania okładki. A okładka "Domu Tajemnic" autorstwa Chris'a Columbus'a, reżysera filmów o Harry'm Potterze i Ned'a Vizzini przyciąga uwagę i kusi. Jak łatwo można zauważyć mnie skusiła. Jest z jednej strony intrygująca, a z drugiej ciepła i przyciągająca uwagę. Bardzo podoba mi się połączenie kolorystyczne, jakie zastosował ilustrator Greg Call.Ta książka już za samą okładkę ma u mnie duży plus, a potem zaczyna się robić coraz ciekawiej... A w środku ku mojej wielkiej radości też są ilustracje! :)

Autorzy zaczynają swą opowieść bez zbędnych ceregieli. To mi się bardzo spodobało! Nie trzeba było długo czekać na rozwinięcie akcji. Działo się bardzo dużo... momentami aż za dużo. Jednemu będzie to przeszkadzać, a drugiemu nie... Osobiście w przypadku tej książki należę do tej drugiej grupy. Kiedy sięgam po książkę przygodową dla młodzieży chcę, żeby mnie porwała, oderwała od rzeczywistości, wciągnęła między karty swej opowieści. Powieści "Dom Tajemnic" udało się to rewelacyjnie! Wartka akcja, ciekawi bohaterowie - to lubię!

Przez książkę przewija się bardzo dużo bohaterów - negatywnych jak i pozytywnych. Piraci, zła wiedźma, ale też dzielny pilot... każdego coś charakteryzuje przez co czytanie staje się prawdziwą przyjemnością. Moją największą, a z drugiej strony najmniejszą sympatię zdobyła najstarsza z rodzeństwa, Kordelia. Uwielbia czytać, jest rozsądna... momentami aż za bardzo. A jednak pomimo tego w sytuacjach stresowych się poddaje. Eleanor ma 8 lat, jednak jest bardzo dojrzała. Wiem, że niektórym będzie trudno uwierzyć w dojrzałość ośmiolatki, ale ja w to wierzę i bardzo się cieszę, że autorzy stworzyli taką postać. Brendan jest ciekawym, choć naiwnym bohaterem. O wiele bardziej wolę "dziewczyńskie" bohaterki... Choć przystojniakowi Will'owi trudno się oprzeć ;) Negatywne postacie także są jak i pozostałe zaskakująco dobrze skonstruowane. Szalona wiedźma i inni budzą postrach, a jednak pomimo tego moim zdaniem czasami brak tej książce klimatu...

"Dom Tajemnic" to świetna napisana książka dla młodszych czytelników, ale i niektórym starszym (ale bez przesady) może się spodobać. Napisana barwnym językiem, dobrze wykreowany świat, ciekawi bohaterowi, ekscytująca, ale minusy też są... brak klimatu, momentami wkradający się chaos. A trzeba też dodać, że książka jest momentami krwawa i brutalna, pomimo tego zdobyła moją sympatię. Bo choć to fikcja literacka to jednak pokazuje takie wartości jak odwaga, przyjaźń, zaufanie, miłość... Zasługuje na uwagę! Ta powieść to początek trylogii o tajemniczym domu i trójce rodzeństwa, którzy i w kolejnych częściach staną przed niebezpieczeństwami, zagadkami i przygodami... A pomyśleć, że to książka napisana drogą mail'ową. Autorzy spotkali się zaledwie pięć razy! Zapraszam do poznania ekscytującej i pełnej przygód oraz tajemnic książki...

Moja ocena: 7+/10 Bardzo dobry z plusikiem!

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwie Znak Emotikon!

sobota, 1 lutego 2014

(282) Stosik 1/2014

Oj, ciężki był ten styczeń... Codziennie to kartkówka, to sprawdzian pomimo tego udało mi się napisać "aż" cztery recenzje i przeczytać "aż" 6 książek... Nie jest źle, ale mogłoby być lepiej... Teraz dwa tygodnie ferii (hurrra!), a potem znowu ostro do roboty... 
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać książki, które zamierzam przeczytać w najbliższym czasie.


Od góry: 
1.Włoskie Buty Henning Mankell 
2. Oskar i Pani Róża Eric Emanuel - Schmitt 
3. Tam gdzie spadają anioły Dorota Terakowska
4. Dziwne losy Jane Eyre Charlotte Bronte
5. Bari, syn Szarej Wilczycy James Oliver Curwood
6. Wszechświat Jenny Ken Pedersen
7. Kod królów Pierdomenico Baccalario
8. Magia Krwi Tessa Gratton
9. Wołanie Kukułki Robert Galbraith
10. Elżbieta II Ostatnia królowa Marc Roche
11. Dziewczyny atomowe Denise Kiernan
12. Co w mowie piszczy Katarzyna Kłosińska

To by było na tyle ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...