czwartek, 29 stycznia 2015

(328) Co było przed tobą

Tytuł: Co było przed tobą
Autor: Sarah Cornwell
Dom Wydawniczy PWN
Stron 288

"Nauczyłam się gotować dla siebie w wieku ośmiu lat, podrabiałam podpisy na domowych rachunkach i w dzienniczku, wyczuwałam kogo mogę prosić o pomoc w nagłej sytuacji, a kto nigdy nie powinien wiedzieć o nieobecności mojej matki, żeby nie doniósł na nas do władz."*

"Co było przed tobą" to tytuł intrygujący. A opis tej książki obiecuje jeszcze więcej. Problem choroby psychicznej... z tego co pamiętam nie miałam wcześniej do czynienia z tym zagadnieniem. Tym bardziej więc ta książka mnie zaintrygowała. Relacje w rodzinie często są bardzo kruche, a w momencie kiedy na scenę wkracza choroba psychiczna te relacje stają się jeszcze podatniejsze na wszelkie uszkodzenia. Tak też było w przypadku głównej bohaterki tej książki - Oliwii. Poznajemy ją jako trzydziestopięcioletnią kobietę, kiedy rozchwiana emocjonalnie i pogubiona w życiu wyjeżdża wraz z dwójką dzieci: nastoletnią córką i dziewięcioletnim synem do rodzinnej miejscowości Ocean Vista. Pragnie uporać się z traumą jaką był dla niej rozwód oraz zdiagnozowanie choroby dwubiegunowej u jej syna. Po przyjeździe do Ocean Vista ma miejsce tragedia - ginie synek Oliwii, a wraz z jego zniknięciem zaczynają się poszukiwania i powrót do przeszłości. Kobieta zaczyna powoli rozumieć, że żeby poradzić sobie z teraźniejszością musi uporać się z przeszłością. A to okazuje się bardzo przykre i bolesne. 

Olivia opuściła swój dom, kiedy miała zaledwie piętnaście lat. Już jako małe dziecko musiała nauczyć się odpowiedzialności. W dni kiedy znikała jej matka pozostawała sama. I choć to może wydawać się dziwne to miała w swoim wczesnym dzieciństwie wiele radosnych chwil, które spędzała z mamą. Potem jednak wraz z dorastaniem zaczęła dostrzegać różnice między jej życiem a życiem jej koleżanek, I to wszystko zaczęło rzucać cień na jej życie. Kiedy była młodziutką dziewczyną wpadła w złe towarzystwo - seks, narkotyki, alkohol. Usilnie próbowała znaleźć miejsce dla siebie w tym poplątanym świecie. Swoje miejsce oraz prawdę o rodzinie. Ale jak wiadomo o pewnych rzeczach lepiej nie wiedzieć... 

Sarah Cornwell stworzyła książkę w której niestety na początku było mi się troszkę trudno połapać. A działo się to z pewnością za sprawą retrospekcji. Jednak po krótkim czasie nauczyłam się już odróżniać co dzieje się "teraz" od tego co działo się "wtedy". I muszę przyznać, że od tego momentu czerpałam z czytania tej książki przyjemność (pomimo trudnego tematu, którego się tyka). W dodatku niezakłócaną żadnymi zgrzytami, bowiem autorka pisze bardzo zgrabnie i płynnie. A przy tym tworzy książkę poruszającą i wciągającą. Nie spotkałam się wcześniej z taką fabułą, więc tym bardziej jestem jak najbardziej zadowolona z jej lektury. A wiecie co jest najfajniejsze? To, że autorka zaskakuje do ostatniej strony powieści. 

Główna bohaterka to postać bardzo zagubiona... W miarę czytania książki, a co za tym idzie w miarę poznawania Oliwii intrygowała mnie coraz bardziej - jej uczucia, przeżycia. To osoba złożona i skryta, a jednak na każdej kolejnej stronie dowiadujemy się coraz więcej o jej życiu, a także o tym co ją kształtowało. Przeszła przemianę bez wątpienia niesamowitą. Ze zbuntowanej nastolatki stała się stateczną matką. Ale jak długa była droga do tego momentu,..? Jak ciężkie było jej życie...? Nie wierzę w to, że życie jakiegoś człowieka jest usłane różami od A do Z. Nie wierzę. A pomimo tego co spotkało fikcyjną bohaterkę tej książki poruszyło mnie. Jednak nie tylko jej postać jest w tej książce warta uwagi. To w końcu jej matka jest dyrygentem tej historii. To od niej wszystko bierze swój początek. Od kobiety także niesamowicie pogubionej, ale i tajemniczej... 

Na rynku wydawniczym jest naprawdę wieeeeele książek, ale jak wszyscy dobrze wiemy - nie każda jest warta przeczytana. Jednak odnośnie książki "Co było przed Tobą" mogę śmiało napisać, że ta jest. Choć p. Cornwell porusza trudny temat to jednak nie robi tego w sposób uporczywy i męczący. Oczywiście, że pojawiają się także sytuacje, które dla zdrowego człowieka są nie do zrozumienia. Momenty drastyczne. Jednak ta powieść jest napisana w taki sposób, że choć opowiada nieciekawą historię to jednak daje nadzieję. Nadzieję, że to jak potoczy się nasze życie zależy przede wszystkim od nas samych.

"Co było przed tobą" to książka, która wywołała we mnie bardzo silne emocje. Książka pokazująca życie, bo nie ukrywajmy... to co przedstawiła autorka dzieje się naprawdę. Sposób ukazania tego na zasadzie retrospekcji był moim zdaniem jak najbardziej trafiony, a to połączenie teraźniejszości z przeszłością spowodowało, że czytałam o przeszłości, aby dowiedzieć się co się dzieje w teraźniejszości. Jest to powieść, która w bardzo dobry sposób pokazuje złożoność psychiki ludzkiej oraz życia. Pokazująca, że choroba psychiczna jeszcze niczego w 100% nie przesądza. Kiedy piszę te słowo jestem już kilka dni po lekturze tej książki, a jednak cały czas wywołuje ona u mnie żywe emocje. To o czymś świadczy. Polecam dla osób, którzy poszukują w literaturze czegoś więcej niż chwili relaksu!

*cytat pochodzi z książki "Co było przed Tobą" Sarah Cornwell

Moja ocena: 7/10 Bardzo dobra!

Za możliwość zapoznania się z historią Oliwii serdecznie dziękuję Domu Wydawniczemu PWN!

sobota, 17 stycznia 2015

(327) Stosik 1/2015

Przyszedł czas na pierwszy w tym roku stosik... Choć nie ukrywam już w tym miejscu, że mam nadzieję, że będą się one pojawiały częściej niż w latach poprzednich. Ale... pożyjemy... zobaczymy :) Książki, które dzisiaj Wam pokażę to nabytki ostatnich dni grudnia i pierwszej połowy stycznia... Troszkę się tego uzbierało. Są to jednak książki, które nie tylko niezmiernie cieszą oko, ale także takie, które już dawno chciałam przeczytać :)




Lewy stosik.

Od góry:
1. "Historie miłosne Eric – Emmanuel Schmitt – zakup własny za 5 zł. „Oskar i Pani Róża” tego autora to książka, które mnie oczarowała, więc kiedy zobaczyłam tę książkę musiałam się skusić...
2. "Miasteczko salem” Stephen King – j.w. Tu z kolei w ruch poszedł argument, że nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, a wypadałoby to w końcu zmienić.
3. "Strefa 7” Matthew Reilly – zakup za 2 złote. Przyznaję się, że w ciemno...
4. "Kroniki portowe” Annie Proulx – j.w. Słyszałam dużo dobrego o tej książce.
5. "Afgańczyk” Forsyth – j.w.
6. "Pierwotny instynkt” Marshall – j.w. A poza tym mam słabość do Albatrosa...
7. "Zaginiona ewangelia” Irwin Wallace – j.w.
8. "Historyk" Elizabeth Kostova - j,w. o tej książce marzyłam już od dłuższego czasu :) 
9./ "Samotność w sieci" Janusz L,.Wiśniewski - j,w.
10. "Ali w Krainie Czarów" Alberto Vazquez - Figuero - tym razem zakup za 1zł. 
11. "Błękitny młoteczek" Ross Macdonald - j.w.
12. "W obronie własnej" Jonathan Kellerman - j.w.
13. "Żniwo gniewu" Lucie Di Angeli - Ilovan - j.w. Podobno wspaniała... 
14. "Ciało kobiety, mądrość kobiety" Dr Christiane Northrup - tu akurat zakup za 10 zł, ale naprawdę warto. Książka idealna dla każdej kobiety - w każdym wieku.

Prawy stosik. 
Od góry:
15. "Spadkobiercy" Kaui Hart Hemmings - zakup za 5 złotych. Oglądałam film, który choć na kolana mnie nie powalił to jednak do przeczytania książki  zachęcił :) 
16. "PS. Kocham cię" Cecilia Ahern - j,w. I tu znowu w ramach nadrabiania zaległości pt. "Nie znam jeszcze żadnej książki tej autorki".
17. "Jak przestać się martwić i zacząć żyć?" Dale Carnegie - j.w. Niby wszystko wiadomo, a jednak... 
18. "Pasja Artemizji" Susan Vreeland - zakup za 1 zł, umotywowany tym, że lubię tą serię.
19, " Diabeł. Autobiografia" Tosca Lee - zakup za 3 zł. Wbrew pozorom nie jest to 100% książka fantastyczna. 
20. "Aleja samobójców" Marek Krajewski, Mariusz Czubaj - zakup za 2 zł. Książka za którą już od dawna się rozglądałam :)
21. "Śmierć i trochę miłości" Aleksandra Marinna - j.w.
22. "Intymne przygody londyńskiej Call Girl" Belle de Jour - j.w.
23. "W plątaninie uczuć" Gabriela Gargaś - tu akurat zakup za 1... grosz. A powieść podobno świetna, choć ja jeszcze osobiście się o tym nie przekonałam. 
24. "Moje Kilimandżaro" praca zbiorowa - zakup własny za 2 zł. 
25 i 26. "Stanisław Mrożek Dzienniki tom 1 i 2" - to bez wątpienia perełki tego stosiku. Po 10 zł, ale z pewnością warto. Tym bardziej, że w sklepie były ostatnie dwie... Ale ten zakup to akurat nie tylko moja zasługa.

I to by było na tyle... Jak widać nabytki niczego sobie ;)
Pozdrawiam!

wtorek, 13 stycznia 2015

(326) Dziesięć bram świata

Tytuł: Dziesięć bram świata
Autor: Tadeusz Biedzki
Wydawnictwo Bernardinum
Strona 320

Tadeusz Biedzki to podróżnik, publicysta i pisarz. „Dziesięć bram świata” to moje drugie spotkanie z twórczością tego pana. Pierwsze, czyli „Zabawka Boga” było niezwykle przyjemne, więc kiedy tylko pojawiła się okazja, żeby tą znajomość odnowić nie mogłam zrobić nic innego jak tylko sięgnąć po „Dziesięć bram świata”. Muszę przyznać, że i tym razem autor mnie oczarował. Dziesięć prawdziwych historii i dziesięć prawdziwych miejsc. Może trudno w to uwierzyć, ale z tych dwóch składników autor stworzył pasjonującą książkę podróżniczą, która nie zaspokaja potrzeby podróżowania, ale ją rozbudza...

Autor tej książki to zapalony podróżnik, który z setek odwiedzonych miejsc postanowił wybrać dziesięć najważniejszych z odwiedzonych. A do każdego z tych miejsc dołącza historię, której był uczestnikiem. Historie przeróżne – jedne wzruszające, drugie budzące strach. Pan Biedzki nie chce pokazać czytelnikowi dziesięciu miejsc na świecie i ich najpiękniejszych zabytków. Oczywiście – i to się pojawia! A jednak mam wrażenie, że autor chce opowiedzieć historię swojej podróży i życie w miejscach do których dociera wraz ze swoją żoną. On chce pokazać tę prawdziwość. Prawdziwość, która nie zawsze jest ładna i przyjemna. Bo trzeba przyznać, że niektóre historie są wstrząsające. Ta książka pokazuje ten świat obok tych typowych turystów, świat obok pięknych hoteli i obleganych dyskotek. Autor pokazuje kraje Trzeciego Świata takimi jakie są naprawdę. Także od strony niebezpiecznej, zaskakującej... czasami nie do zrozumienia. 

Pierwsza brama świata to Palestyna. To właśnie w tym rozdziale jesteśmy świadkiem wydarzeń na skutek których autor wraz ze swoją żoną staje twarzą w twarz z konfliktem palestyńsko - izraelskim. To pierwsze opowiadanie to bardzo dobry początek. Początek dzięki, któremu dowiedziałam się o co tak naprawdę w tej książce będzie chodzić i, czego mogę się spodziewać po następnych rozdziałach. W następnym rozdziale autor opowiada o swoim przyjacielu Allaye oraz o tym w jakich okolicznościach go poznał. Ta akurat historia rozgrywa się na Saharze. Mogłabym tak wymieniać jeszcze osiem pozostałych miejsc, ale to nie odda charakteru i klimatu tej książki. Ją trzeba po prostu przeczytać. W tym miejscu jednak chciałabym wspomnieć szczególnie o rozdziale na temat podróży Tadeusza Biedzkiego z żoną do Indii. To właśnie w tym rozdziale wydać bardzo wyraźnie to, że autor chce nam pokazać to jak tak naprawdę wyglądają miejsca odwiedzane przez autora.

W książce Indie zostały pokazane w szczególności od strony ulicy. I mogę Was zapewnić, że z takim obrazem Indii nie spotkacie się w większości książek podróżniczych. I bez wątpienia nie jest to miły i idealny obrazek Indii, ale jest przynajmniej prawdziwy. Był to moim zdaniem jeden z bardziej urzekających swoją prawdziwością rozdziałów. Ale tu w każdym jest miejsce na wzruszenia, uśmiech, swego rodzaju bezradność i nadzieję, że kiedyś świat będzie wyglądał inaczej. To także książka pełna emocji i osobistych wrażeń i odczuć autora. Przez to wszystko odniosłam wrażenie, że jest bardzo osobistym świadectwem autora na temat tego co widział i czego doświadczył podczas swoich podróży. Bardzo wzruszająca była także historia o ludziach, którzy codziennie wspinali się po skały wulkaniczne... 

Nie mogę oczywiście zapomnieć o pięknym wydaniu książki. Biały, kredowy papier przez co strony przewraca się z prawdziwą przyjemnością. Jednak to nie jedyny atut wydania. Jak w każdej dobrej książce podróżniczek tak i w tej możemy nacieszyć wzrok zdjęciami z podróży autora, które (uwaga!) znajdują się zawsze w odpowiednim miejscu i z odpowiednim dopiskiem. W związku z tym pięknie uzupełniają treść i oddziałowują na wyobraźnię tworząc świetną całość.

"Dziesięć bram świata" to książka idealna dla osób, które są ciekawe świata. Tadeusz Biedzki na podstawie swoich własnych doświadczeń pokazuje historię, aspekty geograficzne, polityczne oraz kulturowe odwiedzonych przez siebie miejsc. Opowiada o ludziach, których poznał i o wydarzeniach, których był uczestnikiem. Niektóre historie mogą wydać się nieprawdopodobne... bo w końcu... czy jednego człowieka może spotkać tyle inspirujących wydarzeń? Jak widać może. Świat wokół nas jest inspirujący, a wydarzenia rozgrywające się obok nas często są ważne i niesamowite. Tylko my nie zawsze potrafimy to dostrzec. Ta książka pokazuje, że warto się na chwilę zatrzymać i rozejrzeć. "Dziesięć bram świata" nie jest jednak przewodnikiem - jest opowieścią o tym jaki pasjonujący jest świat. Jest zachętą, żeby zwiedzać i poznawać inne kultury i miejsca. Polecam! Nic dodać nic ująć. 

Moja ocena: 8/10 Rewelacyjna!

Za możliwość zapoznania się z książką "Dziesięć bram świata" serdecznie dziękuję APG Studio!

niedziela, 11 stycznia 2015

(325) Lista BBC - postanowienie noworoczne...

Chyba każdy już słyszał o liście 100 tytułów książek, które według BBC trzeba przeczytać. Większość z tytułów jest mi już znana chociaż ze słyszenia, ale mam nadzieję, że do roku 2016 na liście książek BBC do przeczytania pozostanie jakieś max. 80 tytułów. Zobaczymy jak to mi pójdzie... 

Jak na razie wygląda to następująco:

TYTUŁY PODKREŚLONE TO KSIĄŻKI, KTÓRE RECENZOWAŁAM JUŻ NA BLOGU

TYTUŁY POGRUBIONE TO KSIĄŻKI, KTÓRE POSIADAM - CZEKAJĄCE NA PRZECZYTANIE

TYTUŁY PISANE  POCHYŁĄ CZCIONKĄ - PRZECZYTANE, LECZ JESZCZE NIE ZRECENZOWANE


1. Duma i uprzedzenie – Jane Austen
2. Władca Pierścieni – JRR Tolkien
3. Jane Eyre – Charlotte Bronte 
4. Seria o Harrym Potterze – JK Rowling
5. Zabić drozda – Harper Lee
6. Biblia 
7. Wichrowe Wzgórza – Emily Bronte 
8. Rok 1984 – George Orwell
9. Mroczne materie (seria) – Philip Pullman
10. Wielkie nadzieje – Charles Dickens
11. Małe kobietki – Louisa M Alcott
12. Tessa D’Urberville – Thomas Hardy
13. Paragraf 22 – Joseph Heller
14. Dzieła zebrane Szekspira
15. Rebeka – Daphne Du Maurier
17. Birdsong – Sebastian Faulks
19. Żona podróżnika w czasie – Audrey Niffenegger
20. Miasteczko Middlemarch – George Eliot
21. Przeminęło z wiatrem – Margaret Mitchell
22. Wielki Gatsby – F Scott Fitzgerald 
23. Samotnia (w innym tłumaczeniu: Pustkowie) – Charles Dickens
24. Wojna i pokój – Leo Tolstoy
25. Autostopem przez Galaktykę – Douglas Adams
26. Znowu w Brideshead – Evelyn Waugh
27. Zbrodnia i kara – Fyodor Dostoyevsky 
28. Grona gniewu – John Steinbeck
29. Alicja w Krainie Czarów – Lewis Carroll 
30. O czym szumią wierzby – Kenneth Grahame
31. Anna Karenina – Leo Tolstoy 
32. David Copperfield – Charles Dickens
33. Opowieści z Narnii (cały cykl) – CS Lewis
34. Emma- Jane Austen
35. Perswazje – Jane Austen
36. Lew, Czarwnica i Stara Szafa – CS Lewis
37. Chłopiec z latawcem – Khaled Hosseini
38. Kapitan Corelli (w innym tłumaczeniu: Mandolina kapitana Corellego) – Louis De Bernieres
39. Wyznania Gejszy – Arthur Golden
40. Kubuś Puchatek – AA Milne 
41. Folwark zwierzęcy – George Orwell
42. Kod Da Vinci – Dan Brown 
43. Sto lat samotności – Gabriel Garcia Marquez
44. Modlitwa za Owena – John Irving
45. Kobieta w bieli – Wilkie Collins
47. Z dala od zgiełku – Thomas Hardy
48. Opowieść podręcznej – Margaret Atwood
49. Władca much – William Golding
50. Pokuta – Ian McEwan 
51. Życie Pi – Yann Martel
52. Diuna – Frank Herbert
53. Cold Comfort Farm – Stella Gibbons
54. Rozważna i romantyczna – Jane Austen 
55. Pretendent do ręki – Vikram Seth
56. Cień wiatru – Carlos Ruiz Zafon 
57. Opowieść o dwóch miastach – Charles Dickens
58. Nowy wspaniały świat – Aldous Huxley
59. Dziwny przypadek psa nocną porą (również: Dziwny przypadek z psem nocną porą) – Mark Haddon
60. Miłość w czasach zarazy – Gabriel Garcia Marquez
61. Myszy i ludzie (również: O myszach i ludziach) – John Steinbeck
62. Lolita – Vladimir Nabokov
63. Tajemna historia – Donna Tartt
64. Nostalgia anioła – Alice Sebold
65. Hrabia Monte Christo – Alexandre Dumas
66. W drodze – Jack Kerouac
67. Juda nieznany – Thomas Hardy
68. Dziennik Bridget Jones – Helen Fielding 
69. Dzieci północy – Salman Rushdie
70. Moby Dick – Herman Melville
71. Oliver Twist – Charles Dickens
72. Dracula – Bram Stoker
73. Tajemniczy ogród – Frances Hodgson Burnett
74. Zapiski z małej wyspy – Bill Bryson
75. Ulisses – James Joyce
76. Szklany kosz – Sylvia Plath
77. Jaskółki i Amazonki – Arthur Ransome
78. Germinal – Emile Zola
79. Targowisko próżności – William Makepeace Thackeray
80. Opętanie – AS Byatt
81. Opowieść wigilijna – Charles Dickens 
82. Atlas chmur – David Mitchell
83. Kolor purpury – Alice Walker
84. Okruchy dnia – Kazuo Ishiguro
85. Pani Bovary – Gustave Flaubert
86. A Fine Balance – Rohinton Mistry
87. Pajęczyna Szarloty – EB White
88. Pięć osób, które spotykamy w niebie – Mitch Albom
89. Przygody Scherlocka Holmesa – Sir Arthur Conan Doyle
90. The Faraway Tree Collection – Enid Blyton
91. Jądro ciemności – Joseph Conrad
93. Fabryka os – Iain Banks
94. Wodnikowe Wzgórze – Richard Adams
95. Sprzysiężenie głupców (również: Sprzysiężenie osłów) – John Kennedy Toole
96. Miasteczko jak Alece Springs – Nevil Shute
97. Trzej muszkieterowie – Alexandre Dumas
98. Hamlet – William Shakespeare 
99. Charlie i fabryka czekolady – Roald Dahl
100. Nędznicy Victor Hugo 

Jak na razie wygląda to niezbyt ciekawie, ale jestem pewna, że z czasem to się zmieni :) Moje postępy będziecie mogli oglądać na podstronie "Lista BBC".
POZDRAWIAM!

sobota, 10 stycznia 2015

(324) Drzewo migdałowe

Tytuł: Drzewo migdałowe
Autor: Michelle Cohen Corasanti
Wydawnictwo SQN
Stron 392

"Dobre rzeczy utrudniają wybór, złe rzeczy nie pozostawiają wyboru."*

"Drzewo migdałowe" autorstwa Michelle Cohen Corasanti to zdaniem autorki (i w zamierzeniu) manifest nadziei na to, że Izrael i Palestyna po dekadach wojen będę mogły w przyszłości żyć ze sobą w zgodzie. Sięgnęłam po tą książkę zachęcona pozytywnymi opiniami, które zbierała. I muszę przyznać, że było warto. Jest to książka pełna ciepła, wzruszeń, miłości i... nadziei. W przystępny dla każdego czytelnika pokazuje udział w wojnie tych osób "biernych". Bardzo często mówimy o tych, którzy biorą udział w walkach, o bohaterach. Ale co z osobami – cywilami, którzy chcą mieć po prostu... „święty spokój”, którzy chcą po prostu, żeby ich rodziny było bezpieczne? Co z osobami, które się wciągane w udział w wojnie wbrew sobie? Jedną z takich osób jest fikcyjny bohater książki „Drzewo migdałowe” - Ahmad.

Życie młodego Palestyńczyka wywraca się w 1955 roku, kiedy ten ten ma 12 lat. Młodsza siostra Ahmada ginie na skutek wybuchu miny, jego ojciec zostaje zamknięty w więzieniu z powodu jego winy, a w związku z tym rodzina traci dom. Zostają bez środków do życia, a Ahmad jako najstarszy z rodzeństwa musi pójść do pracy. To wszystko skutkuje tym, że chłopak musi przerwać swoją edukację. To zadaje mu dodatkowy cios, ponieważ jest geniuszem matematycznym, który potrafi przełamywać wszelkie granice jeśli chodzi o przedmioty ścisłe. Ma niezwykłe zdolności, a nauka jest dla niego odskocznią. Ahmad szybko dorasta i przekonuje się jak trudne jest życie na tle konfliktów zbrojnych. Na szczęście na jego drodze staje nauczyciel, który jest gotów zawalczyć o chłopca. Palestyńczyk dostaje od świata niesamowitą szansę, ale to od niego zależy czy ją wykorzysta. Czy będzie w stanie zranić swoją rodzinę z myślą o przyszłości. To od niego zależy czy wyrwie się z Izraela..

"Sukces to nie brak porażek, ale umiejętność podnoszenia się w razie upadku."*

Konflikt izraelsko – palestyński toczy się już od kilku dekad. I tak naprawdę mało kto wierzy, że kiedyś on się skończy. Dla Europejczyków jest to coś tak „stałego” i odległego, że nie słyszymy o nim na co dzień. I tu z pomocą przychodzi nam literatura. Jednak moje pierwsze spotkanie z tym konfliktem w literaturze miało miejsce w 2011 roku podczas lektury książki „Wiadomość w butelce”, którą byłam szczerze oczarowana. Potem jakoś ten mój pęd do literatury tego typu ucichł...(a może po prostu nie natrafiłam na odpowiednią książkę?) aż do momentu kiedy w zapowiedziach pojawiła się książka „Drzewo migdałowe”. Konflikt palestyńsko – izraelski jest w tej książce pokazany od strony cywila. Nie jest to z pewnością książka, która przybliża czytelnikowi naturę i przyczynę tego konfliktu. Pokazuje jednak pięknie życie obu stron w jego obliczu. A przede wszystkim autorka próbuje przekazać nam, że nienawiść do niczego dobrego nie prowadzi. Jest przyczyną udręczenia, zawiści i wielu nieszczęść. Styl autorki jest lekki i przystępny dla każdego czytelnika. To naprawdę dobry debiut literacki, którego tłem jest konflikt zbrojny. Tłem, a nie wątkiem głównym. Choć tych wątków tu mnóstwo – dorastanie, odpowiedzialność, kruche relacje rodzinne, podążanie za marzeniami, przyjaźń, miłość, strach i tolerancja. W tej książce jest wszystko – na szczęście w odpowiednich w proporcjach. To i rozpiętość czasowa w której toczy się akcja powoduje, że w tej książce coś dla siebie znajdzie zarówno młodzież jak i dorośli. Warto wspomnieć o tym, że zaczyna się i kończy mocnym akcentem. Gorzkim...

Jak już napisałam wcześniej fabuła zaczyna toczyć się w 1955 roku, a kończy się... w roku 2009. To stwarza obraz przemian w życiu Ahmada i jego rodziny oraz w nim samym. W zamyśle autorki to właśnie główny bohater opisuje to co go spotkała z perspektywy tych ponad pięćdziesięciu lat. To pięknie pokazuje życie w pewnym sensie każdego człowieka. Są chwile goryczy i bólu, a jednak dużo jest też chwil szczęścia, nadziei i beztroski. Tym samym autorka pokazała w swojej książce, że życie nie jest pasmem samym nieszczęść ani samych sukcesów. W końcu gdyby tak było... to życie byłoby nudne, prawda? Nie brakuje w tej książce także aspektu wyborów. Pani Corasanti na podstawie postaci Ahmada pokazuje, że nasze wybory mogą mieć bardzo długoterminowe skutki. Tylko, że my nie zawsze możemy przewidzieć sto procent skutków.

"Tylko będąc gotowym na porażkę, można osiągnąć coś wielkiego."*

Ahmad urzekł mnie już od pierwszych stron swoją dojrzałością. Bez wątpienia spowodowaną warunkach w jakich przyszło mu żyć i dorastać. W nieustannym strachu. Z nieustannym niepokojem. Pomimo tego jednak i w jego życiu pojawiają się chwile radości. Chłopak musi szybko dorosnąć, a jego dzieciństwo odbija się potem na całym jego dorosłym życiu. Wie, że nie wygra z wojną. Wie jednak także, że nienawiść jest złym doradcą. Stara się zrozumieć obie strony konfliktu. W przeciwieństwie do swojego ukochanego młodszego brata. To powoduje w życiu Ahmada wiele zawirowań. Jest w nim miejsce na tragedie i sukcesy.

„Drzewo migdałowe” to rewelacyjna, mądra książka, która niejeden raz mnie wzruszyła. Powieść pokazująca, że nienawiść jest najgorszym uczuć jakie może nas dotknąć. Dzieło Michelle Cohen Corasanti porusza wiele aspektów życia, a przy tym wszystkim nie zapomina o konflikcie palestyńsko – izraelskim, który był dla niej bodźcem. Negatywnym. Historia Ahmada pozwala spojrzeć na świat „świeżym spojrzeniem”, a przede wszystkim jest lekturą absorbującą, ciekawą i wciągającą. Nie mogę oczywiście zapomnieć o uroku okładki i tytułu... Drzewo migdałowe to ważny aspekt tej książki – to jedyna ostoja Ahmada. To tam zaczyna się jego historia i tam też się kończy. Jest świadkiem wielkich wydarzeń i wielkich emocji – obserwatorem tego co się dzieje. Rozpisałam się na temat tej powieści, ale chyba niepotrzebnie. To krótko mówiąc książka, która mnie oczarowała i zachwyciła. Bez wątpienia godna polecenia..

"Zawsze w historii zwycięzcy traktowali zwyciężonych w ten sposób. Źli muszą wierzyć, że jesteśmy od nich gorsi, żeby usprawiedliwić to, jak się z nami obchodzą. Niestety, nie rozumieją, że wszyscy jesteśmy tacy sami."*

Moja ocena: 8+/10 Rewelacyjna z plusem!

Za możliwość zapoznania się z „Drzewem migdałowym” serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN!
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Drzewo migdałowe" autorstwa Michelle Cohen Corasanti

wtorek, 6 stycznia 2015

(323) Studnia wieczności

Tytuł: Studnia wieczności
Seria: Magiczny krąg (#3)
Autor: Libba Bray
Wydawnictwo Dolnośląskie
Stron 760

"Niezgoda nie musi stanowić przeszkody. Z różnic można czerpać siłę.” Libba Bray "Studnia wieczności"

"Magiczny krąg" to seria, którą chciałam przeczytać od kiedy tylko pojawiła się na rynku wydawniczym. Potem nadarzyła się okazja. Recenzję "Mrocznego sekretu" i "Zbuntowanych aniołów"  mogliście przeczytać już jakiś czas temu. Teraz przyszedł czas na trzecią i ostatnią część serii - w recenzowaniu. Czy "Studnia wieczności" trzyma poziom poprzednich części? Tak! Czy dobrze się ją czytało? Tak! A muszę jeszcze dodać w tym miejscu, że jej objętość w niczym nie przeszkadza, a autorka ani przez chwilę krótko mówiąc nie przynudza... Ale warto zacząć od początku, a więc to było tak...

Minął już prawie rok odkąd szesnastoletnia Gemma Doyle trafiła do Akademii Spence. Dla dziewczyny był to rok pełny przygód (nie tylko tych przyjemnych), ale także rok pełny nowych wyzwań i doświadczeń. Krótko mówiąc - dużo się działo. I teraz nie będzie inaczej. Gemma myślała, że po pokonaniu Kirke ona i jej bliscy będą mogli w końcu odpocząć i odetchnąć z ulgą. Niestety, myliła się. Zanosi się na to, że to dopiero początek, a nowe wyzwania dopiero na nią czekają. A do ostatecznego starcia droga jeszcze długa. Dziewczyna chciałaby się teraz zająć tylko przygotowaniami do debiutu na londyńskich salonach. Nie będzie jej to jednak dane. Nad głową dziewczyny zbierają się czarne chmury. Obawy o jej magiczne zdolności, tajemnicze wizje, których nie potrafi sobie wyjaśnić i niepokój w sercu związany ze zniknięciem Kartika. Dziewczyna nie może sobie pozwolić na pomyłki i błędne ruchy. Każdy jej błąd może kosztować życie jakąś bliską dla niej osobę. Dla Gemmy zapowiada się trudny okres w życiu... 

Wiktoriańska Anglia to coś co kocham! A Libba Bray znowu mi tego dostarczyła. Rozwodziłam się już o tym w recenzjach poprzednich części, ale i przy tej nie mogę tego pominąć. Tym bardziej, że autorka o tej wiktoriańskiej Anglii nie zapomina i teraz. Autorka pisze niezwykle zgrabnie i pięknie oddaje klimat. To wszystko nadaje tej książce smaczku i powoduje, że wyróżnia się na tle innych. I muszę przyznać, że będzie mi tego bardzo brakować. Tym bardziej, że nie każda książka ma tak pięknie wykreowany czas i miejsce akcji. Choć trzeba przyznać, że tą część można uznać za najbardziej mroczną z całej trylogii. Gęsia skórka pojawiła się nie raz, nie dwa. Na szczęście i z tym autorka nie przesadziła. Szkoda tylko, że to już koniec...

Postać Gemmy Doyle to postać, która polubiłam już od pierwszej części tej serii. Dojrzała, wyważona - czyli bohaterka taką, którą lubię. W tej części jednak panna Doyle przechodzi lekką transformację... W pewnym momencie staje się bezbronna jak baranek, a z drugiej strony coraz silniejsza psychicznie. Miałam wrażenie, że główna bohaterka staje się rozważną kobietą, która wie, że nie może wierzyć w każde wypowiedziane słowo. W bohaterkę, która nie wierzy bezgranicznie w zapewnienia ludzi. ale zdaje się także na swój instynkt i przeczucia. Dziewczyna zaczyna rozumieć, od słów ważniejsze są czyny, a że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Stanie przed trudnym wyborem komu zaufać, a komu nie. Przyjaciółki Gemmy w poprzednich seriach mnie lekko... cóż... irytowały. Jednak ona była zawsze ponad to (choć muszę przyznać, że momentami im ulegała). W tej części Gemma staje się indywidualnością i pokazuje, że ma własny rozum, którego nie boi się używać. I jak tu jej nie lubić? ;)

Przydałoby się także wspomnieć paroma słowami na temat fabuły i akcji, Zrobię to z przyjemnością! Tym bardziej, że autorka i w tej kwestii nie zniża poziomu. (Z tej autorki to chodzący ideał, prawda?) Co wydaje się dość trudne tym bardziej, że to już ostatnia - finałowa część. No i spójrzmy prawdzie w oczy - to prawdziwa cegła. Cegła wyważonej akcji oraz ciekawej ani na chwilę nie obniżającej poziomu fabuły. Autorka pisze genialne i ma bardzo fajne pomysły. Nie przynudza, nie denerwuje. A co najważniejsze, że nie przeciąga pewnych wątków za długo. Wie kiedy nadchodzi odpowiedni moment, żeby powiedzieć "dość" i ładnie zgrabnie zakończyć pewien wątek. To wszystko powoduje, że jestem w pełni usatysfakcjonowana tą książką. 

"Studnia wieczności" to ostatnia część serii "Magiczny krąg". Pięknie wydana tak jak poprzednie dużo obiecuje i obietnicy dotrzymuje. Wartka akcja, ciekawa fabuła, sympatyczna, a przede wszystkim mądra główna bohaterka. Libba Bray kończy swoją serię w mistrzowskim stylu, a co najważniejsze w mojej ukochanej wiktoriańskiej Anglii, "Studnia wieczność" to powieść bardzo klimatyczna i nastrojowa. Pokazuje przyjaźń, mądrość i dojrzewanie... wchodzenie w dorosłość. I choć problemy głównej bohaterki nie pokrywają się z problemami każdej z nas to jednak jestem pewna, że każda z nas coś porywającego w tej książce znajdzie. Nie pozostaje mi więc nic innego jak tylko serdecznie polecić Wam całą serię, jeśli jej jeszcze nie czytaliście. Mam bowiem cichą nadzieję, że osób, które pierwsze tomy już poznały zachęcać nie muszę. Mi teraz pozostaje tylko poznać inne książki tej autorki... 

PS. Choć żal mi się żegnać z tą serią to jednak jestem zadowolona, że autorka wiedziała w którym momencie ma skończyć. Przez to wszystko jest pięknie skondensowane i dostajemy trzy książki na naprawdę wysokim poziomie. A nie mamy kolejnej serii, które wlecze się bez sensu...

Moja ocena: 10/10 Arcydzieło!

Za możliwość poznania ostatniej części losów sympatycznej Gemmy Doyle serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!

niedziela, 4 stycznia 2015

(322) Bat na koty

Tytuł: Bat na koty
Autor: Jerzy Niemczuk
Wydawnictwo Literackie
Stron 444

"Bat na koty" to książka, która urzekła mnie swoją prostotą i ciepłem. Nieprzerysowaniem. Choć na początku było nieciekawie... Już na pierwszych stronach poznajemy młodą kobietę o imieniu Asia oraz jej trzyletnią córeczkę Maję (która dla babci jest i zawsze będzie Marysią). Asia jest zmęczona życiem kobietą, w powyciąganych ciuchach, bez pracy - utrzymującą się z zasiłku i alimentów na dziecku, mieszkającą obok swoich teściów, a jednak... bez męża. Z którym dzięki Bogu jest już po rozwodzie. Mąż uciekł od rodziny zostawiając nieprzyjemne wspomnienia i nieprzyjemną teraźniejszość oraz... długi. Do tego wszystkiego "podkopujący" poczucie wartości i wiary w samą siebie u Aśki (przez nich nazywanych Jaśką) teściowie. Brak nadziei i wiary w samą siebie oraz w to, że coś się może zmienić wcale nie poprawiają sytuacji kobiety. A jednak jak pokazuje ta książka szczęście może uśmiechnąć się do każdego. Trzeba tylko o to zawalczyć! W końcu bardzo rzadko zdarza się, że coś samo do nas przyjdzie...

Jerzy Niemczuk to nie tylko pisarz, ale także współtwórca serialu cieszący się od lat popularnością... a mowa tu oczywiście o serialu "Ranczo". Ta produkcja ma swoich wrogów i fanów. Ja należę zdecydowanie do tej drugiej grupy, ponieważ bardzo lubię pokazanie (troszkę przekoloryzowane, a jednak) realiów polskiego społeczeństwa i życia na wsi. Ale dzisiaj mam się rozwodzić nie nad serialem, a nad książką... Chciałam tak tylko napomknąć, że jeśli lubicie "Ranczo" to polubicie także "Bat na koty". A jeśli nie lubicie "Ranczo"... to i tak polubicie "Bat na koty". Tej książki po prostu nie da się nie polubić. 

Mazurka wieś. Losy mieszkańców - nic niezwykłego, a jednak przez to ta książka urzeka. Kłótnie sąsiadów przez płot o wycięte drzewko, wszystkowiedzące na wsi panie... Nigdy nie mieszkałam na wsi, a jednak myślę, że życie na wsi wygląda inaczej niż to życie "wielkomiejskie". Dużo w tej książce małych zbiegów okoliczności, które mogą odmienić życie. Bo wiecie zapewne, że nawet w najciemniejszym momencie naszego życia na końcu tunelu może pojawić się światełko? Główna bohaterka powieści Jerzego Niemczuka przekona się o tym na własnej skórze... Tylko ten nieprzyjemny strach, że za chwilę wszystko runie jak domek z kart.

Postać Asi jest bardzo... przejmująca? To chyba prawidłowe określenie. Jak na razie nic jej się w życiu nie udało, a jedyne co ją cieszy i z czego może być dumna jest jej dziecko. Dziecko, które musi wychowywać się bez ojca. Smutne te losy Asi, wiecie? Chciałaby tyle zmienić w swoim życiu, a jednak nie ma jak. Aż do pewnego dnia, pewnego zbiegu okoliczności. Potem w życiu Asi pojawia się "zielona fala". Mam tu oczywiście na myśli ciąg dobrych, pozytywnych zdarzeń. Ta młoda kobieta przechodzi przemianę na lepsze... Jednak "Bat na koty" to powieść wielowątkowa, więc i ja nie mogę się skupić tylko na jednym wątku. W końcu pojawia się tu także historia Rafała (dla mieszkańców Małego w którym toczy się akcja - Sebastiana), postaci dosyć tajemniczej o której w ciągu lektury dowiadujemy się coraz więcej. Jak również historia toczącego się od lat sporu sąsiedzkiego, choroby, zawirowania w relacjach międzyludzkich. Poznajemy garstkę naprawdę dobrze skonstruowanych bohaterów, a narrator wszechwiedzący - losów nikogo nie zostawia bez komentarza. Piszę w tym wypadku wyraz "skonstruowani" bardzo niechętnie... Jerzy Niemczuk napisał swoją powieść w taki sposób, że nie potrafię myślę o tych postaciach jako o tworach wyobraźni człowieka. Oni są po prostu żywi, barwni, prawdziwi. 

Może Was zaskoczę, ale w tej książce nie ma wątku miłosnego, nie ma księcia z bajki... jest zwykłe szare życie. Szare życie pokazane jednak z przebłyskami koloru. Ale to wystarcza, żeby wywołać uśmiech na twarzy czytelnika. No i ci bohaterowie... Asia to postać, której kibicowałam od samego początku. A z każdym zdaniem, z każdą stroną coraz bardziej. I tak o to tworzą się zarwane noce nad książką... Przyznaję bez bicia, że nie spodziewałam się po tej książce czegoś tak dobrego, a jednak jak już ją wzięłam do ręki to do końca nie odłożyłam.

"Bat na koty" to jak widzicie książka zdecydowanie warta uwagi. Pełna ciepła i uroku. Mądra i piękna w swej prostocie. A co najważniejsze pokazująca, że na zmiany w życiu nigdy nie jest za późno. To powieść wprost idealna na zimowy wieczór.. Skusicie się na wycieczkę na mazurską wieś, w którą chce nas zabrać pan Jerzy Niemczuk? Jeśli tak to spotkacie tam zwykłych - niezwykłych ludzi. Problemy dnia codziennego, ale także jego radości. To książka napawająca nadzieją, że po deszczu zawsze wychodzi słońce. Świetni bohaterowie, prosta, lecz porywająca fabuła. Czegóż chcieć więcej? Zdecydowanie polecam! Bo choć to książka momentami smutna to i miejsca na uśmiech dużo się przy niej znajdzie...

Moja ocena: 10/10 Arcydzieło!

Za możliwość poznania książki "Bat na koty" serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu!

czwartek, 1 stycznia 2015

(321) Pan Przypadek i korpoludki

Tytuł: Pan Przypadek i korpoludki
Autor: Jacek Getner
Wydawnictwo Zakładka
Stron 230

Jacek Getner nasz rodzimy pisarz i scenarzysta prezentuje nam już trzecią część przygód sprytnego detektywa amatora - Jacka Przypadka. Tym razem detektyw musi zmierzyć się z trzema zagadkami związanymi z korpoludkami. A jak łatwo się domyślić korpoludki to ludzie zniewoleni przez pracę w korporacji. A co za tym idzie... zniewoleni przez pogoń za jak najwyższymi stanowiskami, pieniędzmi, uznaniem. Zapominając o tym co w życiu ważne. I choć kontakt z nimi dla detektywa nie będzie niczym przyjemnym to jednak bez wątpienia będzie ciekawym i pouczającym doświadczeniem. Ta część tak jak poprzednie to nie tylko morderstwa, ale także "zbrodnie", a raczej przewinienia innego gabarytu. Trzy ciekawe, bardzo często wywołujące uśmiech opowiadania. 

Książki z serii o panu Przypadku to książki, których zawsze bardzo wyczekuję. Z trzecią częścią było więc tak samo. Wiedziałam czego mam się spodziewać - lekkiej, przyjemnej powiastki detektywistycznej, która pozwoli mi się na pewny czas oderwać od rzeczywistości. I jak zwykle autor mnie nie zawiódł w tej kwestii. Sympatyczny główny bohater nadal jest sympatyczny, zagadki cały czas intrygujące, a bohaterowie i ich postawy wywołujące uśmiech na twarzy. Pewnie - wszystko lekko przerysowane, przekoloryzowane... w szczególności postacie uczestników wydarzeń związanych z zagadkami i same zagadki. To jednak dodaje tej książce (jak i całej serii) odrobinę groteski i duuużą dawkę humoru, a co najważniejsze powoduje, że czytanie o przygodach pana Przypadka staje się przyjemnością. 

Autor przychodzi do nas z trzema opowiadaniami, które różnią się zagadkami, a jednak są ze sobą powiązane nie tylko osobą detektywa. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że obok intrygujących zagadek w książkach o panu Przypadku cały czas przewijają się wątki dotyczące przyjaciół detektywa, jego życia uczuciowe (a raczej jego brak) i nie tylko. W opowiadaniach główne skrzypce gra pan Przypadek, detektyw z zamiłowania, ale z drugiej strony detektyw, który wie co robi. Oczywiście nie pozwala ani na chwilę zapomnieć czytelnikowi, że... ludzie są banalnie przewidywalni. Ale czy aby na pewno? Wnioskując po przygodach detektywa dla niego z pewnością.
Ciepła, wzbudzająca sympatię postać, który lubi leciutko uprzykrzać życie innym. Szczególnie ludziom, którym przytarcie noska się przyda. I tu wchodzi na scenę policja, której w tej serii wyjątkowo mało z komisarzem Łosiem na czele... ale mogę to wybaczyć. No i oczywiście te korpoludki, którym detektyw potrafi pokazać, że wcale nie są tacy idealni, zdolni i ważni jak im się wydaje. Zderzenie z rzeczywistością może być dla nich bolesne. Ale w końcu czego nie robi się, żeby wyedukować społeczeństwo korporacji, które uważa się po prostu za lepsze od innych? 

Trzy opowiadania. Pierwsze o tytule "Morderstwo w Orient Expresso" (może jakieś skojarzenia z p,Christie?)... I jak łatwo można się domyślić pan Przypadek musi zająć się sprawą morderstwa, które miało miejsce w uroczej kawiarence "Orient Expresso". Na miejscu zbrodni stawia się jednak na prośbę... komisarza Łosia, który nie potrafi sobie poradzić z niesfornymi panami w garniturach z wielkich korporacji, którzy stanowczą odmawiają rozmowy z policją. Kto jednak oprze się urokowi pana Przypadka? Dla detektywa, którego nie zniewala strach przed (niby) znaczącymi coś w mieście ludźmi zagadka okazuje się banalnie łatwa i w zaskakująco szybkim tempie wskazuje mordercę. Na tej zagadce jednak w tym tomie kończy się udział policji w wydarzeniach. W kolejnym opowiadaniu "Zbrodniarz i kara" (jakieś skojarzenia?) dochodzi do niesłychanej "zbrodni"! Ktoś w korporacji zajmującej się produkcją papierosów, pali papierosy marki konkurencyjnej! Przypadek zostaje zatrudniony, aby wykryć tego "niegodziwca" i "przestępcę", aby problem został wyeliminowany. Dla czytelnika problem śmiechu warty, ale gdybyście wiedzieli jak ten problem oddziałowuje na ludzi pracujących w korporacji... Trzecia historyjka pt.: "Moralność pana Julskiego" (oj, te skojarzenia...) opowiada o kradzieży własności... intelektualnej. Bez jasnych dowodów sprawa trudna do rozwiązania, ale dla głównego bohatera serii Jacka Getnera nie ma rzeczy niemożliwych.

"Pan Przypadek i korpoludki" to kolejna część świetnej serii napisanej przez Jacka Getnera. Autor utrzymuje poziom, a wręcz powiedziałabym, że jest coraz lepiej. Nie jest to typowa kryminalna seria... co to to nie! Jest to jednak seria po którą warto sięgnąć dla zrelaksowania i dla uśmiechu. W kolejnej części autor cały czas bawi i zaskakuje. I choć zagadka czysto kryminalna jest tylko jedna to jednak autor miał pomysł na kolejne dwa opowiadania, który wykorzystał w pełni. Przerysowane postacie i można by powiedzieć błahe problemy od których wieje groteską, a w tym wszystkim wyjątkowo inteligentny detektyw. Mieszanka można śmiało rzec świetna! A do tego brawa dla autora za śmiałość w nadawaniu tytułów dla opowiadań... w końcu opierają się na dziełach powszechnie znanych i uznawanych - "Morderstwo w Orient Expressie", "Zbrodnia i kara", "Moralność Pani Dulskiej". Nie ma chyba osoby, która by tych tytułów nie znała. W związku z tym tytuły nadane opowiadaniom dodatkowo wzbudziły moją ciekawość i zachęciły do czytania. 

Krótka mówiąc trzecia część serii przygód o Jacku Przypadku utrzymuje poziom bawiąc i porywając. To książka na jeden wieczór, ale za to jaki przyjemny! Humor, sympatyczni bohaterowie, ciekawa fabuła - czyli to co lubię, a pan Jacek Getner w swoich książkach tego wszystkiego mi dostarcza. Nie pozostaje mi więc nic innego jak tylko mieć nadzieję, że następna część szybko się pojawi. Bo w to, że autor nie obniży poziomu swojej powieści nie wątpię. Ciekawe tylko czym znowu nas zaskoczy oraz w jaki sposób potoczy się dalej życie prywatne detektywa - zakładając oczywiście, że w ogóle będzie można mówić o "życiu prywatnym". Polecam osobom, które chcą się odprężyć! Pan Przypadek jest lekiem na całe zło...

Moja ocena: 9+/10 Wybitna z plusem!

Za możliwość poznania tej książki serdecznie dziękuję Autorowi!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...