czwartek, 29 września 2016

(541) Naśladowca

Tytuł: Naśladowca
Autor: Erica Spindler
Wydawnictwo Harper Collins
Stron 480

"Kryminały to damski gatunek, w którym kobiety, znużone dawaniem życia, bawią się w wirtualne zadawanie śmierci. Kryminał, czyli zemsta matek…" 

Eric Emmanuel Schmitt (z książki "Małe zbrodnie małżeńskie")

Erica Spindler to poczytna autorka thrillerów i kryminałów. W Polsce zostało wydanych ponad 20 powieści jej autorstwa, a jednak "Naśladowca" jest pierwszą książką Spindler, którą miałam okazję przeczytać. To zgrabnie napisany, szybki i ciekawy kryminał, który wciąga i porywa do świata zbrodni i poszukiwania sprawcy. Nie jest przewidywalny, choć z drugiej strony... autorka nie naprowadza w żaden konkretny sposób czytelnika ani nie daje mu możliwości całkowitego rozwiązania sprawy. Wada czy zaleta? Spindler stworzyła porywający i zostawiający w napięciu kryminał, który przyprawia czytelnika o wypieki. W dodatku nie zaniedbała wątków obyczajowych. 

Pięć lat temu, w miasteczku Illinois zostały zamordowane trzy dziewczynki. Jedynym co je łączyło to miejsce śmierci (własne sypialnia), wiek i sposób śmierci. Morderca nie został schwytany. Sprawa stała się natomiast obsesją detektyw Kitt Lundgren... Dochodzenie w sprawie Mordercy Śpiących Aniołków utknęło w miejscu i miała niewyobrażalny wpływ na karierę Lundgren... a raczej jej zawieszenie. Duże znaczenie ma także kryzys, który Lundgren wtedy przechodziła - śmierć córki, alkohol i idące za tym problemy małżeńskie doprowadziły do jej załamania.

Pięć lat później morderca wraca i kontynuuje swoje mordercze działania. Tym razem jednak jego postępowanie czymś się różni... drobnym elementem, a jednak dającym nadzieję na rozwiązanie sprawy. Śledztwo ma poprowadzić młoda i diabelnie ambitna, detektyw Riggio. Morderca jednak postanawia trochę namieszać w policyjnym dochodzeniu... i nawiązuje kontakt z detektyw Lundgren, wymagając, aby to ona była odpowiedzialna za śledztwo. Tym samym Kitt Lundgren wraca do gry. Gry z niebezpiecznym mordercą, który obserwuje każdy jej ruch... i jak się wydaje - wie o niej wszystko. W pewnym momencie podejrzanym staje się każdy. 

Książka Erici Spindler jest mocna nie tylko pod względem intrygi kryminalnej, ale także pod względem tła obyczajowego. Relacje detektyw Riggio z jej rodziną oraz także, o wiele ważniejsze relacje Kitt Lundgren z otoczeniem po tym jak wyszła z psychicznego dołka... i alkoholizmu. Praca dodaje jej skrzydeł, a jednak morderca bezlitośnie wykorzystuje wszystkie jej słabości, całą wiedzę, którą posiada na jej temat. Niejednokrotnie uderza w jej najczulsze punkty... wykorzystuje jej traumę związaną ze śmiercią jej córki oraz odejściem męża. Spindler przedstawia problemy życiowe Lundgren z dużą dawką przenikliwością, jej próbę pogodzenia ze światem i rzeczywistością w której przyszło jej żyć. To nadaje tej powieści ogromnej dawki realności. 

"Naśladowca" to powieść z silnie zarysowanymi portretami psychologicznymi bohaterów. To ogromny plus. Wątki kryminalne przeplatają się z obyczajowymi... w dobrej i odpowiedniej dla całości dawce. Język nie zachwyca, a więc "Naśladowcę" należy traktować przede wszystkim jako ciekawe i wciągające czytadło. Napisane na dobrym, acz kolwiek nie zaskakującym poziomie. Nie oczekiwałam jednak od tej powieści wybitnych doznań literackich, a dobrej rozrywki. Erica Spindler wie jak stopniować nazwę i tym samym jej powieść okazuje się być świetnym, wciągającym kryminałem. Mam pewne zastrzeżenie odnośnie ostatecznego rozwiązania zagadki, które nie ma zbyt mocnego ugruntowania w całości powieści, ale mogę śmiało powiedzieć, że mnie usatysfakcjonowało i zaskoczyło. 

Erica Spindler to autorka, której autorstwa przeczytam jeszcze z pewnością nie jedną powieść. To idealna propozycja na oderwanie od świata. Oderwanie od świata, a nie rozluźnienie... bowiem napięcie przy jej czytaniu gwarantowane. To powieść, która bez wątpienia porywa. Dobrze napisana, z ciekawymi zwrotami akcji, dobrze stopniowaną akcją. Niepłytka i niebanalna. W całość została wpleciona dosyć spora dawka wątków obyczajowych, które jednak ku mojej dużej uldze nie zostały potraktowane po macoszemu. "Naśladowca" jest powieścią, która mogłaby zostać bardziej dopracowana, której poziom językowy mógłby zostać podniesiony... ale w gruncie rzeczy to rewelacyjny thriller, który dostarcza dreszczyku emocji. 

Moja ocena: 8/10 Rewelacyjny!

środa, 28 września 2016

(540) Jestem tu i teraz

Tytuł: Jestem tu i teraz. Projekt Mindfulness
Autor: Alexandra Frey, Autumn Totton
Wydawnictwo Muza
Stron 191

"Naukowcy z uniwersytetu Virginii odkryli, że niektórzy woleliby wymierzać sobie bolesne cięgi, niż siedzieć spokojnie ze swoimi myślami przez 15 minut." 

Alexandra Frey & Autumn Totton, "Jestem tu i teraz..." 

Od pewnego czasu rynek wydawniczy solidniej niż zazwyczaj atakują książki o rozwoju osobistym. Jedne są lepsze, drugie gorsze. Na szczęście "Jestem tu i teraz" należy zdecydowanie do tej pierwszej grupy. To pozycja z różnego rodzaju zadaniami i ćwiczeniami, które są ciekawe, inspirujące i pozwalają się wyciszyć czy też rozluźnić, a ich rozwiązywanie to po prostu przyjemność. Nie brakuje w tej pozycji kreatywności, a jej autorom (na szczęście!) udało się wystrzec przy tworzeniu zadań tak często spotykanej w tego typu pozycjach banalności. 

Mindfulness to projekt mający na celu nauczenie ludzi otwartości na ich emocje i odczucia ich organizmu. Otwarcie na ich odbieranie... bez ich analizowania, szukania przyczyn, kontekstów. Projekt Mindfulness ma nauczyć żyć chwilą i W TEJ CHWILI. Bez wybiegania w przyszłość i cofania się w przeszłość. Bez oceniania. Ma pomóc zaakceptować chwilę, która trwa, bez szukania alternatywnych scenariuszy czy też próby odmiany tej chwili. Pełna akceptacja, harmonia i spokój, które mają prowadzić do szczęścia i wewnętrznej satysfakcji oraz poczucia lekkości. 

"Jestem tu i teraz" to zbiór ponad 80 zadań... w których odbiorca ma rysować, pisać, wycinać, przyklejać... i może tak naprawdę robić wszystko co mu się podoba. Autorzy już na początku swojej publikacji zaznaczają, że nie trzeba rozwiązywać wszystkich zadań, robić ich po kolei, stosować się ściśle do poleceń. Można pomijać zadanie, rozwiązywać je tysiące razy, a to wszystko do wyboru, do koloru. W publikacji można znaleźć zadania na koncentrację, wyciszenie (takie jak np. "Wdychaj fale"), ale nie tylko. To także możliwość wycinania takich zakładek jak "Jestem tu i teraz", która ma przypominać odbiorcom o głównej myśli towarzyszącej tej książce. 

Osobiście nie jestem fanką tego typu publikacji, a jednak sięgam po nie od czasu do czasu. Nie potrafię rysować, nie lubię swojego charakteru pisma i to wszystko powoduje, że trudno mi znaleźć tego typu książkę, z którą miałabym ochotę "pracować". "Jestem tu i teraz" to jednak niebanalne zadania, które "przyćmiewają" mój brak artystycznych zdolności. I choć nie jestem do końca przekonana do założenia niemyślenia o przeszłości i przyszłości (bo przecież chwila, kiedy to piszę już jest przeszłością, która jednak w pewien sposób - tak samo jak moje marzenia o przyszłości mnie definiuje), czyli nie jestem w 100% przekonana do taktyki mindfulness to jednak ta pozycja wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, a rozwiązywanie tych zadań było przyjemnością. W dodatku mentalnie wzbogacającą. 

Moja ocena: 8/10 Rewelacyjna!

poniedziałek, 26 września 2016

(539) Stasi i dziecko

Tytuł: Stasi i dziecko
Autor: David Young
Wydawnictwo Marginesy
Stron 368

"NRD mocno kojarzyła się z budzącym strach Ministerstwem Bezpieczeństwa Państwowego, powszechnie znanym jako Stasi. Chociaż wszyscy wiedzieli o istnieniu Stasi - i o siatce jej zakamuflowanych agentów - pokrętne metody działania tej służby oraz ogromna liczba osób, które dla niej pracowały zostały ujawnione dopiero po 1989 roku." 

David Young, "Stasi i dziecko"

Lubię od czasu do czasu sięgać po dobre thrillery czy też kryminały. Najchętniej po te, których akcja rozgrywa się w czasach współczesnych. Mimo to skusiłam się na sięgnięcie po powieść "Stasi i dziecko", której akcja rozgrywa się w 1975 roku we Wschodnim Berlinie.... Podział Berlina, mur berliński i wszechobecny strach spowodowany poczuciem, że każdy może być donosicielem, a każdy krok obywateli jest skrzętnie obserwowany i notowany. Niewłaściwy żart, zaufanie nie tej osobie, która na to zasługuje, najmniejszy błąd czy też myślenie inaczej niż władza może doprowadzić do groźnych konsekwencji  - w tym nawet śmierci. W tym świecie organem wyjątkowo budzącym strach była Stasi - Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego. 

Przy murze berlińskim zostaje znalezione ciało młodej dziewczyny. Na miejscu zjawia się porucznik Karin Muller oraz jej zastępca Werner Tilsner. Ku ich zaskoczeniu na miejsce przyjeżdża także oficer Stasi, który informuje ich, że dziewczyna została zastrzelona podczas ucieczki na Zachód. Wszystkie ślady wskazują jednak na to, że co prawda dziewczyna uciekała... ale na Wschód. Pytania zaczynają się piętrzyć, a tożsamość dziewczyny pozostaje cały czas nieznana. Porucznik Karin Muller dodatkowo zmaga się z kryzysem w małżeństwie i niechlubną przeszłością. Miejsce zbrodni przypomina upozorowaną scenę, a Stasi stara się zniechęcić Muller do zadawania pytań... cała sprawa zaczyna coraz krążyć coraz bliżej porucznik Muller oraz jej męża. 

Są książki, które urzekają i zachwycają w pewien sposób czytelnika już od pierwszej strony. Powieść Davida Younga do takich należy, ponieważ czytelnik na początku napotyka w niej... wprowadzenie w miejsce i czas akcji. I choć większość będzie orientowała się czym jest Stasi to jednak dla części czytelników będzie dużym plusem przedstawienie jeszcze raz tego narzędzia państwowego, metod ich działania, czy też rodzaj relacji i zażyłości jakie łączyły go z Milicją Ludową (Volkspolizei) oraz ich oddziałem kryminalnym (Kryminalpolizei). A ta wiedza wydaje się być niezbędna do zrozumienia wszystkich wydarzeń i towarzyszącym im niuansów.

W książce, której akcja rozgrywa się w tak ważnym dla Niemiec okresie historycznym wydaje się być niezbędne dobre oddanie tła obyczajowego i historycznego. I na tym polu Dawid Young spisał się jako pisarz świetnie. Całej historii towarzyszy atmosfera strachu, niepewności, ciągłej inwigilacji... i mroku. Lęku. To także dobrze odwzorowane zachowanie ludzi z różnych stron barykady - ich strach, marzenia o Zachodzie, ale także służalczość tych najlepiej ustawionych, tych wierzących we wschodnie Niemcy. Te dwa zupełnie różne punkty widzenia reprezentuje Karin i jej mąż. Ona oddana państwu, wierząca we wszystkie zachowania organów państwowych i traktująca je jako te jedyne, właściwe. On posiadający trochę własnego rozumu... analizujący i nieprzystający na wszystkie krzywdy, które NRD wyrządza ludziom bez mrugnięcia okiem. Ta służalczość Kate, brak kreatywnego myślenia będzie czytelnika do pewnego momentu bardzo irytowała, jednak kiedy Kate się zmieni... irytacja zniknie. I może czytelnik nigdy nie zapała do niej wielką sympatią, ale chociaż zaakceptuje jej wybory, działanie. 

W thrillerze / kryminale jednak tym co najważniejsze jest akcja i oczywiście fabuła. "Stasi i dziecko" spełnia wymogi także pod tym względem. Wartka akcja, ciekawe zwroty akcji i dobrze rozpoczynająca się fabuła. Mimo, że wykonanie nie zawsze porywa... to jednak zawsze intryguje. Dawid Young ciekawie operuje wydarzeniami, myli tropy i samego czytelnika i kiedy czytelnik, już, już wie... (a przynajmniej myśli, że wie) Young go zaskakuje. Myśli czytelnika jednak mimo wszystko (przynajmniej tak mi się wydaje) krążą wokół prawidłowego rozwiązania sprawy, bo też "Stasi i dziecko" nie jest aż tak zaskakującą książką, żeby było inaczej. 

"Stasi i dziecko" to bardzo dobry i ciekawy thriller, osadzony w intrygujących czasach. Autorowi udało się wykorzystać potencjał drzemiący w umiejscowieniu akcji w NRD lat 70. XX wieku. To właśnie przez ten czas akcji otrzymujemy delikatny powiew kryminału typu noir i retro. Trzeba pamiętać, że przez to, że akcja dzieje się ponad czterdzieści lat temu możliwości dochodzeniowe śledczych są dosyć ograniczone... co też powoduje, że bardzo często dochodzenia ograniczają się na pytaniu: kto kłamie? David Young napisał bardzo dobrą książkę, której czytanie jest przyjemnością. Należą mu się brawa za dobre oddanie emocji towarzyszącym ludziom w tamtym czasie. Ciekawe portrety psychologiczne, szybka akcja... i bardzo dobrze zrealizowane wątki poboczne - "Stasi i dziecko" to bardzo dobra książka. 

Moja ocena: 7+/10 Bardzo dobra z plusem!

niedziela, 25 września 2016

(538) Stosik i czytelnicze plany

Przeziębienie nie daje mi żyć... a dzisiaj na blogu miała pojawić się recenzja książki "Stasi i dziecko". Jak widać - nic z tego nie wyszło ;) Wpadłam więc na "genialny" pomysł wybrania dziesięciu książek, które nie są egzemplarzami recenzenckimi ani moimi przyszłymi lekturami... a które bardzo chcę przeczytać. Niestety to nie do końca mi się udało...


1. Wyznania gejszy
2. Historyk
3. Nostalgia anioła
4. Arytmie
5. Trzej muszkieterowie
6. Obietnica gwiezdnego pyłu
7. Witajcie w ciężkich czasach
8. Beatrycze i Wergili
9. Bestie
10. Tak wyszło
11. Bez mojej zgody
12. Poszerzenie pola walki
13. Franny i Zoe
14. Ręka, której nie kąsasz
15. Pachnidło
16. Pociąg do Stambułu
17. Zaklęci w czasie
18. I była miłość w getcie
19. Leon i Luiza
20. Inne głosy, inne ściany
21. Zbyt wiele szczęścia
22. Miłość
23. W pułapce pamięci
24. Głód i jedwab
25. Śnieg
26. Świat Zofii
27. Przeciwnik
28. Każdy został człowiekiem
29. Jurassic Park
30. Małe zbrodnie małżeńskie
31. Chwasty
32. Pokuta
33. Woda dla słoni
34. Opactwo świętego grzechu
35. Szczęściarz
36. Kroniki portowe
37. Profesor Wilczur
38. Trafny wybór
39. Grek Zorba
40. Dama w lustrze
41. Ojciec chrzestny
42, Doktorzy
43. Gdybyś mnie teraz zobaczył
44. Królowa południa
45. Zielona mila
46. Miłość w czasach zarazy
47. Morderstwo w Orient Expressie
48. Wielki Gatsby
49. Godziny
50. Milczenie owiec
51. W następnym życiu
52. Papillon
53. Zimna góra
54. Niewdzięczna pamięć

CZYTALIŚCIE KTÓRĄŚ Z TYCH POZYCJI? Jeśli tak: JAKIE BYŁY WASZE WRAŻENIA? :) 

sobota, 24 września 2016

(537) Nie jesteś sobą

Tytuł: Nie jesteś sobą
Autor: Michelle Wildgen
Wydawnictwo Marginesy
Stron 352

"Może właśnie dlatego ludzie nawiązywali romanse? Żeby jeszcze raz poczuć ten dreszcz emocji związany z robieniem czegoś po raz pierwszy, tyle że już z pewną dozą doświadczenia w temacie." 

Michelle Wildgen, "Nie jesteś sobą"

W 2014 roku na ekrany kin wkroczyła produkcja "Nie jesteś sobą" z Hilary Swank w roli głównej. Piękny i wzruszający film o miłości, przyjaźni i chorobie. Film o trudnych decyzjach i niepokojach. Ludzkim życiu usłanym nie tylko różami. Produkcja z Hilary Swank była jednak jedynie filmową adaptacją książki o tym samym tytule. Michelle Wildgen stworzyła nie tylko piękną powieść o sile przyjaźni, ale także pozycję uwrażliwiającą i pozwalającą spojrzeć na aspekt choroby pod innym kątem. Kiedy człowieka dopada nieuleczalna choroba ludzie wbrew sobie zaczynają się nad nim litować, zamartwiać się, być na każde jego zawołanie... w pewnym momencie staje się to jednak na tyle zawstydzające, że łatwiejsze staje się pomijanie chorej osoby. Jednak czy choroba oznacza przekreślenie całego wcześniejszego życia? "Znak stop" w rozwoju? Może to po prostu kolejny - trudniejszy etap życia. Jak pokazuje Michellle Wildgen chory pragnie czasami czuć się po prostu zwyczajnie. Być traktowanym tak jak przed "wyrokiem". Cieszyć się chwilami, które pozostały...

Bec - główna bohaterka, a zarazem narratorka tej powieści to zwariowana studentka, która przenosi się z jednej pracy do drugiej, opuszcza wykłady, ma romans z żonatym wykładowcą i w ogóle ciągle pakuje się w jakieś zawiłe sytuacje. Jej kolejnym przystankiem ma być opieka i odpłatna pomoc kobiecie chorej na stwardnienie zanikowe boczne. Kate była biznesmenką otoczoną gronem przyjaciół, kobietą sukcesu, świetną gospodynią u boku przystojnego męża... to wszystko jednak uległo zmianie, gdy dowiedziała się, że choruje na stwardnienie zanikowe boczne.
Bec jest na tyle nieokrzesana, że Kate nie odczuwa jej obecności jako obecności "opiekunki", która ma pomagać jej przy najbardziej prozaicznych czynnościach. Z czasem jednak między tymi dwiema zupełnie różnimy kobietami zaczyna się nawiązywać nić porozumienia wykraczająca poza relację pracodawca - pracownik. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy okazuje się, że mąż Kate Evan wyprowadza się z domu do kochanki. Choroba kobiety, którą przecież kiedyś tak kochał go przytłoczyła... Kate zostaje sama - nie znajduje zrozumienia u rodziny, przyjaciół, a jej choroba postępuje... Jedyną osobą na której może polegać jest Bec. Bec, która musi nauczyć się nie tylko czym jest prawdziwa przyjaźń, ale także pokonywać własne słabości i ograniczenia. Otworzyć się na drugiego człowieka i odnaleźć samą siebie... odpowiedzieć sobie na pytanie jak bardzo można zaangażować się emocjonalnie w historię drugiego człowieka. Czy istnieją granice przyjaźni?

Stwardnienie zanikowe boczne (ALS) to postępująca choroba neurologiczna polegająca na stopniowym zanikaniu mięśni. Wszystkich mięśni, a więc także mięśni przełyku... języka przez co chory ma problem z jedzeniem. Nie chodzi tu tylko o niezdolność ruchową polegającą na bezwładzie obejmującym nogi i ręce, a o powolne wyłączanie wszystkich elementów organizmy. Pojawiają się problemy z utrzymaniem najprostszych funkcji życiowych takich jak chociażby oddychanie co prowadzi w rezultacie do śmierci... Przyczyna zachorowań na ALS do dnia dzisiejszego pozostaje nieznana. Średni czas życia od wystąpienia pierwszych objawów wynosi 3 lata. Bec poznaje Kate, gdy ta znajduje się już na półmetku... porusza się na wózku i ma bardzo ograniczoną zdolność ruchową. Ma także problemy z mówieniem, jedzeniem... Tak więc pomoc Bec jest wymagana przy wszystkim.

"Nie jesteś sobą" to powieść nie tyle silna poprzez portrety psychologiczne bohaterów, co przez ich wzajemne relacje. Najważniejsza jest relacja Bec z Kate... trudna, ponieważ pochodzą z dwóch zupełnie różnych światów. Mają inny system wartości, inne doświadczenia, inną mentalność... nawet inną wiedzę. Kate staje się dla Bec w pewnym momencie mentorką, odkrywa przed nią kulinarny świat i tym samym uczy życie poprzez pasję. W pewnym momencie stają się przyjaciółkami, jednak te różnice występujące między nimi jeszcze trudno nie zostają wraz z barierą wstydu przełamane. Kate mimo, że nie panuje nad swoim ciałem cały czas odczuwa wstyd... np. podczas mycia. Wbrew pozorom to właśnie te sceny w których obie bohaterki muszą przełamać swoje własne bariery należą do tych najbardziej wzruszających i poruszających. Równie ważna jest relacja Kate z mężem... relacja bardzo trudna, bo oboje pamiętali szczęśliwe chwile. Jest taka scena w której Evan mówi, że jemu też coś się należy od życia... scena tym bardziej przykra, że czas jego życia przy tych trzech latach, które od wystąpienia choroby ma Kate wydaje się być wiecznością... Niestety przyjaciółki Kate także niejednokrotnie zawodzą - usprawiedliwiają Evana, siebie... rodziców Kate, jej rodzinę, jednak co znamienne potrafią i pragną zrozumieć wszystkich... oprócz Kate. Na jej pragnienia i emocje pozostają głuche. Zajęcie Bec - jej oddanie dla Kate także spotyka się w pewnym momencie z niezadowoleniem ze strony bliskich Bec, którzy uważają, że dziewczyna marnuje sobie życie... czytelnik jednak w pewnym momencie zaczyna myśleć, że ona dopiero je tworzy. Do niego dojrzewa. Dużo jest w relacjach ukazanych przez Wildgen nieporadności. Nieporadności, która rani.

Fabuła powieści Michelle Wildgen nie koncentruje się jedynie na chorobie, choć akcja w bez wątpienia dużej mierze wokół niej cały czas w pewien sposób oscyluje. Nie mniej "Nie jesteś sobą" to przede wszystkim  ciepła i wzruszająca opowieść o przyjaźni oraz jej granicach, jeśli takowe istnieją. To powieść o dorastaniu... do życia, o zaufaniu, wyborach i odpowiedzialności. To książka o radzeniu sobie ze swoimi ograniczeniami, o czerpaniu z życia tyle ile się tylko da... tyle na ile tylko wystarczy sił. Michelle Wildgen posługuje się bardzo zgrabnym, miłym w odbiorze językiem. Mimo, że "Nie jesteś sobą" wydaje się być książką przyjemną to jednak z pewnością niebanalną. To cała paleta emocji - od złości do wzruszeń. To historia drogi, którą musi przebyć Bec, aby zacząć naprawdę żyć...

"Nie jesteś sobą" to powieść, która ma szansę oczarować wiele czytelniczek. Historia Bec i Kate jest z jednej strony smutna, a z drugiej tchnie w czytelnika optymizm. To zupełnie sprzeczne emocje, a jednak w książce Wildgen obie znalazły dla siebie odpowiednie miejsce. Utwór Michelle Wildgen jest czarujący, wzruszający, przemyślany i wciągający. Autorce udało wystrzec się płytkości, banalności i ckliwości, które wkradają się niekiedy do literatury obok tematu chorób...  "Nie jesteś sobą" to dobry kawał przejmującej literatury kobiecej, która przypomina czytelniczkom jak wiele szans otrzymują od losu... przebiegłego, chytrego, a jednak niekiedy sprzyjającego oraz jak wiele mogą stracić. Niespodziewanie i nagle. Powieść, której czytanie jest po prostu czystą przyjemnością.

Moja ocena: 8+/10 Rewelacyjna z plusem!

czwartek, 22 września 2016

(536) Wzburzenie

Tytuł: Wzburzenie
Autor: Philip Roth
Wydawnictwo Literackie
Stron 230

"[...] rzecz to straszna i niepojęta, ale nasze najbanalniejsze, przypadkowe, komiczne nieraz wybory pociągają za sobą nieproporcjonalnie poważne skutki."

Philip Roth, "Wzburzenie"

Philip Roth - autor "Amerykańskiej sielanki", "Spisku przeciw Ameryce" czy też książki "Konające zwierzę" to autor, który kusi coraz większą ilość czytelników. Jest odważny i bezkompromisowy. Mnie oczarował po raz pierwszy właśnie przy okazji powieści "Konające zwierzę". "Wzburzenie" to moje kolejne spotkanie z jego twórczością. Nie muszę chyba dodawać, że kolejne udane spotkanie. Bo choć "Wzburzenie" porusza inne problemy, emocje, operuje innymi sytuacjami czy też portretami psychologicznymi bohaterów to jednak cały czas nie traci specyficznego klimatu powieści Rotha. Autor, z jednej strony oszczędny w słowach, surowy... z drugiej strony to właśnie nimi najbardziej poraża. To one uderzają w psychikę czytelnika. Obok tego ze "Wzburzenia" płynie wyraźny sygnał dla czytelnika, że przed przeznaczeniem nie da się uciec, a człowiek jest zwykłą (i bardzo banalną) igraszką losu.

Rok 1951, trwa wojna koreańska. Marcus jest młodym, zdolnym chłopakiem, który nigdy nie sprawiał swoim rodzicom żadnych problemów. Jako syn koszernego rzeźnika z Nevark w stanie New Jersey uczył się podstaw zawodu... zarzynania zwierząt, zasad towarzyszącym ubojowi na mięso koszerne, kontaktu z klientami. Mimo, że nie było to jego wymarzone zajęcie to jednak z pokorą pomagał ojcu i nie czuł się w żaden sposób wykorzystywany ani oburzony faktem, że jego pomoc jest potrzebna. Pewnego dnia coś się zmieniło... jego ojciec zaczął się panicznie bać, że coś się mu stanie... zaczął kontrolować każdy, nawet najmniejszy krok Marcusa. To doprowadziło do sporów, zniecierpliwienia i poczucia uwięzienia. Marcus, aby uwolnić się spod destrukcyjnego wpływu paranoi swojego ojca postanowił zacząć naukę w Winesburg College... tam poznaje dopiero prawdziwy świat i jego ograniczenia. 

Winesburg College okazuje się być miejscem zacofanym i bardzo radykalnym. Temu wszystkiemu towarzyszą niestety zacofani wykładowcy i dziekan... dziekan, który nie potrafi wyjść poza opłotki własnego umysłu. Nie zgadza się i nie akceptuje niczego co nie byłoby w 100% zgodne z jego poglądami. Marcus jest na etapie dojrzewania, inicjacji seksualnych i dopiero poznaje życie poza murami domu rodzinnego. Uczy się odważnie artykułować swoje opinie. Jednak taka odwaga w Winesburg College nie jest mile widziana, a wręcz potępiana. Panujący tam rygor, niemożność praktykowania lub niepraktykowania religii... obowiązkowe msze katolickie, atmosfera niesprzyjająca nauce, naciski ze strony bractw - to wszystko powoduje, że w Marcusie wzrasta wzburzenie. Wzburzenie z powodu niezrozumienia... bo przecież on chciał jedynie się uczyć.

Główny bohater wkracza w etap pierwszych miłości i seksualnych fascynacji. Jego pierwsze kontakty / relacje z dziewczyną powodują, że staje się starszy... dojrzewa. Pokonuje kolejne bariery w drodze ku dorosłości, a jednak napięta sytuacja z ojcem, z którym wcześniej miał świetny kontakt budzi w nim tak ważne w tej powieści: wzburzenie.  I ojciec, i syn nie potrafią się nawzajem porozumieć... temu wszystkiemu przygląda się matka, która w pewnym momencie staje się pionkiem w rozgrywce między moralnością, a moralną degradacją. Marcus staje się w pewnym momencie bohaterem, który nie potrafi odpuścić... nie uznaje kompromisów. Dochodzi do ciągłych sporów między nim a innymi ludźmi. I choć sam bohater nie zdaje sobie z tego sprawy - staje się podobny do swojego ojca. 

Philip Roth przedstawia obraz amerykańskiego społeczeństwa połowy XX wieku... społeczeństwa niespokojnego, ponieważ rozdartego między rygorem a chęcią przemian. Ukazuje sztywny podział ról społecznych. Swego rodzaju zniewolenie kobiety... oraz nie tylko. Lata wojny koreańskiej to czas niepokoju o swoich bliskich, ale także bodziec do zmian - wyrwania się ze sztywnych ram społecznych, ale kiedy młodsze pokolenia się buntowały, próbowały żyć inaczej - te starsze pozostawały w tyle, w swych ograniczeniach, rygorach... a młodzież swoim odważnym myśleniem i próbą przemeblowania społecznego ładu budziła w nich niepokój, bardzo często nawet niechęć. "Wzburzenie" w sposób bardzo dosadny pokazuje ten rozłam który nastąpił między pokoleniem "starym" i "nowym" - spowodowane tym natężenie niepokoju prowadzącego nawet do paranoi. Bo czyżby młodzi ludzie byli nieobliczalni? To był dopiero przedsionek do reform obyczajności... przedsionek bardzo ważny, bo to wtedy po raz pierwszy tak wyraźnie dał się słyszeć głos młodych ludzi, którzy chcieli po prostu żyć. Autorowi "Wzburzenia" udało się oddać towarzyszące temu emocje. 

"Wzburzenie" to książka silnie ideowa, a przy tym podkreślająca jak nieprzewidywalny jest los. Philip Roth opowiada o drobiazgach, które choć banalne... mogą zaważyć na całej egzystencji. To krótka, aczkolwiek bardzo treściwa i skondensowana powieść w której amerykański autor po raz kolejny pokazuje jak dobry warsztat pisarski udało mu się wytworzyć. Dzieło Rotha zachwyca wysokiej jakości językiem, portretami psychologicznymi bohaterów i fabułą, która z pozoru dosyć zwykła tak naprawdę opisuje ważne dla historii i obyczajów Ameryki zjawiska. Autor ukazuje próbę wyplątania się z ograniczeń środowiska, i niezgodę na występujące zacofanie. Tworzy bohatera, który nie boi się postępować inaczej niż wszyscy i walczyć o swoje prawa... I tym oto sposobem "Wzburzenie" to powieść wciągająca i mocna także pod względem narracji, Zaskakująca, zgrabna i hipnotyzująca. Po trochu ironiczna, po trochu smutna...

Moja ocena: 9/10 Wybitna!

środa, 21 września 2016

(535) Osaczenie

Tytuł: Osaczenie
Autor: Carl Frode Tiller
Wydawnictwo Literackie
Stron 367

"To dzięki takim momentom człowiek rośnie, Dawidzie, uśmiech i kilka miłych słów od kogoś, kogo się kocha, często wystarczą, by człowiek dawał radę tam, gdzie myślał, że nie będzie w stanie sobie poradzić." 

Carl Frode Tiller, "Osaczenie"


Literatura norweska staje się ostatnio coraz popularniejsza także na polskim rynku wydawniczym. Jej klimat, atmosfera... poruszane w niej tematy - dojrzewanie, życiowe inicjacje. Nuta niepokoju, wyraziste sylwetki bohaterów. To wszystko powoduje, że współczesna literatura norweska także ta wykraczająca poza ramy kryminałów i thrillerów staje się bardzo pożądana. Niedawno do grona wybitnych norweskich pisarzy wydawanych w Polsce dołączył Tiller i zajął miejsce w panteonie obok między innymi Knausgarda czy też Christensena. "Osaczenie" to pierwszy tom jego trylogii (za granicą pozostałe dwa także zostały już wydane) - mroczne dzieło o ludzkich ułomnościach, namiętnościach i mentalności. 

Lipiec, 2006 roku. Do szpitala psychiatrycznego w Trondheim trafia mężczyzna, który stracił pamięć. W prasie pojawia się ogłoszenie - wszyscy, którzy go znali proszeni są o kontakt, aby pomóc mu odzyskać jego utraconą tożsamość. Na anons odpowiadają trzy osoby - dwójka przyjaciół ze szkoły oraz jego ojczym. Przez pomoc Dawidowi chcą uratować nie tylko jego, ale w pewnym sensie także samych siebie. W powrocie do przeszłości widzą szansę na odkupienie? Rachunek sumienia? Jon jest wrażliwym i niespełnionym muzykiem, nie dogaduje się z rodziną, nie poukładał sobie życia... żyje jak młodzieniaszek, choć już dawno nim nie jest. Silje z koleżanki / przyjaciółki Dawida stała się żoną i matką... nagromadzone niedopowiedzenia w małżeństwie, zduszane emocje dają jednak o sobie znać z każdym dniem coraz bardziej. To prowadzi do życiowych rewolucji i tragedii w jej życiu - tych mniejszych jak i większych. Ojczym Dawida niegdyś był pastorem. Teraz jednak Arvid jest z Bogiem na bakier, zmaga się z trudną chorobą i choć wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego jaki będzie wynik tej walki... to jednak myśl, że Dawid w pewnym sensie go potrzebuje powoduje, że znów zaczyna wierzyć w to, że jego życie ma jakiś sens. 

Bohaterowie w powieści Tillera są ludźmi niezadowolonymi z życia jakie prowadzą. W ich listach, wspomnieniach czuć nagromadzoną przez lata frustrację / niezadowolenie, gorycz. Wszyscy oni są mentalnie ludźmi nie tyle co doświadczonymi, co po prostu starymi. Nie widzą jasnych promieni w życiu, patrzą na życie przez... czarne okulary. Ich świat jest szary, złożony z trudności i porażek. W listach do Dawida opowiadają jego jak i swoją historię - historię dorastania, życiowych inicjacji, rodzinnych tajemnic, kłamstwa, przemocy, porzuconych marzeń, seksualnych doświadczeń. To wszystko powoduje, że proza Tillera jest prozą gęstą od emocji... w większości negatywnych, jednak i w niej pojawią się jasne przebłyski. Carl Frode Tiller stworzył książkę, która poraża swoją odwagą i niekiedy przytłacza. Autor odważnie mówi o relacjach międzyludzkich - bez obłudy, a z brutalną szczerością. Bez zahamowaniach artykułuje myśli, które towarzyszą ludziom, ale których ci nie wypowiadają... ze wstydu, z zakłopotania, ze strachu przed publicznym zlinczowaniem. Bo jak powiedzieć, że ma się czasami dosyć drugiej osoby, że czuje się do niej odrazę? Jeśli jest to osoba bardzo bliska... Tiller tego wszystkiego się nie boi. Mówi o tym. Bez koloryzowania. 

"[...] jak - mimo wszystko - dobrze jest żyć i coś dla kogoś znaczyć, móc coś z siebie dać drugiemu człowiekowi, to banał, ale nikt nie wie, jak bardzo prawdziwy, póki nie zakosztuje samotności, mamroczę do siebie, człowiek nie wie, jak bardzo jest w sumie zależny od innych, póki nie poczuje, jak to jest być samotnym [...]."

Carl Frode Tiller, "Osaczenie"


"Osaczenie" to historia opowiedziana z trzech perspektyw. Trójka bohaterów, różne historie życiowe i inne systemy wartościowo - moralne powodują, że z ich listów powstaje historia, choć w pewnym punktach spójna to jeszcze w większej ilości sprzeczna. Ten rozłam wynikły z chęci ukazania wersji historii wygodnej dla siebie oraz najważniejszej powoduje, że czytelnik w pewnym momencie sam nie wie co ma o Dawidzie i jego znajomych myśleć. Główny bohater, choć w tej części niewidoczny pozostaje cały czas wielką niewiadomą. Niepokojącą, bo obraz, który czytelnik otrzymuje z listów jego znajomych nie zawsze jest pozytywny. Carl Frode Tiller wchodzi w meandry ludzkiej psychiki, jej ciemne zaułki i nie boi się czytelnika bulwersować - porusza tematy na których przedstawienie (przynajmniej w taki sposób) inni by się nie odważyli. Na pierwszy rzut oka pokazuje zdegenerowany świat i społeczeństwo. Na drugi jednak pokazuje po prostu prawdziwe życie - jednak nie od tej optymistycznej strony, a od tej ciemniejszej - bez fałszu i zakłamania. 

Niesamowicie ważna w powieści Tillera jest ludzka mentalność, psychika... ta powieść to wyraziści bohaterowie i wejście do najgłębiej skrywanych fragmentów ludzkiej psychiki. Często niewygodnych i niepokojących. Moralny deficyt, życiowe inicjacje i wiele innych wątków wchodzących w skład relacji międzyludzkich w najczystszej postaci, a to wszystko w aurze ospałego, nudnego miasteczka, w którym choć nic się dzieje... ludzie i tak muszą zmagać się ze swoimi wewnętrznymi demonami. Miasteczka w którym ludzie mimo wszechobecnego letargu powinni wychodzić ze swoich skorup. Do światła, do życia... Jednak tkwi w nich głęboko zakorzeniony strach i niepokój. Negatywne emocje silniejsze od nich. I mylą się ci, którzy mówią, że "Osaczenie" to obraz współczesnej Norwegii - to obraz współczesnego świata. 

"Osaczenie" to genialna, bardzo emocjonalna i mocna powieść. Napisana świetnym językiem i genialnie przetłumaczona. Odważna, ale nie tandetna, To ciekawe językowe zabiegi, świetne portrety psychologiczne bohaterów i ogromna doza zmysłu obserwacyjnego autora.  Carl Frode Tiller ma bez wątpienia literacki talent i ogromny potencjał, który już zresztą bardzo owocnie wykorzystuje. Początek jego trylogii to aspirująca do pozycji arcydzieła powieść psychologiczna, która przyciąga ilością emocjonalnego bagażu i intryguje, cały czas niesamowicie wciągając. "Osaczenie" to po prostu dawka świetnej, mądrej i ambitnej literatury. Pozycja dla tych, których najbardziej przyciąga życie, meandry ludzkiej psychiki i szczerość w literaturze. Szczerość w akompaniamencie świetnego warsztatu pisarskiego. Genialna od A do Z. 

Moja ocena: 9+/10 Wybitna z plusem!

poniedziałek, 19 września 2016

(534) Pajęczyna Charlotty

Tytuł: Pajęczyna Charlotty
Autor: E. B. White

Wydawnictwo Literackie
Stron 260

"Czytanie to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła."
Wisława Szymborska

Są takie powieści, które z upływem lat nie tracą na swojej wartości, w których ludzie ciągle, mimo upływu lat chcą się zaczytywać. Do tej grupy bez wątpienia należy "Pajęczyna Charlotty" E.B.White – urocza, ciepła i wzruszająca opowieść o niezwykłej przyjaźni, która już od ponad sześćdziesięciu lat ujmuje dzieci jak i dorosłych. "Pajęczyna Charlotty" została uznana za jedną z najlepszych książek dla dzieci wszechczasów, zajęła zaszczytne miejsce na liście 100 książek, które wg BBC należy przeczytać przed śmiercią... To wszystko powoduje, że po "Pajęczynę Charlotty" sięgnęłam z wypiekami na twarzy. Po raz pierwszy, samotnie, bynajmniej nie jako dziecko, a co tu dużo ukrywać...  Książkę E. B. White  pochłonęłam w jeden wieczór i nawet troszkę mi wstyd, bo nie powinnam być tak oczarowana książką dla dzieci, a jednak lektura tej pozycji była dla mnie powrotem do dziecięcych lat i piękną lekturą, ponadczasową –  skierowaną przede wszystkim do małego czytelnika, ale i dorosły będzie z niej czerpał ogrom emocji. A to wszystko dzięki jej urzekającej prostocie. 

Frania to rezolutna ośmiolatka. Nie może więc zaakceptować postępowania swojego taty, który chce zabić małe prosiątko, ponieważ to jest bardzo słabiutkie i cherlawe. W jej dziecięcej główce rodzi się bunt przeciwko takiemu postępowaniu, bo... co gdyby to ona była mała i chorowita? Dziewczynka postanawia coś temu zaradzić i przekonuje rodziców, że będzie opiekowała się małą świnką – Wilusiem, jak ją nazwała. Tak więc Wiluś pod czujną opieką Frani nabiera sił, karmiony butelką i wożony w wózku (jak na dziecko przystało) poznaje świat i rośnie. Utrzymywanie świnki wiąże się jednak z dodatkowymi kosztami, tak więc życie Wilusia zostaje znowu zagrożone... 

Na szczęście wujek Franii postanawia kupić Wilusia i odtąd świnka mieszka w zagrodzie z innymi zwierzątkami. Tam też poznaje swoją pierwszą przyjaciółkę- Charlottę, która jest pająkiem i potrafi tworzyć piękne sieci! Jest w dodatku pająkiem niezwykłym, bo potrafi czytać, a jak się szybko okaże jest to bardzo szczęśliwy zbieg okoliczności, ponieważ w sprawie Wilusia ta umiejętność bardzo się przyda. W zagrodzie zaczynają się dziać niesamowite rzeczy, przez niektórych mieszkańców wioski nazywanych wręcz cudami! Frania obserwuje to wszystko z uśmiechem na twarzy, ponieważ tylko ona słyszy ciekawe rozmowy zwierząt, które okazują się być lepszymi obserwatorami życia niż czytelnik mógłby się spodziewać. 

"Pajęczyna Charlotty" to opowieść o przyjaźni, której głównymi bohaterami są zwierzętami. To jednak także powieść o odchodzeniu, przemijaniu, o samotności, jasnych i ciemnych odcieniach życia. Piękna i wzruszająca.... z pewnością oczaruje każdego młodego czytelnika. Zresztą tego starszego także, jednak w tym przypadku pojawi się kilka "ale". Czy zaburzających obraz książki? Myślę, że po części tak i oczywiście, że możemy uznać to za zwykłe czepianie się, ale jest jedna rzecz, która nie daje mi spokoju. Mimo, że kreacja bohaterów jest bardzo udana, problemy zwierząt "rzeczywiste" (a na wieprzowinę dorosłemu czytelnikowi jest po przeczytaniu tej powieści o wiele trudniej patrzeć bez jakiejś chwili refleksji) to jednak White jedną rzecz bardzo spłyciła. 

Widzicie... "Pajęczyna Charlotty" to historia przyjaźni świnki i pająka. Przyjaźni, której głównym elementem staje się w pewnym momencie chęć uratowania Wilusia przed śmiercią, która spotyka inne świnki. To sceny bardzo przejmujące i smutne. Czytelnik czuje żal świnki, która po prostu chce żyć – jeść, rozmawiać z przyjaciółką, taplać się w błotku. Charlotta postanawia uratować Wilusia... co więcej w tym działaniu pomagają jej inne zwierzęta z zagrody i choć bez wątpienia Wiluś jest uroczą świnką, słodko nieporadną to fakt, że tak wiele uwagi zostało na nim skupione (także ze strony innych zwierząt) jest nie do końca uzasadniony. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to bajka... a jednak... w zagrodzie mieszkają także inne zwierzęta. Dlaczego nie przejmujemy się także chociażby losem kaczek/kurczaków/baranków/gęsi? Ten wątek został przez White pominięty w całości pominięty i przez to czuję lekki niedosyt. 

"Pajęczyna Charlotty" w nowym wydaniu, w twardej oprawie i ze ślicznymi ilustracjami zachwyca nie tylko wydaniem, ale także (niezmiennie) treścią i choć utwór E.B.White nie jest pozycją bez skaz, to jednak jest niesamowicie wartościową pozycją literatury dziecięcej. Klasyką, która zachwyca po dzień dzisiejszy. Pięknym dziełem o przyjaźni i o tym, że każdy ma swoje miejsce w świecie i prawo do życia. Książką o przygodzie jaką jest same życie.. Barwne postacie, szybka akcja i gama emocji. E.B. White stworzyło niesamowitą pozycję literatury dziecięcej. Pozycję, którą powinien poznać każdy... niezależnie od wieku, bo "Pajęczyna Charlotty" jest chyba takim utworem na który nigdy nie jest za późno. 

Moja ocena: 9/10 Wybitna!

sobota, 10 września 2016

(533) Odpływ

Tytuł: Odpływ
Autor: Lars Saabye Christensen
Wydawnictwo Literackie
Stron 416 

"Ten, kto tylko pali mosty, sam ginie w płomieniach. A głupek pali mosty, zanim przez nie przejdzie." 

Lars Saabye Christensen, "Odpływ"

Zafascynowana prozą Christensena po lekturze powieści "Beatlesi",  postanowiłam sięgnąć po inne jego książki wydane w Polsce. Na drugi ogień poszła powieść "Odpływ" – kolejne rewelacyjne dzieło literatury norweskiej. Kolejny dowód na to, że Lars Saabye Christensen nie bez powodu jest typowany jako potencjalny zdobywca literackiej Nagrody Nobla. Jednak "Odpływ" mimo, że jest rewelacyjny, odrobinę mroczny i naprawdę przejmujący do powieści "Beatlesi" się nie umywa. "Beatlesi" to najpiękniejsza wśród pereł, "Odpływ" pozostaje jedynie (a raczej aż) perłą. Dwa miejsca akcji, wyraziści bohaterowie i wydarzenia, które przyprawiają o drżenie serca... Christensen jest mistrzem języka i atmosfery Norwegii, a jego powieści są niezmiennie intrygujące i wciągające. 

Rok 1969 upłynął pod znakiem wyprawy na Księżyc. To właśnie wtedy Neil Armstrong jako pierwszy człowiek stanął na Księżycu. To wydarzenie odbiło się szerokim echem na całym świecie. Miało znaczenie naukowe, kulturowe, społeczne jak i oczywiście polityczne. Było wygraną USA nad ZSRR w "bitwie o kosmos". Bohater powieści Christensena – Chris, wkracza w tym czasie w dorosłość. Wakacje w norweskiej zatoce Oslofjorden jedynie pod opieką matki przynoszą mu pierwszą przyjaźń, jak i pierwsze poważne uczucie. To jednak także zmaganie się z ułomnością, którą Chris posiada od urodzenia. To nauka tolerancji, przyjaźni i pozbywania się egoizmuwychodzenia poza własny pancerz ochronny. To lato prób i przemian oraz podejmowania decyzji odnośnie tego co dalej... 

Po latach od wydarzeń, które miały miejsce latem 1969 roku Chris napisze opowiadanie o Franku Farrellim, który mieszka z matką i swoim odizolowaniem od społeczeństwa budzi w czytelniku lęk, skłania do myślenia, że niebawem przeczytamy o nim jako o mordercy. Utwór przypomina senny koszmar, opuszczone miasteczko Karmack i nieszczęścia spadające ciągle na jego mieszkańców budzą w czytelniku niepokój. Frank Farrelli dostaje pracę – ma być Pośrednikiem przekazującym złe nowiny. Z każdą kolejną wiadomość Frank traci skrupuły, przekonany o swojej wyższości sam zostaje odbierany jako nosiciel zła – i to nie tylko w postaci złych wieści. Zarabia na ludzkim nieszczęściu... co więcej z utęsknieniem na nie czeka. 

Chris i Frank to wymysły autora, a jednak postacie niesamowicie prawdziwe, które co więcej są do siebie w pewien sposób i oczywiście nie zawsze, ale podobne. Chris przedstawia dwóch mężczyzn, którzy choć różnią się wiekiem, bo Chris jest młodszy od Franka to jednak znajdują się w podobnym punkcie życie. Oboje mieszkają z mamą, zakochują się po raz pierwszy, nawiązują / pielęgnują przyjaźń. Co więcej ich historie kończą się bardzo podobnie i pewne jest, że historia Franka nie została dodana do tej książki przypadkowo czy też jako tzw. "zapychacz". Wszystko zostało gruntownie przemyślane, a relacje bohaterów opisane z wirtuozerią właściwą Christensenowi. 

Lars Saabye Christensen to pisarz bez dwóch zdań niesamowicie utalentowany. Zachwyca formą, językiem, fabułą... oraz klimatem. Jak zawsze odrobinę mrocznym, niepokojącym. Uwodzi każdą kolejną stroną, zachwyca zakończeniem. Fabuła "Odpływu" jest złożona i przemyślana. Bohaterowie wyraziści, a relacje ukazane między nimi przejmujące. "Odpływ" to tak naprawdę dwie historie, które jednak są ze sobą ściśle powiązane. Poruszają przy tym wiele zwykłych ludzkich spraw. Christensen stawia pytanie o ludzkie sumienie, bogacenie się kosztem nieszczęścia innych, przypomina o tym jak wiele słów zapominamy wypowiedzieć... a potem już jest na nie za późno. 

"Odpływ" jest powieścią ujmującą, przejmującą, choć często niepokojącą. To wyraziści bohaterowie, aspekt dorastania, skomplikowanych relacji rodzinnych i braku zrozumienia. Christensen rozbudza wyobraźnię, niekiedy szokuje. Zachwyca umiejętnością stopniowania napięcia, mrocznym klimatem i niepokojem, który ogarnia czytelnika podczas czytania. Nie mam żadnych  wątpliwości co do tego, że Christensen wie co to znaczy dobrze pisać. Dodatkowo w swoich powieściach nie pomija wydarzeń ważnych dla świata i Norwegii. To proza dojrzała i hipnotyzująca. 

Moja ocena: 9/10 Wybitna!

wtorek, 6 września 2016

(532) Portret damy

Tytuł: Portret damy
Autor: Henry James
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Stron 896

"Ukształtowała sobie pewien ideał przyjaźni, podobnie jak wszelkich innych uczuć, i wydawało jej się, że w tym wypadku – w innych nie nasuwała jej się nawet taka myśl – rzeczywistość niezupełnie odpowiada ideałowi. Nieraz jednak myślała, że z natury swej ideał nie może nigdy urzeczywistnić się w całej pełni."

Henry James, "Portret damy"

"Portret damy" to XIX – wieczna powieść angielska. Wielka i wykwintna, uznawana za jedną z pierwszych powieści psychologicznych. Jej autor, Henry James był amerykańsko – brytyjskim pisarzem, krytykiem i teoretykiem literatury. Jego twórczość dzieli się na trzy etapy – to w jej pierwszym okresie powstał "Portret damy", do dziś uznawany za jedno z najwybitniejszych dzieł Jamesa. Jednak jego twórczość nie była przyjmowana pozytywnie... Henry'emu zarzucano mdz. innymi brak artystycznego smaku. Mimo to proza Jamesa zwyciężyła. "Portret damy" to nie dość, że intrygująca powieść psychologiczna to jeszcze utwór, który uwodzi sposobem narracji. To James stworzył podwaliny pod sposób narracji, który pozwala obserwować czytelnikowi fabułę z perspektywy wielu bohaterów. Powieści Jamesa największe oblężenie przeżywały na początku XX – wieku, jednak teraz zdaje się, że nadeszła dla nich druga młodość... bo takich portretów psychologicznych, barwnych i drobiazgowo przedstawionych bohaterów w otoczeniu, jednak cały czas dystyngowanym i obdartym ze zmysłowości w literaturze już się nie spotyka. 

Isabela Archer to młoda, amerykańska sierota. Kobietę postanawia jednak wziąć pod swoją opiekę bogata ciotka na co dzień mieszkająca we Florencji, a jednak posiadająca swój dom, męża w Anglii. W ten sposób Isabela trafia do Gardencourt, gdzie wyrwana ze swoje dotychczasowego środowiska odkrywa powoli zalety światowego, prawie niczym nieskrępowanego życia. Isabela jest niesamowicie inteligentną i ciekawą osóbką. Nic więc dziwnego, że spojrzenie wszystkich bardzo szybko zostaje skierowane na jej osobę, z jednej stronę istotę skromną, a z drugiej silnie przekonaną o swojej wartości. Isabel pragnie odkrywać świat i wzbogacać swoją wiedzę, rozwijać się. Odrzuca dwa bardzo ciekawe propozycje mariażu w obawie przed skrępowaniem, nałożeniem więzów, ograniczeniami. I tak jednak kończy na ślubnym kobiercu... z istotą dwulicową i dla wolności Isabel niebezpieczną. Uwięziona jednak w ramach konwenansów, swej urażonej dumy i braku pokory Isabel Archer jest zmuszona wytrwać w losie, który sama sobie zgotowała. 

"Człowiek robi coś albo nie i tłumaczenie, że zrobiłby inaczej "gdyby" należy do tej samej nierealnej strefy co rozważania o życiu pozagrobowym albo o początkach świata."

H.J. , "Portet damy"

"Portret damy" to obraz społeczeństwa amerykańskiego jak i obraz XIX – wiecznej Europy. To wyprawy po kontynencie, proszone herbatki, konwenanse i uśmiechy z każdej strony. Henry James stworzył powieść portretującą postawy Amerykanów wyższych sfer – ich swego rodzaju pychę, brak pokory i pewność, że przyszłość przyniesie to co dobre. Amerykańsko – brytyjskiemu pisarzowi udało stworzyć się powieść, które oddaje realia życia w XIX – wieku. To powieść szczera i rzetelna, niekiedy przy tym jednak  bardzo odważna. To obraz kultury i tradycji, a przede wszystkim mentalności ludzkiej. Nie da się ukryć, że choć fabuła "Portrety damy" z każdą kolejną stroną nabiera rozpędu, rozbudza czytelnika i bez wątpienia intryguje to jednak sam autor największą uwagą obdarzył aspekt kreacji bohaterów – tych pierwszo jak i drugoplanowych. To właśnie oni są największą chlubą tego utworu. 

Isabel Archel, czyli główna bohaterka powieści Jamesa to postać bez wątpienia intrygująca, jednak nie jestem pewna czy zyska poparcie czytelnika. Jak sam narrator przyznaje, choć bardzo inteligentna momentami staje się infantylna. Dochodzi do tego, że Isabela jedno mówi, a drugie robi... rozdźwięk między jej słowami, a czynami w pewnym momencie staje się irytujący Mimo to nie ma wątpliwości, że to jak na tamte czasy kreacja postaci szalenie odważna. Odważniejsza tym bardziej, że nadużyciem byłoby dodanie "Portretu damy" do kategorii romansu. Henry James stworzył bohaterkę niepokorną, która przez własny upór, pewne jednak umysłowe ograniczenie nie wykorzystuje szans, które daje jej los. Może budzić bunt czytelnika, może irytować... jednak w pewnym momencie wzbudza w czytelniku przede wszystkim współczucie. Nie mniej ważna jest jednak kreacja innych postaci – wuj Isabeli, jej kuzyn, ciotka czy też jej adoratorzy i przyjaciółki. To dokładnie zarysowane portrety psychologiczne i Henry James nie szczędzi słów na opisy ich przemyśleń, uczuć czy też motywacji.  

"[...] jednocześnie uświadamiała sobie niemal z lękiem, jak niepodzielny i pozbawiony skrupułów jest stan urzeczenia i opętania, tradycyjnie czczony pod nazwą miłości i uchodzący za cnotę. Szczęście ma swoją tragiczną stronę: korzystając z własnych praw, zawsze kogoś innego krzywdzi."

Henry James, "Portret damy"

Utwór o Isabeli Archer to powieść genialna nie tylko ze względu na fabułę i bohaterów, ale także (a może przede wszystkim?) ze względu na sposób narracji. Narrator wszechwiedzący, który zna wszystkie motywacje bohaterów, a jednak nie wszystko czytelnikowi zdradza. Czasami już na początku zdradza los, który czeka postacie, które z każdą kolejną stroną stają się odbiorcy bliższe. Jest jednak przede wszystkim swego rodzaju kronikarzem, opowiadaczem losów, których jak czytelnikowi się wydaje był świadkiem. To wszystko powoduje, że podczas czytania "Portretu damy" czytelnik ma wrażenie jakby wysłuchiwał długiej, wiernie opisanej historii, która jednak przez swego rodzaju dystans w którym narrator trzyma czytelnika nie budzi w nim żywych emocji... choć te emocje i tak, aż do ostatniej strony nieustannie narastają. 

"Portret damy" to powieść dopracowana, której czytanie jest ucztą literacką – nie zawsze łatwą i bezproblemową, bo nie jest to powieść "szybka". Takich powieści już teraz nie ma – powolnych, z tak dobrze poprowadzoną narracją, napięciem  stopniowanym przez 900 stron, a przede wszystkim z tak dobrymi portretami psychologicznymi bohaterów. Henry James stworzył dzieło odważne jak na czasy w których powstało, a dzisiaj będącą już ich wspomnieniem, jednak cały czas w pewien sposób aktualne. Zmieniła się moda, zmieniły się obyczaje, zmienił się wygląd europejskich miast, ale mentalność ludzka mimo, że ubrana w inne kreacje i tradycje w wielu wypadkach pozostała taka sama. Może delikatnie zmieniona, przeobrażona... a jednak cały czas tak samo nieprzewidywalna. A Henry James zadaje czytelnikowi cios nawet (a może przede wszystkim?) na ostatniej stronie tej powieści. Zaskoczenie jest tym większe, że Henry James nie przytłacza nadmiarem emocji, a raczej prowadzi chłodne, logiczne rozumowanie... W zakończeniu wychodzi jednak zupełnie poza koncepcję całego utworu zaskakując nadmiarem emocji i zostawiając zakończenie otwartym. Tak więc jak skończyły się losy Isabeli? Ten fragment historii musi już dopisać czytelnik...

Moja ocena: 9/10 Wybitna!

niedziela, 4 września 2016

(531) Mroczniejszy odcień magii

Tytuł Mroczniejszy odcień magii
Autor V.E.Schwab
Wydawnictwo Znak i S-Ka
Stron 406

"Kolekcjonerzy byli zamożni i znudzeni, i zazwyczaj nie interesowali się samą magią – nie odróżniliby run uzdrawiających od zaklęcia wiążącego – a Kell ogromnie się cieszył z ich mecenatu. Entuzjaści byli bardziej kłopotliwi. Uważali się za prawdziwych magów i pragnęli świecidełek  innych Londynów nie po to, by je posiadać lub pokazywać innym, lecz do użytku własnego!"

V.E.Schwab, Mroczniejszy odcień magii

Fantasy zdecydowanie nie jest gatunkiem powieści po, który sięgałabym często. Wręcz przeciwnie... w ostatnich latach taka sytuacja ma miejsce co najwyżej kilka razy w ciągu roku. "Mroczniejszy odcień magii" skusił mnie jednak prostotą okładki, opisem. Dodatkowo chciałam przenieść się na kilka godzin do zupełnie innego świata. Powieść Schwab po części mi to umożliwiła. Okazała się pozycją wciągającą, z dobrze skonstruowanym światem magicznym. "Mroczniejszy odcień magii" mogę bez wątpienia uznać za książkę rewelacyjną, jednak nie ukrywam, że ja spodziewałam się po niej lektury dojrzalszej... a nie ma co ukrywać "Mroczniejszy odcień magii" to powieść skierowana głównie do osób, które preferują literaturę młodzieżową. 

Na skutek nie do końca wytłumaczalnych magicznych działań na Ziemi istnieją cztery równoległe do siebie Londyny, a jednak życie w każdym z nich toczy się inaczej. Inny jest także poziom natężanie magii na ich obszarach... Szary Londyn jest brudnym i nieciekawym miejscem, które jest rządzone przez szalonego króla. W Czerwonym Londynie równorzędne miejsce zajmuje magia i życie. Biały Londyn to Londyn wycieńczony bitwami o magię. Ostatni, czwarty Londyn... Londyn Czarny już prawdopodobnie nie istnieje, a już na pewno się o nim nie mówi...

Oficjalnie, Kell jest wysłannikiem z Czerwonego Londynu, a zarazem jednym z ostatnich magów, którzy potrafią przemieszczać się między Londynami. Działa jako ambasador i podróżnik – to oficjalnie. Nieoficjalnie zajmuje się przymytnikiem rzeczy między światami, co jest oczywiście zabronione... Pewnego dnia wpada w zastawioną na niego pułapkę i zostaje schwytany podczas nieświadomej próby przemytu. Jest zmuszony uciekać... w ten sposób trafia do Szarego Londynu, gdzie naraża się złodziejce – Lily Bard. Postanawiają jednak połączyć siły i wyruszyć w trudną podróż, która ma na celu uratować ich świat...

Kell i Lily to dosyć młode postacie. Victoria Schwab stworzyła bohaterów, którzy choć momentami są irytujący, mimo wszystko zyskują sympatię czytelnika. Kell to czarodziej, który jak się czytelnikowi na początku wydaje jest niesamowicie dojrzały, szanowany... z czasem jednak okazuje się, że nie czuje się dobrze w roli, którą przyszło mu przyjąć. A fakt, że należy tylko z tytułu do rodziny królewskiej, bowiem tak naprawdę nie łączą go z nią więzy krwi... z czasem zaczyna wywoływać w nim gorycz. On sam nie wie nic o swojej przeszłości. Żyje teraźniejszością, lecz w pewnym momencie to przestaje wystarczać. Z kolei Lily to młoda złodziejka, która ma wielkie aspiracje... w tym zawodzie. Marzy o tym, by pewnego dnia kupić statek, wypłynąć nim na morze i zacząć działalność jako piratka. Brzmi jak marzenie dziesięciolatki, prawda? Jednak Lily to młoda kobieta, która wiele w życiu przeszła. Niestety więcej złego niż dobrego, tak więc liczy na to, że jej los może się w końcu odmienić. 

Bohaterowie wyruszają we wspólną podróż – wyprawę trudną, pełną niebezpieczeństw... w poszukiwaniu prawdy i ładu. Victoria Schwab w swojej książce zaskakuje zwrotami akcji i zachwyca światem, który stworzyła. Wszystkie cztery Londyny to światy różniące się od siebie. To ekscentryczni królowie, mieszkańcy, widoki i obyczaje. Historia Kell'a i Lily jest pełna niespodziewanych wydarzeń i trudności, a szczęśliwe zakończenie wydaje się nigdy nie nadejść. Na swojej drodze spotykają różnych ludzi – często niebezpiecznych, w walce z którymi mogą pomóc jedynie czyste intencje okraszone dużą szczyptą sprytu. Świat stworzony przez Schwab nie wyróżnia się jednak specjalnie na tle innych fantastycznych światów, choć ma jeden zdecydowany atut... jest nim język stworzony na potrzeby tej powieści, a wymyślony przez samą autorkę. To zdecydowanie dodaje smaczku tej pozycji i w ten sposób ją wyróżnia, jednak patrząc na obecne trendy w literaturze fantasy, staje się to już zjawisko dość powszechne. 

"Mroczniejszy odcień magii" to bardzo ciekawa i wciągająca powieść z pogranicza powieści fantasy i przygodowej. To barwni bohaterowie i świat pełen barw. A czas akcji? Nie wiadomo. Może gdzieś tam istnieją inne Londyny w których magia ma prawo bytu? Na razie jednak spragnionym atrakcji czytelnikom pozostaje zaczytywać się w powieści Schwab – wielobarwnym utworze o przyjaźni i walce dobra ze złem. Victoria Schwab stworzyła rewelacyjną, szybką, pełną akcji i bardzo dynamiczną powieść, która zachwyci przede wszystkim fanów literatury młodzieżowej, bo choć Schwab serwuje czytelnikom powieść z wątkami fantasy, to jednak mało wyszukanymi. "Mroczniejszy odcień magii" nie jest przykładem wirtuozerii języka, a przykładem literatury fantastycznej dla mało zaawansowanych w tym temacie, a jednak ciekawskich. Na mnie wyparła bardzo dobre wrażenie – taka wersja light literatury fantasy.

Moja ocena: 8/10 Rewelacyjna!

czwartek, 1 września 2016

(530) Bogowie i bestie

Tytuł: Bogowie i bestie
Autor: Jacek Wietecki
Wydawnictwo Rebis
Stron 160

"Jacek Wietecki – obdarzony wyobraźnią tłumacz o ustalonej już pozycji – przystępuje teraz do pisania własnej prozy i rezultaty są imponujące. Nie ma wątpliwości, że jest to pisarz, któremu warto się przyglądać." 

Jonathan Carroll

Jacek Wietecki to tłumacz z języka angielskiego... w tym także powieści Jonathana Carrolla (takich jak "Kąpiąc lwa" czy "Zakochany duch"). Jonathana Carrolla, który rekomenduje jego debiut literacki pt. "Bogowie i bestie" chyba nikomu przedstawiać nie trzeba – autor wielu powieści, w tym chyba najbardziej znanej "Krainy Chichów". W twórczości Wieteckiego widać inspirację pisarstwem Carrolla, ale te trzy opowiadania, które zostały zawarte w zbiorze bez wątpienia są jednak bardzo nietuzinkowe. Jacek Wietecki jako pisarz ma ogromny potencjał. To co stworzył jest ciekawe, niekiedy zabawne i bardzo przewrotne. Niestety nie zawsze szło to w parze z odpowiednim dopracowaniem. 

Tytułowe opowiadanie tego zbioru, czyli "Bogowie i bestie" można krótko streścić tym cytatem: "Świat, w którym ludzie obudzili się 15 lipca, był efektem porozumienia, ponad podziałami, jakie podpisali wszyscy bogowie, których kult utrzymał się na Ziemi. [...] Z inicjatywą – podobno wspólnie – wystąpili Jahwe i Allah, po tym jak przekonali się, że każdego roku tracą najwięcej wiernych. Zdecydował czysty pragmatyzm. Zamiast wyrywać sobie topniejące rzesze wiernych, bogowie ogłosili bezterminowe zawieszenie broni. Krótko mówiąc – wzięli to, co zostało. Po trwającym ułamek ziemskiej sekundy obradach postanowiono, że wedle stanu na 15 lipca każde z bóstw zabierze swych wyznawców do obiecanej im pośmiertnie krainy [...]"*. To jednak okazuje się być jedynie częścią tej historii, której głównym bohaterem jest pisarz, Leszek Tyl. Kiedy budzi się 15 lipca okazuje się, że jego najbliżsi zniknęli, a on ma trzynaście godzin, aby uratować swoją córkę i zdecydować o swoim losie...

"Bogowie i bestie" to jeśli chodzi o pomysłowość bez wątpienia najlepsze opowiadanie w tym zbiorze. Trochę gorzej było z wykonaniem. Jest pomysłowe, ironiczne i naprawdę wciągające, a jednak zabrakło mi głębszej charakterystyki bohaterów. Autor tę sferę spłycił do bólu i zlekceważył... I chociaż w tej minipowieści porusza kwestię wiary, ateizmu... i czytelnik wysuwa stwierdzenie, że tak naprawdę jest igraszką losu sił wyższych, a sam autor odrobinę z tego kpi, to jednak moje oburzenie budzi postać matki, która zostawia córkę na pastwę satanistów, aby udać się samej do nieba. Okey. W coś takiego mogę uwierzyć, a jednak facet, który po tym jak jego żona teleportowała się z ich małym synkiem do nieba zostawiając go... facet, który już wie, że jako ateista po prostu umrze... siada na kanapie i spokojnie je kolację? To wszystko powoduje, że "Bogowie i bestie" są tekstem pesymistycznym, smutnym i pokazującym jak bardzo ludzie są egoistyczni. Jak wiele potrafią zrobić (i poświęcić) dla swojego komfortu i osobistych wierzeń. Temu wszystkiemu towarzyszy aura niepokoju. Dla mnie tym silniejsza, że mieszkam w Poznaniu w którym rozgrywa akcja tego opowiadania. Znam miejsca, którymi chodził bohater..., a wizja przedstawiona przez autora mówi o chaosie. Chaosie, którego nie chciałabym być świadkiem. 

Drugie opowiadanie o tytule "Siostrzyczka" jest naładowane emocjami, jak zwykle niepokojące... i w dodatku przejmujące. To historia mężczyzny, opowiadana czytelnikowi bezpośrednio, to zwroty do czytelnika i mnóstwo pytań... to wejście w psychikę odbiorcy, który w pewnym momencie ma wrażanie jakby mu coś wmawiano i zaczyna się zastanawiać czy to aby nie jest prawda. Jacek Wietecki pokazał tu naprawdę dobry styl, lepszy niż w poprzednim utworze i choć sam utwór nie jest tak oryginalny jak "Bogowie i bestie", to jednak przyciąga uwagę. To rodzinne tajemnice, zmowa milczenia i śmierć z przeszłości, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Wietecki kończy to opowiadanie odważnie i zostawia czytelnika z pytaniem jak daleko można posunąć się z kłamstwem dla "dobra drugiego człowieka". 

Ostatni utwór to "Ślepa wiara". Historia ekscentrycznego człowieka, który zawsze znajduje się tam, gdzie dzieje się coś złego, a mianowicie giną młode dziewczyny. Kiedy dochodzi do kolejnego zaginięcia letnicy z ogródków działkowych postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. W tym opowiadaniu Jacek Wietecki, choć nie wykazuje się wielką pomysłowością skupia się na bohaterach i ich motywacjach. To ciekawy i bardzo nieoczywisty utwór, który nurtuje czytelnika jeszcze długo po przeczytaniu. Pech czy wina? Czytelnik sam stara się osądzić bohatera, a jednak okazuje się to trudniejsze niż myślał. 

"Bogowie i bestie" to zbiór różnorodny pod względem fabuły jak i jakości wykonania. Jacek Wietecki prowadzi z czytelnik dziwną grę, swoimi utworami intryguje, a bohaterów stawia w sytuacjach ekstremalnych. Pyta o moralność, człowieczeństwo i wiarę. Ma ogromny potencjał i myślę, że szybko może się stać jednym z najciekawszych polskich pisarzy. Nim jednak do tego dojdzie musi jeszcze trochę popracować nad warsztatem, strukturą swoich utworów i charakterystyką postaci. Nie mam jednak wątpliwości, że już dzisiaj "Bogowie i bestie" są utworem wartościowym i godnym uwagi, chociażby przez swoją nietuzinkowość. 

Moja ocena: 7+/10 Bardzo dobra z plusem!

*Jacek Wietecki "Bogowie i bestie"

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...