sobota, 19 grudnia 2015

(419) Kiedy dwójka ludzi z obsesją na siebie wpada... czyli "Uwikłani. Pokusa"

Tytuł: Uwikłani. Pokusa
Seria: Fixed (#1)
Autor: Laurelin Paige
Wydawnictwo Kobiece
Stron 355

"Chciałam go mieć natychmiast. Ziarenko obsesji zaczęło boleśnie kiełkować w moim brzuchu".

Laurelin Paige, "Uwikłani. Pokusa"

Władysław Tatarkiewicz, Nietzsche, Eliade, Jacqueline de Romilly - i jeszcze paru innych. To są moje codzienne lektury. Jak sami doskonale widzicie "Uwikłani. Pokusa" do tego zestawienia nie pasuje. Też trafiła do niego zupełnie przypadkiem. Jakie było moje zdziwienie po rozpakowaniu paczki. Zdziwienie, a potem śmiech. Za chwilę... pomysł: "Skoro nie dałam rady przeczytać sławnego Grey'a to może dzięki tej książce będę miała możliwość zrozumieć o co chodzi... w literaturze erotycznej i co w niej jest takiego przyciągające, że tyle ludzi po nią sięga i, że cieszy się takim zainteresowaniem. Tak więc... usiadłam w jedno z piątkowych popołudni i zabrałam się za czytanie. Jak było? Było zabawnie, wciągająco i rozluźniająco. Czyli tak jak chciałam, żeby było :)

Alayna Wither to młoda, piękna i ambitna kobieta. Po ukończeniu prestiżowej szkoły zarządzenia staje przed nią pytanie: Co dalej zrobić w swoim życiu? Pragnie zostać menadżerką w klubie, w którym pracuje. To jej główny cel, który jednak niektórzy z jej otoczenia uznają za zbyt... trywialny i zaniżony. Wszystko jednak się zmienia gdy poznaje niezwykle przystojnego (a przy tym bogatego) Hudsona Pierce'a. Wybucha między nimi ogromna namiętność. Oboje się pragnę. Oboje są ambitni. Oboje mają za sobą ciemną przeszłość. Oboje nie chcą się angażować. Oboje obawiają się tego co może przynieść ich relacja. A jednak oboje nie chcą jej przetrwać. 

Zaczęło się dosyć hm... banalnie, ale "Uwikłani. Pokusa" to jedna z tych książek, które z każdą kolejną stroną podobają się czytelnikowi coraz bardziej. Nie jest przesycona seksem, ale oczywiście jak to w powieści erotycznej jest tych scenek dosyć dużo. Nie wiem czy to przez tłumaczenie... czy też przez pewną nieudolność autorki powodują one częściej jednak śmiech i zniesmaczenie (lub jakiekolwiek inne emocje). Możecie się w tej powieści spodziewać takich określeń jak "majestatyczne berło". No tak..., ale określeń typu "O święty Barnabo" w niej nie uświadczycie - taka mała aluzja. Powieść Laurelin Paige jest reklamowana jako trylogia lepsza niż trylogia o Grey'u i myślę, że to prawda biorąc pod uwagę fakt, że jej pierwszy tom przeczytać mi się udało, a historii Grey'a nie... ale wiecie co? Nie żałuję.

Relacje między Alayną i Hudsonem są bardzo skomplikowane (nie wiem dlaczego, ale jakoś imię Hudson mi tu nie pasuje- taka dygresja) jak się pewno domyślacie. W dodatku nie opierają się tylko na seksie, a raczej na pewnym ciekawym układzie... Alayna ma udawać dziewczynę Hudsona w której ten jest szaleńczo zakochany. Jest to o tyle trudne, że ze swojej relacji już na wstępie postanowili usunąć wszystkie "ckliwe" uczucia, aby to nie zakłócało ich pracy (udawania), którą jasno oddzielają od łóżkowych przygód. Potem jednak to wszystko zaczyna się komplikować, a uczucia zaczynają odgrywać pewną rolę w tym całym przedstawieniu, przedsięwzięciu... Różnoraką. Nienawiść, złość, radość, a może i miłość?

Oboje naznaczeni wstydliwą przeszłością są w dodatku przez nią bardzo silnie naznaczeni. W opinii własnej oraz opinii innej. Także na tej płaszczyźnie dochodzi między nimi do różnych spięć. Stosunkowo szybko stają się dla siebie jednak swego rodzaju opoką przez to, że potrafią się porozumieć, gdy inni wdają się z nimi w ciągłe nieporozumienia. Nieporozumienia, które wywołują niejednokrotnie także śmiech, bowiem niektóre sytuacje zostały naznaczone dość sporą dawką dobrego humoru.
Książka Laurelin to cała gama bohaterów. Oczywiście nie są oni tak zwariowani jak główni bohaterowie, a jednak także mają w sobie to "coś". W tej kwestii przed szereg wychodzi zdecydowanie matka Hudsona, która w sytuacji Alayny jest jakby odbiciem brata dziewczyny. Oczywiście matce Hudsona nie przypada do gustu Alayna... zresztą z wzajemnością. Mimo  to ich potyczki słowne są warte tego, że się w ogóle musiały poznać! Każda z postaci pojawiających się w tej powieści jest zupełnie inna i to nadaje jej charakteru.

"Uwikłani. Pokusa" to książka ciekawa i przez swą lekkość wciągająca. Nie da się jednak ukryć, że ma kilka słabszych punktów. Sceny erotyczne to jeden z nich. Są jakieś takie porwane i bardzo niedopracowane. Nie stanowią jednak przeważającej części tej książki. Tym samym powieść Laurelin Paige odbieram jako naprawdę dobre romansidło na smutne jesienne i zimowe wieczory. Odprężyłam się przy tej książce, na chwilę zapomniałam o całym świecie. Osiągnęłam to co chciałam. Paige stworzyła bardzo realnych i prawdziwych bohaterów. Pozytywnie zaskoczyła mnie sposobem zakończenia tej powieści i spowodowała, że jestem ciekawa tego co los dalej przyniesie Alaynie i Hudsonowi. To był naprawdę miło i pozytywnie spędzony czas. Co prawda momentami czułam takie grey'owskie naleciałości... ale z każdą stroną autorka się tego wyzbywała. Jeśli lubicie tego typu literaturę lub po prostu chcecie się odprężyć jak ja... polecam! Tym bardziej, że nie jest to książka tylko i jedynie emanująca seksem.

Za tą miłą pomyłkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece!

2 komentarze:

  1. Szkoda, że sceny erotyczne są niedopracowane, ale może to jest tak, że autorzy niektórych erotyków chcą dać większe pole dla wyobraźni czytelnika. Myślę, że w literaturze erotycznej to dość istotne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami warto zajrzeć do takiej lekkiej i wciągającej książki. Jeśli będę miała okazję na pewno zajrzę.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...