piątek, 29 maja 2015

(360) STOSik 6/2015

Witam wszystkich! Ten miesiąc blogowy nie tak miał wyglądać... ale niestety choroba nie wybiera. A ja nie nadaję się podczas choroby do niczego. Dzisiaj przychodzę do Was ze stosikiem z nadzieją, że jutro zawitam na bloga z recenzją... tak samo jak pojutrze, popojutrze i popopojutrze ;) A więc tak: 

I STOSIK


Od góry:
1. Dziewięć opowiadań J.D.Salinger - za "Buszującego w zbożu" pokochałam tego autora, więc kiedy zobaczyłam w księgarni nowiutkie "Dziewięć opowiadań" za całe 5 zł.... No po prostu nie mogłam się oprzeć. Tym bardziej, że rozglądałam się za tą książką już od dłuższego czasu.
2. Obietnica gwiezdnego pyłu Priscille Sibley - to jedna z tych wzruszających książek, które od zawsze chciałam przeczytać, więc kiedy zobaczyłam ją w tak ładnej cenie... sami wiecie. 
3. Ocaliła mnie łza Angele Lieby - historia podobna jak pow. Skusiłam się tym bardziej, że to w 100% prawdziwa historia. A jak wiadomo... takie są najlepsze.
4. Profesor Wilczur Tadeusz Dołęga - Mostowicz - na widok tej książki miałam ochotę piszczeć z radości. Kiedy tylko skończyłam czytać pierwszy tom historii prof. Wilczura pt. "Znachor"  czym prędzej zaczęłam się rozglądać za drugim. Niestety okazało się, że jest on obecnie dostępny tylko w formie e-booka. Darmowego, ale i tak.... brrr.... nie lubię e-booków,  Tym większa więc była moja radość kiedy zobaczyłam tą książkę w księgarni stacjonarnej... była ostatnia! A w dodatku w bardzo okazyjnej cenie, czyli tak jak lubię. 
5. Gdzie jesteś? Marc Levy - pisałam Wam już co nieco na temat mojej słabości do publikacji Albatrosa? No właśnie...
6. Zazdrość Greg Olsen - pamiętam dzień w którym po raz pierwszy przeczytałam zapowiedź tej książki. A teraz wreszcie jest moja! Jeszcze tylko przydałoby się znaleźć chwilę czasu...
7. Siostra Rosamund Lupton - kolejna książka marzenie, która wreszcie do mnie trafiła. Bardzo dużych pozytywnych opinii dodatkowo podsyca u mnie chęć jej przeczytania.
8. Leon i Luiza Alex Capus - zapowiada się romantycznie i... trochę smutno, ale zapowiada się naprawdę dobrze.
9. Aktorki Spotkania Łukasz Maciejewski - w celach kształcenia kulturowego. Zapowiada się duża dawka ciekawej lektury.

II STOSIK


10 i 11. Krzyżacy Henryk Sienkiewicz - nabytek ze szkolnej biblioteki. Klasyka, której nikomu nie trzeba przedstawiać.
12. Czas życia Andre Remacle
13. Czterdzieści osiem godzin Alistair MacLean - swego rodzaju klasyka z której bardzo, ale to bardzo się cieszę.
14. Dziedzictwo Scarlattich Robert Ludlum - ilość Ludluma w mojej biblioteczce się powiększa, a już niedługo bez wątpienia sięgnę po jakąś powieść tego pana.
15. Poranek hieny Ch. Scherlock
16. Fala uderzeniowa Colin Forbes
17. Negocjator Frederick Forsyth
18. Dwa lata wakacji Juliusz Verne - w ramach uzupełniania książek tego pana.
18. Napowietrzna wioska Juliusz Verne
19. Pan Tadeusz Adam Mickiewicz - klasyka...  bez pierwszych pięciu stron O_o. Na szczęście jestem w domu także w posiadaniu pełnego Pana Tadeusza :)

Jak widzicie mam mnóstwo świetnych książek do przeczytania... tylko czasu i zdrowia brak, ale mam nadzieję, że to się lada dzień zmieni. Jakie wrażenia? Co czytaliście a co chcielibyście przeczytać? Jakie opinie? 
Pozdrawiam :) 

środa, 20 maja 2015

(359) A ja nie chcę być księżniczką

Tytuł: A ja nie chcę być księżniczką
Autor: Grzegorz Kasdepke
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Stron 32

"Kto by pomyślał, że mała dziewczynka o imieniu Marysia może być aż takim straszliwym smokiem!"
Grzegorz Kasdepke, "A ja nie chcę być księżniczką"

Osoby, które czytają mojego bloga w miarę regularnie bez wątpienia zdają sobie sprawę z sympatii jaką darzę wszelkie publikacje wydawane przez pana Grzegorza Kasdepke. I właśnie ze względu na moją sympatię do nich w moje ręce trafiła jego kolejna książeczka pod tytułem... "A ja nie chcę być księżniczką". Krótka historyjka, której niesamowicie dużym atutem są piękne ilustracje, a przy tym fakt, że została wydana w dużym formacie i twardej okładce. Już za to ma u mnie naprawdę duży plus! A jednak jak każda książeczka Grzegorza Kasdepke ma tych atutów o wiele więcej. Autor po raz kolejny mnie nie zawiódł i pozwolił się uśmiechnąć, ale tak po prostu działają na mnie jego wszelkie dzieła... oby tak dalej!

Marysia jest miłą i rezolutną dziewczynką, a jednak pewnego dnia okazuje się, że postanawia zostać... strasznym smokiem. Rodzice Marysi są tym faktem bardzo zaskoczeni, a jednak jej dziadek już coś od dawna podejrzewał. Ale, ale... Skoro przemianę w smoka przechodzi Marysia to jej rodzice i dziadkowie nie mogą pozostać zwykłymi dziadkami i rodzicami. W tej bajce brakuje jeszcze w końcu dzielnego rycerza, baszty, księżniczki i... kościotrupów. Kto obierze postać kogo? I ile będzie trwać ta zabawa? A przede wszystkim... Dlaczego Marysia nie chce być księżniczką? A wreszcie... Czy może Marysia zmieni z czasem zdanie i zapragnie być jak większość dziewczynek księżniczką?

Większość małych dziewczynek pragnie być księżniczkami - ślicznymi, uroczymi, mądrymi i zabawnymi. A Marysia planuje być złym, groźnym i budzącym strach smokiem. Jednak Marysia ma na to bardzo mocne uzasadnienie... Odrobinę zabawne, a przy tym zaskakująco mądre. To wszystko powoduje, że książka "A ja nie chcę być księżniczką" okazuje się dziełem pokazującym, że uroda nie jest najważniejsza. Najważniejsze jest bowiem wnętrze... To świetna książeczka pokazująca małym dziewczynkom, że nie tylko wygląd się liczy... Można mieć odrobinkę brzydsze rysy od koleżanki, a jednak być o wiele lepszą księżniczką. Bo w końcu najbardziej liczy się to co człowiek ma w sobie...

"A ja nie chcę być księżniczką" to króciutka, pięknie wydana książeczka. Ilustracje od razu przyciągają wzrok. Treść także jest niczego sobie. Autor pięknie przedstawię historię przez siebie wymyśloną - z dawką humoru, lekkim językiem i z dużą dozą zrozumienia dla dzieci i ich czytelniczych potrzeb i upodobań. Grzegorz Kasdepke po prostu potrafi trafić w gust dzieci oraz ich rodziców. Tą książeczkę dodatkowo cenię za fakt, że na końcu znajduję się słowo od autora zawierające także swego rodzaju genezę powstania tej opowieści. To mi dużo wyjaśniło, a przy tym było świetnym podsumowaniem całej historyjki.

Reasumując Grzegorz Kasdepke po raz kolejny stworzył piękną książeczkę przy której spędziłam kilka miłych chwil. Jest to bez wątpienia utwór skierowany do najmłodszych, więc polecam Wam ją, jeśli tylko macie jakieś maluchy w domu. Jestem pewna, że wspólne jej czytanie sprawi Wam olbrzymią przyjemność. To w końcu piękna i mądra książeczka... Idealna dla każdej małej księżniczki... i dla każdego małej smoczycy! Serdecznie Wam ją polecam, szczególnie dla małych pociech. Ona pokaże im, że o tym kto jest księżniczką świadczy wnętrze, a nie uroda....Bo posiadanie urody lub jej brak może być bardzo mylące.

Moja ocena: brak. 

Za możliwość jeszcze dogłębniejszego poznania twórczości Grzegorza Kasdepke serdecznie dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia!

sobota, 16 maja 2015

(358) Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji.

Tytuł: Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji.
Autor: Anna Wojtacha
Wydawnictwo Znak
Stron 300

„Widzisz, Rosja to jest pewien stan umysłu (…)”
Anna Wojtacha, „Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji.”

Rosja i mentalność jej obywateli to obecnie można powiedzieć temat „na czasie”. Rynek wydawniczy już od pewnego czasu przeżywa wielkie „bum” w tym kierunku. Jedną z pierwszych książek przedstawiających spojrzenie obywateli rosyjskich na władzę Putina i życie w Rosji jakie było dane mi jak dotychczas poznać jest książka polskiej korespondentki wojennej, Anny Wojtachy pt.”Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji”. Zainteresowana tym innym światem jakim jest Rosja z chęcią sięgam po tego typu książki, jednak nie każdą czytało mi się tak przyjemnie jak tą. Anna Wojtacha pisze szczerze i bardzo często osobiście, pokazując także swoje życie. Przedstawia różnych bohaterów, opowiada różne historie. Ale osią historii każdej z nich jest Rosja – pewien stan umysłu.

Anna Wojtacha to kobieta odważna. Poszukuje ludzi w sytuacjach ekstremalnych, a w Rosji takich nie brakuje. Może to stąd bierze się jej sympatia do tego kraju? Do tego narodu? W swojej książce przedstawia kilka historii, historie kilku ludzi, którzy przed kadrem kamery z pewnością nie powiedzieli by tego co wyznali polskiej korespondentce. Snajper Specnazu, budowniczowie rurociągu Gazpromu, kombatant czeczeńskiej wojny, bezdomny z Ułan Ude i moskiewska prostytutka to tylko niektórzy bohaterowie historii opowiedzianych przez panią Annę. A jednak przede wszystkim jedna z tych historii dodaje tej książce rumieńców...

Czy książka – zbiór opowieści z Rosji może mieć w sobie trochę pikanterii? Oczywiście, że tak. Wspomniany już wcześniej snajper Specnazu to partner Anny Wojtachy. Poznajemy burzliwą historię ich związku, jednak jest to dopiero początek. Ta trudna historia miłosna pomimo tego nie dominuje w tej powieści. Pojawia się na wstępie, żeby pewne rzeczy potem wytłumaczyć. Jednak jest to po prostu jedna z kilku historii, które pani Wojtacha przedstawia. Co jednak nie zmienia faktu, że rumieńce momentami mogą się pojawić podczas czytania tej książki, ale to mnie wcale nie dziwi. Książka „Zabijemy albo pokochamy...” to bowiem bardzo szczery, osobisty obraz tego jak autorka widzi Rosję i jak widzą ją inni.

Anna Wojtacha nie boi się w swojej książce szczerości. A jak wiadomo szczerość nie zawsze bywa czymś miłym. Nie brak więc w tej książce tez Rosjan z którymi statystyczny Polak się nie zgodzi. Nie brak także przekleństw oraz dużej ilości wódki. Nie brak więc w niej także relacji ze spotkań (niemiłych) Anny Wojtachy ze służbami rosyjskimi. Pani Anna to kobieta z pazurem i czułam to podczas czytania przez całą książkę. Jednak pomimo swojego pazura jest także kobietą niesamowicie szczerą i wbrew pozorom wrażliwą – nie upiększa swoim myśli ani słów. Mówi i pisze to co myśli.

„Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji” to książka przez którą chce się jeszcze więcej Rosji. To po prostu inny świat choć taki bliski. Inna kultura i mentalność. Anna Wojtacha nie jest fanką Putina, ale jest za to świetną obserwatorką... w dodatku potrafi wyciągać z Rosjan ich odczucia i poglądy na temat życia w Rosji. Rosjanie są dla mnie narodem niezwykle interesującym, a w dodatku jakiego autora książki na temat Rosji bym nie czytała to mam wrażenie, że w słowach Rosjan zawsze pojawia się ta sama nuta. Odczucia mają oczywiście różne, ale łączy ich jedno. Wszyscy są bardzo mocno związani ze swoim narodem. Nieważne czy uważają, że dzieje się dobrze czy źle. Oni czują prawdziwą więź ze swoją ojczyzną.

Pani Wojtacha pisze jak już to podkreśliłam szczerze, a w dodatku językiem bardzo przystępnym dla czytelnika. Nie brak tu w końcu nawet romansu czy sensacji. To nie są suche opowieści. To są opowieści, które są przesycone emocjami – tak samo bohaterów jak i autorki tej książki. Niesamowicie żywe postacie spowodowały, że jeszcze długo po przeczytaniu tej książki o nich myślałam. Na szczęście pani Wojtacha nie pozostawia nas w niewiedzy jeśli chodzi o dalsze losy bohaterów. Oczywiście w stopniu w jakim jest to możliwe.

„Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji” to książka dzięki której jestem jeszcze bardziej zafascynowana Rosją. To książka świetnie napisana, a w dodatku niesamowicie wciągająca. Ot, taka na jeden wieczór, jeśli ma się czas. Książka, która mnie urzekła. Z tych wszystkich powodów chciałabym Wam ją serdecznie polecić. Nie tylko osobom zainteresowanym Rosją, ale także osobom, które mają ochotę poznać historie innych ludzi. To książka w której myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Co więcej mam nadzieję, że nie jest to ostatnia publikacja pani Anny Wojtachy...


Moja ocena: 8+/10 Rewelacyjna z plusem!

Za możliwością zapoznania się z książką „Zabijemy albo pokochamy...”serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak!

sobota, 9 maja 2015

(357) Sekretne życie pszczół

Tytuł: Sekretne życie pszczół
Autor: Sue Monk Kidd
Wydawnictwo Literackie
Stron 352

"Szczególną cechą świata jest to, że kręci się dalej bez względu na to, jakie spotykają nas nieszczęścia."
Sue Monk Kidd, "Sekretne życie pszczół"

Sue Monk Kidd to autorka, która oczarowała mnie swoją powieścią pt. "Czarne skrzydła", którą wspominam baaaardzo miło. "Sekretne życie pszczół" to jej literacki debiut, a jednak książka o wiele popularniejsza. Pomimo tego, że autorka tego bestselleru już w tym wypadku pisze świetnie to jednak uważam, że "Czarne skrzydła" to powieść lepsza od "Sekretnego życia pszczół". Napisana z większą dokładnością, mądrzejsza i ambitniejsza. A jednak pomimo tego "Sekretne życie pszczół" to książka, którą czytałam z niesamowitą przyjemnością. To literatura odrobinę niższych lotów niż "Czarne skrzydła", ale urzekająca i bardzo ważna... Pełna ciepła, sympatyczna, wzruszająca, wciągająca i po raz kolejny pokazująca problem niewolnica w XX wieku. Książka o czasach, kiedy niewolnicy na papierze otrzymali wolność, a w rzeczywistości... Opowieść pokazująca konflikty na tle rasowym i kobiecą przyjaźń ponad wszystko. Poznajcie więc sympatyczną Lily.

Czternastoletnia, biała Lily ma oschłego, agresywnego ojca. A wraz z tym olbrzymie wyrzuty sumienia. Dziesięć lat temu przez przypadek zastrzeliła swoją matkę... W związku z tym jedyne oparcie ma w Rossalen, czarnoskórej opiekunce. Pewnego dnia jednak pewne wydarzenia zmuszają je do tego, żeby uciekły... Spokój próbują odnaleźć wśród czarnoskórych kobiet noszących imiona miesięcy. Pod przykrywką kłamstwa Lily zaczyna poznawać coraz lepiej siebie, otaczający ją świat, ale także (a może przede wszystkim) świat pszczół. Poznaje prawa rządzące w tym niesamowitym "kraju", a tym samym dowiaduje się coraz więcej na temat ludzi. Dojrzewa do ważnych decyzji... Lily zdobywa wewnętrzną siłę oraz pewność siebie, ale do czego ją to doprowadzi?

Sue Monk Kidd swoim literackim debiutem spełniła moje oczekiwania. Wiedziałam, że ta powieść będzie troszkę słabsza od "Czarnych skrzydeł". A jednak pomimo tego... czytało mi się ją świetnie! Narratorką jest właśnie czternastoletnia Lily przez co książka ta staje się pozycją idealną także dla młodych osób. Autorka nie bombarduje nas zagadnieniami związanymi z niewolnictwem, konfliktami rasowymi... napomina o nich to fakt. To jest jakby tło tej powieści. Jednak pani Kidd tak zgrabnie wplata te wątki w ogólną fabułą, że nie było to dla mnie nawet w jednym procencie uciążliwe. Wręcz przeciwnie - to tylko dodawało tej powieści kolorytu. "Sekretne życie pszczół" to książka napisana w sposób bardzo przystępny i jasny. 

Bohaterki tej powieści to postacie pełne ciepła... August, May i wiele innych. Główna bohaterka to z kolei postać, która cały czas poszukuje siebie i swojej własnej tożsamości. Przez to niejeden raz miałam wrażenie, że ma mniej niż czternaście lat, a jednak pomimo tego czytanie tej książki było samą przyjemnością. Jest jedną z tych "młodocianych" postaci o których perypetiach zawsze, niezależnie od wieku czyta się z przyjemnością. Pani Kidd serwuje nam jednak także postacie agresywne, przez co bardzo wyraziste. Jedną z takich postaci jest oczywiście ojciec Lily, który muszę przyznać, że bardzo zapadł mi w pamięć. 

Język autorki jak już to zaznaczyłam wcześniej jest inny niż w wypadku powieści "Czarne skrzydła", a jednak ta powieść także ma swój urok. W końcu trudno, żeby czternastolatka posługiwała się wyszukanym językiem. Ten język jest poprawny i przyjemny tak samo jak tematyka... chociaż... autorka serwuje nam też momenty, kiedy nie obędzie się bez wzruszeń. Ta książka daje uśmiech, łzy i nadzieję. Tym samym leciutko pokazuje świat i jego problemy sprzed wielu lat, pomaga je zrozumieć. To cała gama barwnych - dobrych i złych postaci. Lekki język, wciągająca fabuła - tak prezentuje się Sue Monk Kidd w swoim literackim debiucie. Książce o byciu dobrym w świecie pełnym nienawiści, problemów i niepewności.

"Sekretne życie pszczół" to książka piękna, cudowna książka tak samo jak "Czarne skrzydła". Mają wspólne cechy, a jednak zachwycają z zupełnie innych powodów. Postać głównej bohaterki i ukazania magicznego i bardzo intrygującego życia pszczół czyni tę książką... inną. Jeszcze cudowniejsze jest to, że przed każdym rozdziałem znajduje się cytat na temat funkcjonowania pszczół. Uważny czytelnik bez problemu zauważy powiązaniem tej krótkiej notatki z treścią rozdziału. Sue Monk Kidd stworzyła powieść o miodzie i pszczołach, ale powieść, która nie zawsze jest słodka swoją fabułą jak miód... ziarnka gorczycy także się w fabule znajdą. To jednak nie zmienia faktu, że jest po prostu piękna i warta przeczytania!

Moja ocena: 8/10 Rewelacyjna!

Za możliwość zapoznania się z postacią Lily serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu!

niedziela, 3 maja 2015

(356) Upalne lato Gabrieli

Tytuł: Upalne lato Gabrieli
Cykl: Upalne lato (#3)
Autor: Katarzyna Zyskowska - Ignaciak
Wydawnictwo MG
Stron 272

"Tak długo na Ciebie czekaliśmy..."
Katarzyna Zyskowska - Ignaciak, "Upalne lato Gabrieli"

Katarzyna Zyskowska - Ignaciak to autorka, której twórczość pokochałam za sprawą "Wiecznej wiosny" . To właśnie ze względu na pamięć o tej powieści bez wahania sięgnęłam po "Upalne lato Gabrieli". Doskonale zdając sobie sprawę z tego, że jest to trzeci tom cyklu... a jednak (na szczęście) poszczególne części tego cyklu można czytać bez znajomości pozostałych. Ale ja zdradzę Wam już teraz, że zamierzam się zapoznać z pozostałymi książkami cyklu. Co więcej mam nadzieję, że kiedyś na mojej półce będą się prezentować wszystkie dzieła tej niezwykle utalentowanej polskiej pisarki. Ale przejdźmy do rzeczy... "Upalne lato Gabrieli" to książka, która tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że pani Katarzyna Zyskowska - Ignaciak pisze pięknie i dojrzale. Jej książki są poruszające, mądre, a przy tym wszystkim bardzo życiowe. Pani Katarzyna nie boi się trudnych tematów, nie boi się zaglądać w głąb ludzkich serc i spraw. Tym razem poruszyła problem przebaczania sobie i innym...

Rok 2015. Gaba jest mogłoby się wydawać spełnioną życiową pisarką. Przeprowadziła się na wieś, wychowała dobrego, mądrego człowieka. Brak jednak u jej boku mężczyzny, który całowałby ją rano na powitanie. Wdaje się w przelotne romanse, jednak żadnego z mężczyzn nie darzy głębszym uczuciem. Ceni sobie wolność i niezależność. Uważa, że samotność jest najlepszym co można otrzymać od życia. Wyjątkiem jest jej relacja z synem, a jednak poza nim Gabriela nie tęskni za nikim i za niczym. Jest szczęśliwa w swojej samotności. Jej nowo wydana książka "Profesor" wywołuje szum w środowisku literacki, ale nie tylko. Mówi bowiem o jej ojcu, znanym opozycjoniście.  Zapowiada się gorące lato... Dodatkowo jeden telefon burzy spokój panujący w jej życiu, a ona - kobieta, która nienawidzi wspominać, wracać do przeszłości musi wyłuskać ze swojej pamięci rzeczy o których wolała zapomnieć. Upalne lato spędzone przez Gabi przed laty we Francji okazało się brzemienne w skutkach... Teraz Gabi będzie musiała się z tym zmierzyć. Rozwiązać rodzinne tajemnice, zajrzeć w głąb siebie... i wybaczyć. Ale czy na to nie jest już za późno?

Gabriela to kobieta pewna siebie... do momentu aż nie powracają do niej wspomnienia. Ma 45 lat i jest dumną matką dorosłego już Jaśka. W dodatku jest kobietą, która niejedno przeżyła: jest po rozwodzie, po niejednym romansie, napisała niejedną książkę, przeżyła śmierć ojca. Jednak największym cieniem na jej życie (choć bardzo tego nie chce) rzuca się jej relacja z matką, a raczej jej brak. Obie są dorosłe, a jednak po wydarzeniach z Francji nie nawiązały ze sobą skutecznego kontaktu. Jednak jak Gaba się przekonuje jej relacje z matką mają jeszcze zalążek w relacji jej matki Kaliny z jej mamą Marianną. Największym problemem w relacjach matki z córką są niedomówienia, strach przed otwartym powiedzeniem co je boli i gryzie. Czy Gaba z Kaliną wreszcie dojrzeją do odbycia tej nieprzyjemnej, a w dodatku trudnej rozmowy? Czas pokaże... 

Katarzyna Zyskowska - Ignaciak po raz kolejny stworzyła książkę, która chwyciła mnie za serce. Nie jest to być może książka idealna na rozluźnienie, ale jest to bez wątpienia książka WARTOŚCIOWA, a przez to warta przeczytania. "Upalne lato Gabrieli" to książka/ podróż w głąb siebie. Główna bohaterka znalazła się w pewnym punkcie swojego życia, a teraz zmuszona okolicznościami spogląda wstecz. Analizuje i... rozprawia się sama ze sobą, udziela sobie samej wytchnienia, doznaje oczyszczenia. Ale zegar cały czas robi tik - tak, tik - tak, tik - tak. Czas ucieka...  Gaba musi się zatrzymać. Zatrzymać i podjąć decyzję. Wybaczyć. 

"Upalne lato Gabrieli" to piękna książka pokazująca jak ważna jest umiejętność wybaczania. Pani Katarzyna pokazuje, że tak długo aż nie rozprawimy się z przeszłością nie możemy spokojnie żyć w przyszłości. Książka o nieporozumieniach i ich skutkach. Powieść o trudnych relacjach matki z córką, o dorastaniu i o tym, że zbyt duża duma może zgubić niejedną osobę. Jednak to przede wszystkim piękna powieść do której jestem pewna, że będę powracać niejeden raz. W końcu ona aż sama się o to prosi! Wypracowany, przyjemny w odbiorze język i świetnie skonstruowana postać głównej bohaterki... rewelacja!

Książka polskiej pisarki, Katarzyny Zyskowskiej - Ignaciak to książka niezwykle mądra i chwytająca za serce. To naprawdę dobra dawka literatury, więc jestem pewna, że mogę Wam ją polecić z czystym sumieniem. Ciekawa fabuła, nutka tajemnicy, skomplikowane relacje międzyludzkie... w końcu kto tego nie lubi? Katarzyna Zyskowska - Ignaciak oczarowała mnie po raz kolejny i jestem pewna, że zrobi to jeszcze nieraz. Swoimi książkami nakłania do refleksji i lekkiej zadumy. I po co ja się tak rozpisuję? Tak naprawdę wystarczyłoby, żebym napisała tylko jedno zdanie, a mianowicie... "Książka pani Zyskowskiej - Ignaciak to książka GENIALNA od A do Z". 

Moja ocena: 10/10 Arcydzieło!

Za możliwość zapoznania się z kolejną książką pani Katarzyny Zyskowskiej - Ignaciak serdecznie dziękuję Wydawnictwu Mg!

piątek, 1 maja 2015

(355) STOSik 5/2015

Witam wszystkich! Tym razem nie będzie podsumowania miesiąca. Kwiecień pozostawię bez komentarza... Nie był najlepszym miesiącem. Myślę, że decydujący swój udział w tym miały egzaminy gimnazjalne do których przystąpiłam. W czasie gorączkowych powtórek nie było miejsca na czytanie... Ale tragicznie nie było. 5 książek? Nie jest tak źle, a jednak nie ma czym się chwalić. W związku z tym w pierwszy dzień majówki przychodzę do Was po prostu ze stosikiem.... a raczej stosikami :) Zapraszam do oglądania. 

Egzemplarze recenzenckie: 


Od góry: 
1. Tam, gdzie nie czuć już lęku Monika Held - od wydawnictwa Świat Książki [recenzja]
2. Billy. Kot, który ocalił moje dziecko. Louise Booth - od wydawnictwa Nasza Księgarnia [recenzja]
3.Odłamki Ismet Prcić - od wydawnictwa SQN [recenzja]
4. Na skraju piekła Agnieszka Lewandowska - Kąkol - od wydawnictwa Fronda
5. Dziewczyny z powstania Szymon Nowak - j.w.

Empik'owe zakupy: 


Od góry:
6. W słusznej sprawie John Katzenbach - złotóweczka... aż trudno było się oprzeć.
7 - 11. Tom kultury: rok 2000 i później, lata 90; lata 80; lata 70; lata 50 - kupiłam jedną część i... przepadłam. Potem zaczęły się gorączkowe poszukiwania pozostałych tomów. A udało mi się je kupić po 2,49 w Empików. [Szczęśliwa].

Pozostałe zakupy:


11. Sto lat samotności Gabriel Garcia Marquez 
12. Miasto i psy Mario Vargas Llosa 
13. Dżuma Albert Camus
14. Śniadanie u Tiffany'ego Truman Capote
15. Pożegnanie z Afryką Karen Blixen
16. Blaszany bębenek Gunter Grass
17. Na zachodzie bez zmian Erich Maria Remarque
18. Lolita Vladimir Nabokov
19. Imię Róży Umberto Eco

Egzemplarze recenzenckie:


20. Clariel Garth Nix - od wydawnictwa Literackiego [recenzja]
21. Kradzione róże Anna Łacina - od wydawnictwa Nasza Księgarnia [recenzja]
22. Przyjaciółki ze Staromiejskiej Anna Mulczyńska - j.w. [recenzja]
23. Sekretne życie pszczół Sue Monk Kidd - od wydawnictwa Literackiego
24. Pamiętnik Wacławy Eliza Orzeszkowa - od wydawnictwa MG

Nabytki własne pt. "Albo ktoś to weźmie albo wylądują w śmietniku". 


Tu już bez opisywania, bo tego za dużo. 
Ale najpiękniejsze nabytki z tej części stosu to "Wiersze wybrane Leopolda Staffa", "Hotel du Nord", "Słoneczna loteria", "Cukrowy Kreml" i oczywiście "Vademecum: Historia". 

Czytaliście coś z przedstawionych przeze mnie książek? Jakie wrażenia? 
Pozdrawiam :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...