środa, 4 lutego 2015

(330) Wołanie kukułki

Tytuł: Wołanie kukułki
Cykl: Cormoran Strike
Autor: Robert Galbraith (#1)
Wydawnictwo Dolnośląskie
Stron 452
Kryminałom i mi jakoś zawsze było nie po drodze. Oczywiście, że od czasu do czasu zdarzało mi się jakiś przeczytać, ale nie ukrywajmy... nie działo się to zbyt często. Ostatnio to się jednak zmieniło na lepsze. Jakoś tak się polubiliśmy i z tej sympatii przeczytałam książkę „Wołanie kukułki” autorstwa Roberta Galbraitha. A raczej autorstwa J. K. Rowling piszącej pod tym pseudonimem. Hm... tu nasuwa się pytanie... po co ten pseudonim skoro i tak wiadomo o kogo chodzi? Choć... muszę przyznać, że podczas czytania, a nawet zasiadając do komputera, żeby napisać tą recenzję o tym... zapomniałam. W każdym razie było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką ( pomijając oczywiście Harrego Pottera) – spotkanie owocne, przyjemne i zachęcające do sięgnięcia po następną część pt. „Jedwabnik”.

Cormorana Strike po rozstaniu ze swoją charakterną narzeczoną, kiedy ma już dosyć wszystkiego spotyka kolejne niemiłe zaskoczenie, kiedy w jego drzwiach staje kobieta o imieniu Robin, wysłana do niego przez Agencję Rozwiązań Tymczasowych. Na tym nie koniec zaskoczeń, bowiem potem do drzwi biura detektywa puka brat jego dawnego przyjaciela. Niespodziewany gość chce, żeby Cormoran zajął się sprawą śmierci jego siostry – supermodelki Luli Landry. Prywatny detektyw przystaje na propozycję tym bardziej, że wisi nad nim niezapłacony czynsz. Ta sprawa to dla niego szansa na rozpoczęcie życia od nowa po rozstaniu z kobietą swojego życia, zlikwidowania swoich długów oraz osiągnięcia spokoju. Ale Strike jest weteranem wojny w Afganistanie..., a to rzuciło cień na całe jego życie.

Robin z kolei jest dziewczyną, która dopiero szuka swojego miejsca w świecie pracy. Po przeprowadzce z chłopakiem staje się tzw. „tymczasowym rozwiązaniem” w ten sposób trafiając do Strike'a. Ich współpraca układa się z początku bardzo oschle... A wszystko przez to, że Cormoran nie dostrzega potencjału swojej nowej – tymczasowej sekretarki. Na szczęście dość szybko ulega to zmianie. Młoda kobieta jest spostrzegawcza i inteligentna, a co za tym idzie... mało brakuje jej do tego, aby dorównać swojemu mentorowi. Jej ambicje nie podobają się jednak jej partnerowi, ale trzeba mieć nadzieję, że to jej nie złamie...

Sama zagadka kryminalna jest ciekawa i zaskakująca. Policja uznaje, że Lula popełniła morderstwo, a jej brat twardo obstaje za tym, że to było zabójstwo... Detektyw ma twardy orzech do zgryzienia. I jeszcze jedno... zwroty akcji, ciekawi bohaterowie... J.K. Rowling wie jak pisać! I choć wejście detektywa w świat wyższych sfer jest tematem już trochę obrobionym to jednak pomimo tego postać głównego bohatera to wszystko rekompensuje. Czy wiedziałam kto zabił już na samym początku? Nie! I choć ja nie mam zbytnej wprawy to jednak uważam, że rozwiązanie zagadki jeśli chodzi o tą książkę bez wątpienia takie łatwe nie jest. „Wołanie kukułki” to książka, której strony przewracałam automatycznie... Wciągający świat i plastyczny język autorki. Tak by brzmiała krótka charakterystyka tej książki. To jednak także niezwykle ciepła powieść. Cormoran Strike jest skomplikowaną osobowością (chyba jak każdy detektyw w książkach... ups), a przy tym wszystkim postacią, którą ze strony na stronę lubi się coraz bardziej.

Robert Galbraith stworzył naprawdę świetny kryminał, który przeczytałam w mgnieniu oka. Czas spędzony z prywatnym detektywem Cormoranem był przyjemnością. Jego relacje z Robin oraz trafne dialogi bohaterów dodawały smaczku całej książce. Nie ma w tej książce wielkich romansów, ale jest za to naprawdę dobry wątek kryminalny. Zakończenie nie jest „oczywistą oczywistością”. Choć chyba wolałabym, żeby morderstwo dotyczyło osoby innej niż wielkiej sławy, bo to temat już trochę oklepany. Pomimo tego wejście w świat wyższych sfer i ich humorów bez wątpienia dodało smaczku całej książce. Autor(ka) ma naprawdę lekkie, wykształcone pióro.

„Wołanie kukułki” to książka, która wcale mnie nie zaskoczyła pod jednym względem. Wiedziałam, że będzie dobra i się nie myliłam ;) A musicie przyznać, że taki brak zaskoczenia jest akurat czymś bardzo miłym. J.K. Rowling stworzyła książkę ciekawą od początku do końca – w dodatku ze świetnymi bohaterami. Dobry wątek kryminalny to największy plus tej książki, a do tego dochodzą jeszcze świetne dialogi, które nie są głupie. Warto też dodać, że dzięki autorce dowiadujemy się dużo na temat samego detektywa - nie jest on tylko "robotem" w tej historii. "Wołanie kukułki" to przede wszystkim książka, która mnie niesamowicie wciągnęła - po prostu porwała. Ta książka ma klimat. Więc jeśli szukacie naprawdę dobrego kryminału to nie zostaje mi nic innego jak tylko Wam serdecznie polecić tę powieść! 

Moja ocena: 8/10 Rewelacyjna!

Za możliwość poznania prywatnego detektywa Cormorana Strike'a serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!

8 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że większość kryminałów jest w jakiś sposób powtarzalna, a wartościować je można nie według bardziej i mniej odkrywczych, a raczej patrząc na moc przyciągania czytelnika i warsztat autora. Cieszę się, że Rowling poszło tak dobrze, bo lekturę "Wołania kukułki" ciągle mam przed sobą. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam mieszane uczucia do tej nowej odsłony autorki. Chyba niestety zawsze będzie mi się kojarzyła z Potterem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wczoraj skończyłam. Wspaniała,przecudowna książka! Od razu muszę przeczytać 2 część ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niedawno przeczytałam i bardzo mi się podobała, szukam drugiej części.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak mam w planach, jak tylko ją spotkam to koniecznie muszę przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam jakiś cas temu. A tom drugi jest jeszcze lepszy! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam już dużo o tej książce, ale jakoś 'nie mam ochoty'.
    Wolę Rowling w Harrym Potterze :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...