niedziela, 30 września 2012

(198) Stosik 16/2012

Szkoła i dużoo nauki tak wygląda teraz moje życie :) Ale szczerze mówiąc uwielbiam chodzić do szkoły i nie mam ulubionego przedmiotu. Pierwsza klasa gimnazjum miała być okropna, ale nic się na to nie zanosi. A we wtorek jadę na wycieczkę. Wracam w środę. W każdym razie dzisiaj stosik, a jutro 
bądź w środę recenzja :) 

Pierwszy stosik: 


Od góry: 
1.PLL 7 Bez serca Sara Shepard - od Wydawnictwa Otwarte (recenzja)
2.Dziwne losy Jane Eyre Charlotte Bronte - zakup własny
3.Otchłań głodnych oczu Henry Lion Oldi - od mamy
4.Klątwa tygrysa Wyprawa Colleen Houck - od Wydawnictwa Otwarte (recenzja)
5.Dziady cz. 2 Adam Mickiewicz - zakup własny (recenzja)
 Brakuje tu jeszcze jednej książki, ale ją pokażę w następnej "stosikowej" notce. 

Drugi stosik: 


1-5 Podręczne słowniki - od mamy. 

Pozdrawiam!

piątek, 28 września 2012

(197) 3maj się

Tytuł: 3maj się
Seria: Urocze trio (#1) 
Autor: Lauren Myracle 
Wydawnictwo Nasza Księgarnia 
Stron 224
Opis: 
W pierwszym dniu dziesiątej klasy najlepsze przyjaciółki: Maddie (mad maddie), Angela (SnowAngel) oraz Zoe (zoegirl) przyrzekają sobie solennie, że nie pozwolą głupocie szkoły się pognębić... ani rozdzielić. Ale w miarę, jak mija czas i rośnie liczba wiadomości, staje się jasne, że dziesiąta klasa będzie szaloną jazdą, wypełnioną pogonią za wymarzonymi chłopakami, matematycznymi torturami, nagłymi wypadkami z udziałem pysznych pączków oraz nieprzewidzianymi spotkaniami z Królową Pszczół. Do tego, przez pewnego niezbyt rozgarniętego chłopaka, wesoła z natury Angela dostanie okropnego doła, twarda Maddie popełni błąd, o którym będzie rozmawiać cała szkoła, a grzeczna dziewczynka Zoe zabuja się w nauczycielu flirciarzu. Czy Urocze Trio przetrwa ten rok?
Moja recenzja: 

Książka „3maj się” trochę poczekała na swoją kolej, aż po nią nie sięgnęłam. Znalazła się u mnie na półce zupełnie przez przypadek. Był to po prostu nie rozsądny zakup ze strony dziesięciolatki. Kiedy miałam dziesięć lat zaczęłam czytać tą książkę, ale po kilkudziesięciu stronach odłożyłam ją. Byłam po prostu za mała na takie książki. A jedno tej książce trzeba oddać; jest do bólu szczera i bezpośrednia. Na pewno spodoba się młodzieży, ale dziesięciolatkę może trochę obrzydzić. Cieszę się, że sięgnęłam po tą książkę ponownie – opłacało się :)

Opowiada o trzech przyjaciółkach: Maddie, Angeli i Zoe. Nowy rok szkolny zaczynają bardzo efektywnie. W ich życiu nachodzą zmiany i to nie byle jakie. Nie wszystko jednak będzie takie jakby chciały, ale takie już po prostu jest dorastanie. Są uczennicami liceum i są świetnymi przyjaciółkami, ale jak wiadomo sielanka nigdy nie trwa za długo. Mówi się, że wszystko co dobre szybko się kończy, ale nie w tym przypadku. W końcu prawdziwej przyjaźni nic nie jest w stanie zniszczyć. 

Wszystkie trzy dziewczyny łączy to, że każda popełnia błędy. Ale to tak naprawdę cecha każdego człowieka. Człowiek uczy się na błędach, jednak czasami ta nauka może okazać się bardzo bolesna. Ten rok miał być dla dziewczyn wspaniały, ale Angela przez złamane serce chodzi cały czas smutna, Maddie popełnia błąd za który będzie musiała gorzko zapłacić, a grzeczna i posłuszna Zoe zakochuje się w nauczycielu. Na drodze ich przyjaźni pojawiają się przeszkody, ale czy uda się im przez nie razem przeskoczyć? Czy ich przyjaźń przetrwa próby na jakie zostanie wystawiona? 

Co spowodowało, że zwróciłam na tą książkę uwagę w wieku 10 lat? Z pewnością ciekawy i intrygujący tytuł. Różowa, uboga okładka, której jedyną ozdobą są trzy buźki tzw. emotikony. Ale to nie wszystko: w narożniku jest napis, że książka jest przeznaczona dla osób powyżej 15 roku życia.  A jak wiadomo zakazany owoc smakuje najlepiej.Według mnie to trochę przesada, ale nie ja o tym decyduję. Mam w zwyczaju zawsze najpierw przekartkować daną książkę przed zakupem i wtedy też tak zrobiłam. Ujrzałam, że cała książka jest zapełniona rozmowami głównych bohaterek na czacie. Bardzo mnie to zaintrygowało. 

W dobie Internetu co jakiś czas pojawia się jakaś książka w takiej formie lub podobnej, jednak ta książka to jedyna z tego typu z jaką miałam styczność. Kiedyś, dawno temu jedynie miałam przyjemność przeczytać książkę „Życie na drzwiach lodówki”. W tamtej książce „rozmowy” toczyły się na poprzez kartki zostawiane przez bohaterów na lodówce. Tutaj te rozmowy pojawiają się na czacie. Jest to forma idealna dla osób, które nie lubią czytać opisów. Trzeba jednak wziąć też pod uwagę to, że to tak nie oddaje sytuacji jak książka w najzwyklejszej formie. 

Pojawia się w niej bardzo mało bohaterów. Do każdej z trzech głównych bohaterek jest tak naprawdę dopisany jeszcze jeden bohater. Ich charaktery poznajemy poprzez odczucia dziewczyn względem ich. Jednak bardzo często postrzegają ich różnie. Czytając tą książkę miałam po prostu wrażenie jakbym przysłuchiwała się rozmowie jakiś osób. Każda z dziewczyn czymś się różni. Świetnie się uzupełniają. 

W dziele Laurel Myracle nie ma mowy o nudzie. Wszystkie wydarzenia o których rozmawiają dziewczyny  są ciekawe i momentami zabawne. Ta książka pokazuje, że choć na naszej drodze staje wiele przeszkód to każdej ominięcie ma nas czegoś nauczyć. Nie wolno się pod żadnym pozorem nigdy poddawać, w końcu na pewno na niebie pojawi się w końcu słońce. Opowiada także o zwykłych problemach nastolatek. 

„3maj się” czytałam w zastraszającym tempie. Ta powieść bardzo mnie wciągnęła. Styl autorki jest lekki. Autorka zdobyła mój szacunek tym, że nie próbuje się posługiwać sloganem młodzieżowym, a kiedy to robi – robi to po mistrzowsku. Bardzo chcę poznać kolejne części tej książki. Jestem ciekawa co dalej wydarzy się w życiu dziewczyn. Nie jest to arcydzieło, ale z pewnością książka, która zasługuje na uwagę. Spodoba się szczególnie młodzieży. To książka, która rozluźnia i pomaga zapomnieć o wszelkich problemach – kartkówce z historii, j.polskiego, biologii i nie tylko :)

Okładka jest bardzo uboga tak jak już pisałam wcześniej. Te trzy buźki symbolizują główne bohaterki, a jeśli przeczytacie tą książkę to dowiecie się, która buźka symbolizuje kogo. Ten róż jest przez nie "uspokajany". 

Moja ocena: 7+/10 Bardzo dobry z plusem!

poniedziałek, 24 września 2012

(196) Dotyk Julii

Tytuł: Dotyk Julii
Autor: Tahereh Mafi
Wydawnictwo Otwarte
Stron 336
Opis Wydawnictwa :

„Nie możesz mnie dotknąć – szepczę.
Kłamię – oto, czego mu nie mówię.
Możesz mnie dotknąć – oto, czego nigdy nie powiem.
Proszę, dotknij mnie – oto, co chcę powiedzieć”.

Nikt nie wie, dlaczego dotyk Julii zabija.
Bezwzględni przywódcy Komitetu Odnowy chcą wykorzystać moc dziewczyny, aby zawładnąć światem. Julia jednak po raz pierwszy w życiu się buntuje. Zaczyna walczyć, bo u jej boku staje ktoś, kogo kocha.

Zostałam przeklęta
Mam niezwykły dar

Jestem potworem
Mam nadludzką moc

Mój dotyk zabija
Mój dotyk to moja siła

Jestem narzędziem zniszczenia
Będę walczyć o miłość

„Uzależniająca, pełna napięcia i niezwykle zmysłowa. Chciałabym tak pisać. Po prostu nie możesz się oderwać od lektury”.
Lauren Kate, autorka „Upadłych”

Moja recenzja: 
"Dotyk Julii" to długo oczekiwany w Polsce debiut muzułmanki Tahereh Mafi. Autorka tej książki jest młodziutka - ma jedynie 24 lata. Z jednej strony bałam się lektury tej książki, ponieważ czytałam o niej różne opinie. Jednak z drugiej strony czułam nieodpartą chęć, żeby ją przeczytać. Przeczytałam ją i nie żałuję. Była to bardzo dobra decyzja. "Dotyk Julii" to książka pełna akcji i zwrotów akcji z delikatnym wątkiem miłosnym.

Julia ma 17 lat i od 3 lat jest uwięziona w zakładzie zamkniętym. Zupełnie sama, w jednej celi, z jednym oknem. Jednak to zmienia się kiedy do jej celi przybywa współwięzień - Adam. Od tego czasu nie jest już sama i ma dla kogo i dla czego walczyć o swoje życie. Jej życie nabiera nowych barw. Życie dziewczyny nie jest i nigdy nie było usłane różami i chyba szybko to się nie zmieni, w końcu Julia żyje w trudnych czasach.

Dziewczyna posiada niezwykłą umiejętność, ale nikt nie wie czy to prawdziwy dar czy przekleństwo? Ale to jedynie czyny dziewczyny mogą to rozsądzić. Dotyk Julii jest niebezpieczny, może nawet zabić. Jest tak odkąd tylko dziewczyna pamięta, to właśnie dlatego została zamknięta w pewnego rodzaju więzieniu. Julia nie chce nikogo krzywdzić, ale nie może nic na to poradzić. Taka już po prostu jest.

Postać Julii jest momentami dziecinna i zlękniona. Wydaje mi się jednak, że był to zamierzony efekt autorki. Julia miała trudne życie, a autorka tej powieści zrobiła z niej postać bardzo emocjonalną, która nie boi się mówić o swoich prawdziwych uczuciach. Myśli dziewczyny są chaotyczne, przez co momentami cała książka się taka stawała. Przez głowę Julii przewijają się miliony myśli, jedne mądrzejsze, a drugie głupsze....

Adam to druga bardzo ważna postać w tej książce. Można by powiedzieć, że prowadzi podwójne życie. Jest osobą tajemniczą i pełną zagadek. Jednak coś go cięgnie do Julii, ale co to jest? Czy prawda o dziewczynie tego nie zmieni? Czas pokaże...

Akcja hm... jest z pewnością intrygująca i szybka. Zaczyna się już od pierwszych stron książki, więc nie musiałam długo czekać na rozwój wydarzeń, zdecydowanie jest to plus tej książki ;) Autorka starała się jak najbardziej przybliżyć nam uczucia bohaterów. Nie bawiła się w długie opisy krajobrazów i nie ma w tej książce tak naprawdę "spokojnej" strony. Co chwilę coś się dzieje. Tahereh Mafi nie daje czytelnikowi nawet chwili wytchnienia.

Język autorki jest prosty i nie skomplikowany. Jednak trzeba przyznać, że momentami w książce panuje chaos, przez co niektóre strony musiałam przeczytać dwa razy. Rzeczą charakterystyczną dla tej książki jest to, że niektóre zdania - wyrazy są przekreślone. To w moim przypadku także trochę utrudniało mi czytanie. Ponieważ ja mam zakodowane w głowie, że rzecz przekreślona ,jest rzeczą nieważną, nieistotną. Jednak tu te rzeczy przekreślone także należy czytać.

"Dotyk Julii" to książka opowiadająca o pięknej miłości, przyjaźni i pokonywaniu własnych lęków. Pokazuje, że nie powinno się oceniać książki po okładce. Nie wszystko jest takie jakim się nam wydaje na pierwszy rzut oka. Każdy człowiek powinien dostać szansę na pokazanie jakim jest się człowiekiem w głębi duszy. W końcu to nie wygląd i nie nasze umiejętności pokazują jakimi jesteśmy ludźmi, tylko nasze czyny.

Polecam tą książkę fanom powieści fantastycznych z nutką romansu. Nie mogę się już doczekać następnych części tej serii. W tej części nie ukrywam, że autorka skupiła się na wątku miłosnym, jednak nie brakowało także akcji. Uważam, że każdy w tej książce dostrzeże coś dla siebie.

Zaprezentowałam Wam okładki wydań, które podobają mi się najbardziej. Jednak polska nad nimi góruje :)

Moja ocena: 8-/10 Rewelacyjna z minusem!

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte!

sobota, 15 września 2012

(195) Arida

Tytuł: Agnieszka Geschlecht
Autor: Arida
Wydawnictwo Warszawska Firma Wydawnicza
Stron 98
Opis Wydawnictwa:


Arida, młoda gwiazdka pop, jak co roku przyjeżdża na wakacje na wieś. Nie spodziewa się, że te wakacje będą inne niż zwykle, że los - przy drobnej pomocy ukochanej babci - zgotuje jej niespodziankę, dzięki której to lato okaże się niezapomniane.

Debiutancka powieść młodej autorki Agnieszki Geschlecht "Arida" to pełna uroku, rozgrywająca się w sielankowej scenerii opowieść o przyjaźni i rodzącym się uczuciu, ale też o wkraczaniu w dorosłość, codziennych problemach i gorzkich rozczarowaniach. Młodsi czytelnicy odnajdą w niej własne emocje i rozterki; starszym przypomni odległe, może już całkiem zapomniane, pierwsze porywy serca.

Moja recenzja: 
Okładka tej książki bardzo mi się spodobała. Po prostu zainteresowała mnie, według mnie wybija się z tłumu. Oczekiwałam ciekawej, przyjemnej lektury, ale niestety źle trafiłam.... Interesujący opis nie zawsze jest zwiastunem interesującej książki. W tym przypadku właśnie tak się stało :( Zawiodłam się na tej książce i to bardzo... Jest to jedna z najgorszych książek jakie czytałam. 

Arida jest nastolatką, ale wcale nie zwyczajną. Jest znaną piosenkarką i ma mnóstwo fanek. Ciągłe koncerty, rozdawanie autografów i odpowiadanie na pytania dziennikarzy zaczynają ją męczyć. Pomimo sławy woda sodowa nie uderza Aridzie do głowy. Jednak wakacje są dla niej prawdziwą próbą. Musi poradzić sobie z największym wyzwaniem jakim jest "miłość".

Dziewczyna, aby odpocząć od całej sławy i wszystkiego z nim związanego jedzie jak co roku na wakacje na wieś do swoich dziadków wraz ze swoją rodziną i najlepszą przyjaciółką - Kingą. Choć Kinga nie jest sławna to ma coś czego nie ma Arida - ma miłość, a przynajmniej tak jej się wydaje. Jednak na drodze Aridy staje Marek. Chłopak jest inni niż reszta chłopaków, których dziewczyna zna. 

Dzięki jej babci coraz częściej się spotykają. Powoli między nimi zaczyna się rodzić uczucie. Nie jest to uczucie idealne. Ma wiele niedoskonałości jak sama książka.... 
Bohaterowie są jednolici, nie wyróżniają się kompletnie niczym. Arida jest według mnie dziwną, niezdecydowaną i rozchwianą emocjonalnie postacią. Reszta jest taka sama. W sumie według mnie osobą, którą można chociaż trochę polubić jest Marek. 

Brak mi słów na temat tej książki. Styl autorki jest koszmarny. Nudny, wyjątkowo prosty. Autorka ma mały zasób słów. Jestem ciekawa ile autorka ma lat, ale jej styl pisania wskazuje na to, że bardzo mało. Pani Agnieszka miała pomysł, ale nie potrafiła nim pokierować. Oczekiwałam książki o tym jak trudno jest być sławną osobą, otrzymałam coś innego...  Przy jej czytaniu odniosłam jednak wrażenie, że autorka tak naprawdę sama nie wie o czym ma być ta książka. 

Zdecydowanie nie polecam , ale jeśli już się uprzecie to nie miejcie do mnie pretensji ;P "Arida" to książka, która niczym się nie wyróżnia. Oczywiście jeśli nie liczyć tego, że wyróżnia się swoją nijakością. Jest to moje wielkie czytelnicze rozczarowanie, myślałam, że będzie o wiele lepsza!
Jest w końcu wiele lepszych książek na rynku wydawniczym :(
Myślę jednak, że następne publikacje autorki będą lepsze - tego jej życzę z całego serca!

Jedyny plus to super okładka  :)

Moja ocena: 3+/10 Słaba z plusikiem!

Za książkę serdecznie dziękuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej!

piątek, 14 września 2012

(194) Stosik 15/2012

Miała być recenzja, ale będzie stosik. Powód prosty : szkoła. Dużo prac domowych, nauka, a nie chcę sobie odpuszczać. Pomimo tego czytam... jutro pojawi się recenzja "Aridy" - dodam tylko, że nie jestem nią zachwycona. A pojutrze postaram się opublikować recenzję "Dotyku Julii" :)
Na razie stosik : )


Od góry: 
1.Hanna Montana Film (po angielsku) - zakup własny
2. Z psem u boku bigos smakuje inaczej Jolanta Brudzyńska - od Warszawskiej Firmy Wydawniczej
3.Przerwany oddech Katarzyna Lorens - j.w.
4.Arida Agnieszka Geschlecht - j.w.
5.Cytryna Justyna Czapiga - j.w.
6.Głębia Tricia Rayburn  - od Grupy Wydawniczej Publicat
7.Zbuntowane anioły Libba Bray - j.w.
8.Studnia wieczności Libba Bray - j.w.
9.Błękitna godzina Alyson Noel - j.w.
10. Słownik polsko - niemiecki, niemiecko- polski - od mamy :)

Pozdrawiam!

piątek, 7 września 2012

(193) Malując przyszłość

Autor: Louise L.Hay; Lynn Lauber
Stron 120 
Opis Wydawnictwa: 

Pomyśl tylko, co musiał czuć Jonathan Langley, gdy niespodziewanie utracił wzrok. Dotychczas był wziętym malarzem, a z dnia na dzień został pozbawiony życia, które znał i kochał. Trudno się dziwić, że z biegiem czasu pogrążył się w rozpaczy i czarnych myślach. Na szczęście pojawiło się światełko w tunelu. 

Okazało się nim poznanie Lupe – nad wiek rozwiniętej, jedenastoletniej sąsiadki Jonathana. Pomiędzy tą dwójką nawiązuje się przyjaźń. Radosna obecność dziewczynki rozbija skorupę skrywającą załamanego artystę, ujawniając delikatnego mężczyznę, którego spotkała tragedia. Lupe ukazuje mu nowe perspektywy, jakie otwiera moc uprzejmości, współczucia i miłości. 

Moja recenzja: 
Co według Was jest kluciem do sukcesu? Według mnie samozaparcie i pozytywne myślenie. Zawsze staram się podchodzić do każdej sprawy z uśmiechem, to działa. Oczywiście w moim życiu zdarzają się także gorsze dni, ale owe dni pojawiają się w życiu każdego człowieka. Ale czy to wystarczający powód, żeby się poddać i zamknąć w sobie? Zdecydowanie nie. W końcu następny dzień będzie lepszy, to nasze nastawienie jest najważniejsze. W końcu w każdej sytuacji można odnaleźć dobre strony. Nic się nie dzieje się w naszym życiu bez powodu - w moim życiu bardzo często to się sprawdza. 

Tragedia to najczęściej straszne zdarzenie, które pozostawia w życiu człowieka trwały ślad. Jednak w życiu zdarzają się też szczęśliwe chwile. Pozostaje tylko pytanie "Czy człowiek, który doświadczył w swoim życiu tragedii może doświadczyć jeszcze szczęścia? " Wydaje mi się, że tak. W końcu nic w życiu nie jest czarno-białe. W swoim życiu wybieramy wiele dróg, ale najważniejsze jest, żeby dopuścić do niego szczęście. Nie możemy pozwolić na to, żeby nasz umysł ogarnęły negatywne myśli - właśnie tego uczy nas książka "Malując przyszłość" .

Kiedyś wielki malarz, zapraszany na wszystkie spotkania towarzyskie, wernisaże i nie tylko... Jedna tragedia, a stał się smutnym, gburowatym i samotnym mężczyzną. W momencie kiedy stracił wzrok, kiedy stracił możliwość oglądania swojego życia w barwach, wszystko stało się dla niego czarną plamą. Także jego życie. Nie widział już nadziei na ponowne doświadczenie szczęścia. W momencie kiedy stracił możliwość tworzenia, jego życie straciło sens. Do momentu kiedy na krętej drodze jego życia pojawiła się niezwykła dziewczynka - Lupe. 

Jonathan wiele w swoim życiu przeszedł. Najpierw matka nie mogła zaakceptować tego, że jest inny.  Potem stanęła przed nim wielka kariera, ale z czasem przyjaciele którzy pomagali zaczęli go opuszczać, nawet te najbliższe dla niego osoby, a on nie mógł nic zrobić. Jednak niedługo po tym spadła na niego największa tragedia - stracił wzrok. To było dla niego coś o wiele gorszego niż śmierć. 

Lupe jest dziewczynką pozytywnie nastawioną do życia. Ma jedenaście lat, ale swoją dojrzałością przewyższa swoje rówieśniczki. Ale trudno jej się dziwić. Różni się od swoich koleżanek, ale w pozytywnym sensie. Jest bezinteresowna i radosna, cieszy się każdym dniem swojego życia. Choć sama wiele doświadczyła. Kiedy poznaje pana Jonathana, wie, że musi mu pomóc. Nie oczekuje nic w zamian, chce być po prostu jego podporą. Krótko mówiąc przyjaciółką. Po pewnym czasie stają się dla siebie bardzo ważni. A pan Jonathan odczuwa potrzebę przebywania z Lupe. Oboje mają coś sobie do zaoferowania, ale czy odkryją co to jest w odpowiednim momencie? 

Główni bohaterowie książki "Malując przyszłość" są bardzo kontrastowi. Reszta bohaterów jest tylko tłem dla całej powieści. Lupe jest zabawna i wesoła, a pan Jonathan jest dorosłym mężczyzną, któremu trudno widzieć świat w kolorowych barwach. Jednak przy Lupe mężczyzna odżywa i zaczyna wierzyć w to, że w jego życiu rzeczywiście może coś ulec zmianie na lepsze. 

Język autorek jest prosty tak samo jak cała książka, a raczej książeczka. Pomimo tego, że jest bardzo krótko ma nam bardzo dużo do przekazania. Jest to idealna książka dla osób, które nie potrafią odnaleźć szczęścia w życiu, dzięki tej książce może się to stać łatwiejsze. Autorki nie mają według mnie wielkiego talentu pisarskiego, ale potrafią dotrzeć do czytelnika, a to jest w końcu najważniejsze. Kiedy sięgnęłam po książkę "Malując przyszłość" nie odłożyłam jej tak długo, aż jej całej nie przeczytałam.

Polecam tą książkę osobom, które chcą odnaleźć w swoim życiu sens. Będzie to dla nich przewodnik. U mnie ta książka zajmie miejsce koło książek "Mały Książe" oraz "Najdalsza podróż". Autorki pokazują jak ważne jest życie. Nie można oglądać się cały czas na to co wydarzyło się złego w naszym życiu. Bo jak głosił Ulubiony Bilbord Papieża Jana Pawła II "Czas ucieka wieczność czeka". 

Okładka polska jest niezwykła. W momencie kiedy przyjrzymy jej się uważnie, można zauważyć, że na początku droga po której kroczy człowiek na okładce jest popękana. Potem wyrównuje się i prowadzi do słońca - czyli w kontekście tej książki do szczęścia.

Moja ocena: 7+/10 Bardzo dobry z plusem!

Za możliwość przeczytania tej historii serdecznie dziękuję Wydawnictwu Studio Astropsychologii!


czwartek, 6 września 2012

(192) Stosik 14/2012

Dziś zaprezentuję Wam swój kolejny stosik :) Ostatnio trochę tego do mnie przyszło. Recenzja pojawi się już jutro... Choć muszę przyznać, że kusi mnie, żeby poszerzyć działalność bloga o recenzje filmowe. No, ale zobaczymy jak to będzie :)

Stosik nr 1


Od góry:
1.Dotyk Julii Tahereh Mafi - od Wydawnictwa Otwarte
2. Pocałunek Demona Lynn Raven - zakup własny
3.Opowieści buddyjskie Brahm Ajahn - od Wydawnictwa Studio Astropsychologii
4.Przesłania aniołów dr Doreen Virtue - j.w.
5.Przygody Emila ze Smalandii - od Księgarni Matras

Stosik nr 2


Od góry:
1. 101 archaniołów dr Doreen Virtue - od Wydawnictwa Studio Astropsychologii
2. Okropny Maciuś i Namolna Niania Małgorzata Strękowska - Zaremba - od Księgarni Matras (recenzja)
3.Środek kapusty Ewa Nowak - od portalu nakanapie.pl (recenzja)
4.Uratować Sprite'a Mark R. Levin - od Wydawnictwa Esprit
5.Stronger Than Magic Linda Chapman - mój zakup
6.Malując przyszłość Louise L. Hay - od Wydawnictwa Studio Astropsychologii
7. Siła Marzeń  Albert Puig - od Wydawnictwa Bukowy Las
8. Księga przeznaczenia Elisa Rosso - od Wydawnictwa Olesiejuk

Za wszystkie książki serdecznie dziękuję!
Pozdrawiam!




niedziela, 2 września 2012

(191) Cienkopisy Stabilo - opinia

Już jutro 3 września - początek roku szkolnego. Przed nami nowe wyznania. Dużo nauki, nowe znajomości, dużo do pisania i notowania...
Czym piszecie? 
Ja oczywiście niebieskim lub czarnym długopisem, a w robieniu notatek wspaniałym asystentem, a raczej asystentami są cienkopisy Stabilo Point 88. 
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moją opinię o nich :)

Stabilo Point 88 Mini 8 szt. 
Cienkopisy Stabilo są najpopularniejszymi cienkopisami w Polsce. Wyraziste kolory nie są ich jedynymi atutami. 
Stabilo Point Mini są wspaniałymi cienkopisami nadającymi się do torebki. Są małe i zajmują mało miejsca. Opakowanie posiadające 8 szt. tych cienkopisów zawiera najważniejsze kolory. Naprawdę świetne do torebki. Zajmują mało miejsca, a mogą dużo zdziałać. Notatki pisane nimi będzie się czytać z przyjemnością. Ważne fragmenty warto zaznaczyć różnymi kolorami, aby rzucały się w oczy. Cudownie nadają się także do szkolnej torby. Nie rozmazują się. 

Stabilo Point 88 25 szt.
Następny zestaw cienkopisów to zestaw 25 szt. w "piórniku". Obrazek obok przedstawia jak wygląda po rozłożeniu. Zwija się go w tubę. W takiej postaci świetnie nadają się do szkoły. Np.: kiedy wiemy, że będziemy robić jakiś plakat. W zestawie znajduje się np.: kilka odcieni niebieskiego i zielonego. W tym piórniczku wygląda tak fajnie, że aż szkoda je rozdzielać :) Nie rozmazują się. Mi osobiście bardzo wygodnie się nimi pisze. 

Naprawdę warto zainwestować chociaż w opakowanie takich mini cienkopisów. Warto dodać, że w sklepach papierniczych można je kupować na sztuki. Mieliście je kiedyś, jeśli tak to jakie wrażenie? A może skusicie się na nie w przyszłości? ; D

Moja ocena: 10/10 Arcydzieło!

Za możliwość przetestowania cienkopisów Stabilo dziękuję Firmie Stabilo!

sobota, 1 września 2012

(190) Okropny Maciuś i Namolna Niania

Tytuł: Okropny Maciuś i Namolna Niania
Seria: Okropny Maciuś (#1)
Autor: Małgorzata Strękowska - Zaremba
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Stron 96
Opis Wydawnictwa: 


Uwaga, łobuziaki! Okropny Maciuś nadchodzi!

Maciuś ma niebieskie oczy, kręcone włosy i zadarty nos. Wygląda jak aniołek, ale jest naprawdę okropny… Tymczasem w domu Okropnego Maciusia pojawia się Namolna Niania, trucicielka moli, która twierdzi, że nazbyt żywego chłopca trzeba utemperować! O, nie! Maciuś na to nie pozwoli! Udowodni niani, że naprawdę jest okropny! Na beczkę prochu! Broń się, Maciusiu!

Pierwszy tom prześmiesznej serii!


Moja recenzja: 
Znacie Koszmarnego Karolka? Hm... głupie pytanie. Kto by w końcu go nie znał? ;) Ja historie o Koszmarnym Karolku czytałam ostatnio ponad trzy lata temu. Ale oto przede mną pojawiła się książeczka "Okropny Maciuś i Namolna Niania". Od razu zabrałam się za jej czytanie, a już kilkanaście minut później znalazłam się na ostatniej stronie. Bardzo przypomina "Koszmarnego Karolka", a więc bardzo mi się spodobała ; D

Tytułowy "Okropny Maciuś" jest naprawdę okropny, wyrachowany, niegrzeczny ... po prostu szkoda gadać. Wszystkie sytuacje z jego udziałem, nie pojawiają się przypadkiem, ale dlatego, że ma takie perfidne pomysły. Zadziwiło mnie to bardzo.  Z tego powodu ta książeczka różni się od książeczek z serii "Koszmarny Karolek". Wygląda jak aniołek, ale pod tą śliczną buźką kryje się prawdziwy diabełek.

Maciuś udaje pirata, więc w końcu musi być okropny, prawda? On uważa, że tak. Z tego powodu ma wiele kłopotów. Z rodzicami jakoś sobie radzi, w końcu doskonale zdaje sobie sprawę, że są nim już umęczeni. A siostra Michasia . . . za całusa do starszego brata zrobi wszystko ;) Kłopoty pojawiają się, kiedy do życia rodzeństwa wkracza niania - trucicielka moli.

Wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że niania jako pierwsza osoba nie uważa, że Maciuś jest okropny. Od tego momentu chłopczyk próbuje zrobić wszystko, żeby w to uwierzyła. Namolna Niania jednak nie przyjmuje tego do wiadomości i postanawia go UTEMPEROWAĆ. Chłopaczek zaczyna się bać, ale to nie powoduje, że staje się grzeczny, ale wręcz przeciwnie. Próbuje wyeliminować nianię z gry.

"Okropny Maciuś i Namolna Niania"  to zabawna książeczka o tym ile kłopotów może narobić jedno dziecko :) Myślę, że nie jedną osobę ta książeczka rozśmieszy. Starcia Maciusia z nianią są bardzo hm... interesujące. Choć muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak niegrzecznym bohaterem. Ale trudno się dziwić, bohaterowie tej książki są bardzo barwni. Bardzo polubiłam postać niania :)

Styl autorki jest lekki, a duże litery w książce i ilustracje (zresztą bardzo ładne) tylko ułatwiają czytanie. Jest to cudowna książeczka dla dziecka jak i dla osoby dorosłej. I jeden, i drugi się przy niej naprawdę ubawią. Świetna książka do czytania w autobusie, choć... jeśli zaczniecie się śmiać do rozpuku to ludzie mogą na Was dziwnie patrzeć : D Z chęcią przeczytam kolejne książeczki o Okropnym Maciusiu.

Warto dodać, że autorka tej serii ma na swoim koncie wiele opowieści, opowiadań i bajek dla dzieci. Jest także współtwórcą podręczników. A jej opowiadania pojawiają się w wielu pismach.

Polecam tą książkę po prostu wszystkim! Warto ją przeczytać :)
Okładka jest bardzo ładna.

Moja ocena: 9/10 Wybitna!
Za książkę serdecznie dziękuję Księgarni Matras!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...